Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Panna pod niedźwiedziem |
|
|
Hanna Gill-Piątek
|
|
08.03.2010 |
- A właśnie - rzekł Haxo. - […] To na wamsie, to wasz herb. W polu złotym niedźwiedź czarny, kroczący, na nim panna w szacie błękitnej, z włosami rozpuszczonymi i rękoma wzniesionymi. Powinniście to zapamiętać, ktoś z gości może mieć hyzia na punkcie heraldyki, to się często zdarza.
- Jasne, zapamiętam - powiedział poważnie Geralt. - A Czteroróg, gdzie leży?
- Dostatecznie daleko.
Andrzej Sapkowski, Ostatnie życzenie
Daleko, daleko, tuż obok krajowej ósemki, leży Tomaszów Mazowiecki, miasto swobód obywatelskich, które wita przybyłych gości czerwonym McDonaldsem malowniczo wpiętym w pejzaż tomaszowskiej starówki. Tomaszowa strzeże herbowa niewiasta odziana w czerwień, dosiadająca niedźwiedzia i wznoszące ręce, jak gdyby chciała złapać się za głowę. Jednakże można odnieść wrażenie, że zamiast niewiast Tomaszów zamieszkują wyłącznie dziarscy czerwonolicy panowie, w większości przystrojeni bujnym wąsem, którzy niejedno już w życiu widzieli, niejedno przeszli, a i w przyszłość patrzą z należytym optymizmem. Nic ich nie ruszy, bowiem wyznają prawdziwie męską zasadę: jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. A do tej zasady dodają zaraz jeszcze jedną: co złego, to nie my.
W Tomaszowie czeka na nas wiele demokratycznych rozrywek, zwłaszcza jeśli jesteśmy kobietami. Nie mówimy tu bynajmniej o oglądaniu słynnych niebieskich źródeł. Otóż w Tomaszowie kobiety naprawdę mają możliwość podejmowania realnych decyzji! Na przykład półtora roku temu musiały realnie wybierać, czy chcą swoje dziecko posłać do komunii, czy do szkoły. Dodajmy: do fajnej niepublicznej szkoły, gdzie każdy był traktowany z szacunkiem i miał prawo do wolności sumienia. Czemu musiały wybierać? Ponieważ szkołę otworzyły dwie ewangeliczki. Ewangeliczki, dodajmy, chciały zapewnić katolickim uczniom zajęcia z ich religii. Miejscowy proboszcz, dziarski i czerwonolicy (ale bez wąsa), nie tylko odmówił przysłania na zajęcia katolickiego katechety (gwarantowanego ustawą), ale jeszcze pogroził palcem z ambony: katolickich dzieci z tej szkoły do komunii nie dopuści. Obie panie sklasyfikował jako należące do „mało znanego nurtu protestantyzmu nastawionego na biznes”, wspaniałomyślnie dając także im realny wybór: pomiędzy wyniesieniem się z Tomaszowa a ostracyzmem katolickiej większości. W ten sposób pole wyboru dla kobiet zostało podwójnie poszerzone przez mężczyznę, i to mężczyznę-księdza! Jakże rzadki, historyczny, wyjątkowy w skali kraju przypadek.
Ale nie tylko kobiety mogą liczyć na atrakcje w mieście panny na niedźwiedziu. Młodzi mężczyźni, właściwie chłopcy, też nie mogą narzekać tu na brak wrażeń. Bo żeby w Tomaszowie dostać się do grona dorosłych czerwonolicych, trzeba najpierw przejść przez małą młodzieńczą inicjację. Przekonał się o tym świeżo upieczony gimnazjalista, który w wyniku takich naturalnych męskich rozrywek od dwóch lat leczy depresję i ma indywidualny tok nauczania. A to dlatego, że był bestialsko dręczony przez swoich kolegów przy jawnym przyzwoleniu wychowawcy, pedagoga i dyrektora szkoły. Matka chłopaka bezskutecznie błagała ich o pomoc, kiedy w końcu syn wrócił do domu z siniakami na całym ciele, poszła na policję. Złożyła też skargę do kuratorium i prezydenta miasta. W kuratorium sprawa szybko przybrała właściwy tryb: szkołę skontrolowano i upomniano. Gorzej było z samorządem. Pech chciał, że dyrektor gimnazjum także należał do krasnolicych: piastował funkcję radnego powiatowego. Na specjalnej sesji doszło do sądu dziarskich nad dziarskim i wedle ich pierwszej zasady werdykt Rady Miejskiej zaprzeczył jakimkolwiek nieprawidłowościom w tej placówce oświatowej. Naprawdę. Jakimkolwiek.
Traf chciał, że właśnie na owej pamiętnej sesji w 28 stycznia 2009 w obronie samorządowego kolegi (a przeciw chłopcu) wypowiedział się wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Tadeusz Adamus. Dokładnie rok później jego nazwisko zatrzęsło ogólnopolskimi mediami, ale póki co Adamus sam trząsł Tomaszowem. No, może przy niewielkiej pomocy dziarskich przyjaciół. Rozlicznymi funkcjami, jakie piastował jednocześnie, dałoby się obdzielić cały sztab i panien, i niedźwiedzi, a i dla czerwonolicych jeszcze by zostało. Radny Tadeusz Adamus formalnie przewodniczył bowiem komisji budżetowej, szefował klubowi PO, zarządzał klubem sportowym, budował drogi, sprzedawał udziały w miejskich spółkach, nawiedzał z przyjacielską wizytą Iwano-Frankowsk, nadzorował szpital, dom kultury, psie schronisko i przedszkole, pracował w oczyszczalni ścieków i zdobywał unijne fundusze, a do tego jeszcze redagował lokalny Biuletyn Informacji Publicznej! Już to wystarczało, żeby tomaszowianie z niepokojem podchodzili do własnych lodówek, bojąc się w nich znaleźć radnego Adamusa. Niesłusznie! Ten niestrudzony człowiek czynu nigdy nie pozwalał sobie na odpoczynek po pracy w samorządzie, zasilając dodatkowo swoją cenną osobą Instytut Informatyki Śledczej, Sekcję Informatyki Sądowej Polskiego Towarzystwa Informatycznego i - jako biegły sądowy - Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim. Trudno ocenić, czy nawet Lenin dałby radę takim obciążeniom. Adamusowi się to udawało i znajdował jeszcze czas na publikacje własnych tekstów na zaprzyjaźnionym portalu.
To właśnie jego list, opublikowany miesiąc temu na portalu NaszTomaszow.pl, stał się przyczyną ogólnopolskiego skandalu. Słowa skierowane do niezależnej dziennikarki za skrytykowanie projektu sztandaru Rady Miejskiej: „Pani redaktor, jako mniejszość seksualna, nie ma najmniejszych szans zostać kiedykolwiek radną” poparte stwierdzeniem „parytety to porażka, bo trzeba myśleć głową, a nie jajnikami” kosztowały Adamusa utratę legitymacji PO. Znamienne, że nastąpiło to dopiero na skutek interwencji partyjnej centrali (w tym Palikota i Radziszewskiej). Jedyny miejscowy głos krytyki pochodził od wiceprezydenta Grzegorza Haraśnego, być może dlatego, że jest on członkiem Krajowego Sądu Koleżeńskiego we władzach PO. Inni dziarscy przyjaciele Adamusa albo taktycznie milczeli, albo - jak sam twierdzi - przesyłali liczne wyrazy solidarności. Radny klepany od dołu po plecach, od góry po pupie doznał dysonansu poznawczego pomiędzy krasnolicą normalnością a najazdem kosmitów wołających coś o dyskryminacji. Nie uląkł się i raźno ruszył do boju, reaktywując bloga, by „wydobywać na światło dzienne sytuacje, gdzie typowy człowiek i jego poglądy są deptane przez rozhisteryzowane mniejszości (seksualne, etniczne, religijne i inne)”. Nie złożył także mandatu i nadal wiceprzewodniczy Radzie Miejskiej Tomaszowa.
Dziarskonormatywny portal NaszTomaszow.pl nie opuścił Tadeusza Adamusa w potrzebie. Do dziś strzela raz po raz tekstami w jego obronie. Ilustrująca jeden z wywiadów wściekła baba z młotem zapewne ma symbolizować wszystko, co niesłusznie radnemu zagraża, w tym kosmitów i Palikota. Interesujące, że naczelnym portalu jest były radny Mariusz Strzępek, główny informator i świadek w seksaferze, która pogrążyła Samoobronę. Niektórzy twierdzą, że również jej inspirator. Tak, to ten sam, który w nagranej rozmowie zdradził światu ambitne plany, żeby „roz…ć koalicję w Polsce”, a potem z Płażyńskim i Rokitą budować nową partię, choć tych ostatnich zapomniał o tym poinformować. Strzępek, przedstawiany przez Anetę Krawczyk jako jej „dobry znajomy”, polecał ją jako „najlepszą kandydatkę” do rady nadzorczej tomaszowskiej oczyszczalni ścieków. Wystawiona przez niego Krawczyk rzeczywiście pełniła tę funkcję przez jakiś czas, jak również funkcję przynęty dla napalonych kolegów partyjnych. Symbolicznie można odczytywać fakt, że w tym samym miejscu od 2006 roku zatrudniony jest nasz dzielny Tadeusz Adamus.
Czytam na forach i w komentarzach, co tomaszowianie i tomaszowianki sądzą o tym wszystkim i smutno mi. Smutno, bo widzę wstyd i bezradność. Smutno, bo wiem, jak wiele dałoby się zmienić. Jak mądrych mieszkańców ma Tomaszów. Jak bardzo ich głos nie ma szans być usłyszany w publicznym dyskursie, który czerwonolicy układ szczelnie wypełnił dysputami nad miejskim sztandarem. Mam taką propozycję: niech dadzą ten sztandar do uszycia kosmitom. Będzie na nim napis: „Tolerancja - równość - wolność sumienia”. Nie? To póki co niedźwiedź jest na wierzchu.
Na podobny temat
|
|
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...