Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Przez ponad pół roku, między wiosną 2007 a lutym 2008, ceny pszenicy i soi podwoiły się. Kukurydza i ryż – podstawowe elementy diety w krajach globalnego Południa – podrożały o około 70 procent. Pojawia się pytanie: dlaczego mimo radykalnego wzrostu cen kraje najbiedniejsze, dla których rolnictwo stanowi podstawę gospodarki, nie bogacą się, a nawet dochodzi tam coraz częściej do buntów głodowych, krwawo tłumionych między innymi przez wojska ONZ, jak miało to miejsce na Haiti? - Podział zysków ze sprzedaży produktów rolnych jest nierównomierny – odpowiada Wojciech Zięba z organizacji Trzeci świat i my – nie trafiają one do wytwórców, ale do pośredników. Problem leży nie w kryzysie produkcji, ale w strukturze międzynarodowej wymiany handlowej – jest zatem ściśle polityczny.
Jak w takim razie zaradzić kryzysowi? Jeśli problem jest polityczny, to i próby jego rozwiązania muszą być częścią polityki. Nie wystarczy strategia jałmużny, z czym zgodzili się uczestnicy debaty „Jedzenie i polityka”. Rozwiązanie kryzysu nie jest też kwestią solidarności z krajami najbiedniejszymi, ale kwestią odpowiedzialności. Głównymi beneficjentami obecnej struktury wymiany handlowej są kraje rozwinięte, czyli również Polska. Tym samym kryzys żywnościowy dotyka nie tylko naszych kieszeni, ale i sumień.
Wciąż jednak otwarte pozostaje pytanie o strategie pomocy. Wojciech Zięba proponuje ideę Sprawiedliwego Handlu. Miałaby ona polegać na zaopatrywaniu się wyłącznie w produkty opatrzone znakiem Fair Trade, których producenci są wynagradzani adekwatnie do nakładu pracy i włożonych środków. Trudno orzec, czy takie rozwiązanie ma charakter trwały i efektywny, co podkreślali Przemysław Sadura („Krytyka Polityczna”) i Adam Leszczyński („Gazeta Wyborcza”/„Krytyka Polityczna”). Idea Sprawiedliwego Handlu nie będzie bowiem skuteczna, o ile nie będzie miała charakteru globalnego. W innym przypadku stanowić będzie rozwiązanie jedynie dla naszych sumień, a nie dla potrzebujących. Inicjatywa rozwiązania problemu musi wypływać ze strony władzy. Jeśli idea Sprawiedliwego Handlu ma być alternatywą dla jałmużny, musi wykroczyć poza obszar indywidualny i wkroczyć na arenę polityki. W tym miejscu dałoby się pogodzić stanowiska uczestników debaty. Pojawia się jednak kolejne pytanie: o jaki poziom uprawiania polityki chodzi? Czy instancją odpowiedzialną za rozwiązanie kryzysu powinny być pojedyncze państwa czy struktury międzynarodowe, takie jak ONZ, co proponowano w dyskusji? Przykład Haiti pokazuje coś zupełnie innego, a jednocześnie brzmiącego znajomo – ołów zawsze będzie tańszy. Taniej jest zadbać przy pomocy wojsk ONZ o bezpieczeństwo granic niż o bezpieczeństwo żywnościowe. Możemy z grubsza odpowiedzieć na pytanie postawione na wstępie: kraje rozwijające nie bogacą się, gdyż nie leży to w interesie krajów rozwiniętych. To one są głównymi beneficjentami podwyżek. Nowa walka klas? Tyle że obecnie ma ona wymiar globalny.
Problematyczne jest pytanie o efekt debaty. Być może jest tak, jak próbował to ująć Piotr Stańczyk (Instytut Pedagogiki UG), iż rozmawiając o głodzie, odbieramy jedynie głos głodującym. Innymi słowy, nie możemy postawić się w pozycji wykluczonych, występując z punktu wykluczających – syty nigdy nie zrozumie głodnego. W istocie – debata odbywała się w sali cateringowej Biblioteki, a na stołach królowała beztrosko woda mineralna, której producentem jest Coca Cola. Pozostaje nam wierzyć, iż jedynie publicznie poruszając problem, możemy zmierzyć się z próbą jego rozwiązania. Inaczej pozostaje nam czekanie na Mesjasza, co zresztą paradoksalnie doskonale rozumie Benedykt XVI, organizując dyskusję poświęconą problematyce kryzysu żywnościowego. Być może papież również czyta „Krytykę Polityczną”.
Dyskusja „Jedzenie i polityka” odbyła się w piątek, 30 maja 2008 roku, w Bibliotece Głównej Uniwersytetu Gdańskiego. Uczestnicy debaty: Adam Leszczyński („Gazeta Wyborcza”/ „Krytyka Polityczna”), Przemysław Sadura („Krytyka Polityczna”), Piotr Stańczyk (Instytut Pedagogiki UG), Wojciech Zięba (Trzeci świat i my). Prowadzenie: Robert Rogoziecki (Instytut Filozofii, Socjologii i Dziennikarstwa UG).
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...