Zastanawiam sie jak rozumiec te deklaracje. Czy jej autorka chcialaby, zeby publicznosc ja o tym jakos dodatkowo zapewnila? Dala jej prawo do posiadania wspomnianej cipki? Dostrzegla cipke w transparencie, ktora nie jest widoczna miedzy nogami? Moze chodzi o to, by jakis wielki zewnetrzny obserwator potwierdzil prawde, w ktora sama gloszaca nie wierzy? A moze sugeruje sie nam, ze swiadomosc iz demonstrantka posiada cipke i wyrazanie tej swiadomosci jest dla nas obserwatorow w jakis sposob problematyczne? Ze chcielibysmy jej cipke zepchnac do nieswiadomosci, nie wiedziec o niej? A moze czuje, ze ja o posiadanie cipki oskarzamy jakby to bylo cos zlego i chcialaby powiedziec, ze ma prawo te cipke posiadac chocbysmy byli tej cipce przeciwni? A moze chce nam powiedziec, ze cipka ta jest tylko jej i wara nam od niej? Ze to nie jest cipka mogaca byc naszych fantazji obiektem, ale cipka odrebna, samej sobie tylko kompletna, samej sobie wystarczajaca, ktora autorka "ma" i ktora nie jest do niczego dopelnieniem, ale doskonala i wyemancypowana caloscia? Mysle o cipce autorki tej deklaracji i coraz mniej tu rozumiem. No bo skoro cipka owa jest taka caloscia, to na co mnie o tym wiedziec? A jesli mam wiedziec, to co z tego przyjdzie autorce, skoro jej do niczego potrzebny nie jestem? Tez coś mam. Ale nie powiem co. Jest tylko moje i dla mnie. Nikomu nie pokażę.
Zgubiony w meandrach Cipki, ale Spokojny oddalę się więc w zamyśleniu.
@ Skrzypek Zauważ, że nawet w ...
@"Według badań zleconych prze...