Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Fotorelacja ze spotkania wokół książki www.polskatransformacja.pl prof. Tadeusza Kowalika z udziałem autora, Dominiki Wielowieyskiej(Gazeta Wyborcza) oraz Macieja Gduli(KP). Dyskusja odbyła się 25 lutego 2010.
Gdyby głupota miała skrzydła jak mawiał doktór Strosmajer- to Dominika Wielowiejska fruwałaby jak gołębica.
Myślę, że Tadeusz Kowalik, powinien zostać kanonizowany (zaraz po Jaruzelskim za jego rozmowy z prof. Paszkowskim), za męczeństwo wysłuchiwania tego co miała do powiedzenia.
Nie odniosła się ani jednym zdaniem do książki jednego z nielicznych polskich intelektualistów klasy międzynarodowej, a przecież temu i jemu było poświęcone spotkanie.
Wygłosiła expose z tysiąca razy powtarzanych od dwudziestu lat sloganów. Pal sześć myśl, której nie było. Niesamowite, że jako dziennikarka pracująca słowem nie zadała sobie nawet trudu aby sloganom nadać chociaż jakąś nową formę.
W ten sposób doskonale kompromitowała Gazetę Wyborczą. Która dzięki konkurencji z bękartem Dziennika ,,Europą,, chociaż w soboty poprawiła się, i sięga nawet po Stiglitza, którego pewnie sama nie czyta.
Jednak skoro jej prominentny dziennikarz mówi, jak mówi, to znaczy, że otwartość Wyborczej jest pozorem otwartości, lecz chwytem marketingowym mającym zwiększyć nakład. I jest to dowód na naszą nędzę intelektualną skoro najważniejszy dziennik dwudziestolecia wykazuje ten poziom kołtuństwa.
kot
|06.03.2010 04:29:26
Dysputa po Polsku.
Chyba, od dwóch lat słychać zewsząd gromkie nawoływania do dysputy.
I co? I jest- dysputa jak najbardziej. Ale jaka?! Jej realizacją przejęły się tabloidy i dysputują na okrągło i do przejedzenia o Dodzie, co jakiś czas o Górniak, o Kindze, o ich anatomii , seks aferach i sprzeczkach itd. itp.
Wyszły ostatnio dwie ważne, ale nie równie ważne, książki: Domosławskeigo i Kowalika.
O pierwszej dysputują Gazeta Wyborcza, telewizja, radio, mężczyźni i kobiety, ważni i mniej ważni, autorytety uznane i samozwańcze, wypowiadają się, kłócą -dysputują:
,, czy autor (Domosławski) miał, czy nie miał prawa zdradzać szczegóły intymne i inne,,.
O książce drugiej w Gazecie Wyborczej wzmianki trzeba się doszukiwać.
A jeżeli była- to nie o wzmiance mówimy, ale o dyspucie, na skalę co najmniej taką jaką
Gazeta prowadzi w sprawie: ,,czy Domosławski miał prawo!,,
Tymczasem, książka Tadeusza Kowalika mówi, ważnie i poważnie, o takich duperelach jak te: czy droga, na którą wkroczyliśmy dwadzieścia lat temu to jest ta najlepsza/ najgorsza, z możliwych.
I czy dalej nią podążać, czy korygować, a może zmieniać.
I o tym - dysputa jest żadna!
Książka, która ma też sensacyjne momenty i odkrycia. Choćby takie, że Balcerowicz jest durniem. Różnie o nim mówiono, ale nie tak, że zasługuje na ten epitet.
Autor ( T.Kowalik) z benedyktyńska pokorą i wytrwałością(wiem co mówię bo próbowałem bez powodzenia) przebrnął przez ,,dzieła wszystkie,, w/w., szukając źródeł i uzasadnień dla prowadzonej przez w/w polityki gospodarczej i ustrojowej. Z powagą, naukową pokorą wolną od wartościowania pochylał się nad pismami Człowieka, który zdominował życie i myślenie pokolenia - a jeżeli to przesada z tym zdominowaniem myślenia to na pewno- jednej dziennikarki i jej telewizyjnych koleżanek obojga płci i jedynego liczącego się, jak najbardziej, dziennika.
kot
|06.03.2010 06:06:49
Zmieńmy tytuł aby nie było co by nie było
-na dysputę polską
z małej litery
Pani Agnieszko, wyrazy współczucia, ...
A te pieniądze, samochody, firmy i wo...