Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.
W sobotę, 29 października 2011, o godz. 20.00 w warszawskim Teatrze Dramatycznym odbędzie się premiera spektaklu Artura Żmijewskiego i Igora Stokfiszewskiego pt. Msza.
inscenizacja: Artur Żmijewski
współpraca inscenizacyjna: Igor Stokfiszewski
asystentka ds. scenograficznych i produkcyjnych: Magdalena Buczek
asystentka ds. literackich: Katarzyna Dudzińska
produkcja: Sławomir Adamko
inspicjent: Tomasz Karolak
występują:
Kapłan – Piotr Siwkiewicz
Kleryk – Krzysztof Ogłoza Kościelny – Jacek Błażejewski
Chór – Kameralny Zespół Wokalny z Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych nr 1 w Warszawie: Anna Bednarczuk, Dorota Braun, Zofia Kiniorska, Karolina Lizer, Katarzyna Mazurkiewicz, Wiktoria Ryńska, Aleksandra Szaniawska, Marta Urbanowicz, pod kierunkiem prof. Ewy Marchwickiej
„Bóg stworzył Teatr dla tych, którym nie wystarcza Kościół” powiedział
klasyk polskiego teatru, Juliusz Osterwa. Jerzy Grotowski podjął się
próby wykroczenia poza teatr, ku rytuałowi, ku współuczestnictwie we
wspólnocie. Adam Mickiewicz poszukiwał sceny w pełni oddającej totalność
metafizycznego doświadczenia, które znalazło swój literacki wyraz
w scenie obrzędu dziadów. Ta długa, romantyczna tradycja łączenia
teatralności z religijnością uległa w okresie żałoby po katastrofie
smoleńskiej radykalnemu zawieszeniu. Na czas żałoby teatry zamknięto na
głucho, a kościoły otwarto dla wiernych i niekończącej się modlitwy.
Wygląda na to, że wyłącznie religijny rytuał może wyrazić ból wspólnoty.
Nie tylko ból, ale i wszelką zadumę i wszelką radość. A także wszelkie
wołanie. Skoro jest tak ważny i uniwersalny, to teatrowi nie wolno tego
rytuału przemilczeć. Przenosimy go więc z pietyzmem i szacunkiem na
scenę. Robimy to z nadzieją, że nauczymy się, jak teatr może stać się
jeszcze bardziej uniwersalnym medium, które w przypadku następnej żałoby
będzie już mogło wyrażać troskę i żal wspólnoty. Inscenizujemy mszę,
żeby stać się mądrzejszymi i światlejszymi niż jesteśmy – czerpiemy
wiedzę z najlepszego wzoru. W tej samoedukacji i w przynoszeniu wiedzy
naszym widzom, podążamy za słowami psalmu:
„Dajcie poznać Jego [Pana] dzieła między narodami,
przypominajcie, że wspaniałe jest imię Jego.
Śpiewajcie Panu, bo uczynił wzniosłe rzeczy,
niech to będzie wiadome po całej ziemi.” [Iz 12,2-5]
obawiam się, że twórcy spektaklu rozbiją się o formę. jasne, mogą sobie przeczytać i odśpiewać mszę, ale co z tego? Naprawdę myślą, że dzięki temu przy następnej żałobie ludzie przyjdą do teatru? Naprawdę są tacy naiwni?
viking
|30.10.2011 20:15:20
Żmijewski tęskni za rytuałem, za tym, żeby go móc przeżyć tak mocno, jak "obrońcy krzyża", żeby móc w coś wierzyć i za tę wiarę móc się dać maltretować jak słynna pani Joanna.
Obawiam się, na podstawie wywiadów z nim, jakie czytałem, że tej chęci jest w jego sztuce trochę za dużo, przez co nie wystarcza już miejsca na głębszą refleksję.
Swoją drogą, to fascynujące, jak różne są ludzkie potrzeby. Żmijewski widzi "obrońców krzyża" i choć nie zgadza się z ich ideolo, czuje zazdrość o jakąś głębie ich przeżyć i o (słowo klucz) wspólnotę.
Ja mam całkiem odwrotnie. Kiedy o nich myślę, wzmacnia się mój indywidualizm, w którym jest miejsce na innych ludzi, ale na tych których znam lub mam szansę poznać. Jednogłośna grupa, ideowa wspólnota budzi moje przerażenie swoimi mechanizmami wpędzania się nawzajem w coraz większy obłęd, coraz silniejszego zwracania się przeciwko tym, którzy są zewnątrz grupy, zatracaniem się indywidualizmu człowieka na rzecz jednego aspektu rzeczywistości, co do którego między członkami tej grupy jest zgoda.
Michał Barcikowski
- Ostrzeżenie
|31.10.2011 13:52:24
Przypominam, że symulowanie sakramentu jest ciężkim grzechem i przestępstwem zagrożonym karą ekskomuniki.
prawnik
- prawa autorskie
|02.11.2011 00:05:28
Może nie jest to najistotniejsze w dyskusji o spektaklu A.Ż. ale czy takie wykorzystanie "tekstu" mszału nie wymaga opłacenia tantiemy dla … no własnie KK? a moze po prostu wydawnictwa?Pozdro!
Jak powiedział bohater filmu "Wst...
Róbmy permanentną rewolucję to wtedy ...