W niedzielę, 25 lutego, w TR Warszawa odbył się kolejny odczyt z cyklu Linie podziału. Co nas dzieli? Co nas łączy? Po której stronie jesteśmy? Naszym gościem była Agata Bielik-Robson. Spotkanie prowadził Sławomir Sierakowski.
— -
Agata Bielik-Robson - pracuje w Instytucie Filozofii i
Socjologii PAN, wykłada także w Collegium Civitas, Szkole Nauk
Społecznych PAN i Ośrodku Studiów Amerykańskich. Znawczyni filozofii
europejskiego romantyzmu, której poświęciła m.in. monografię Duch
powierzchni. Rewizja romantyczna i filozofia (2004). Oprócz tego
opublikowała książki: Na drugim brzegu nihilizmu. Filozofia współczesna
w poszukiwaniu nowego podmiotu (1997) oraz Inna nowoczesność. Pytania o
współczesną formułę duchowości (2000). Zajmije się współczesną
filozofią podmiotu oraz filozoficznymi konsekwencjami psychoanalizy i
teologii. Zastępca redaktora naczelnego pisma „Kronos”.
Filozofia nie zakotwiczona w sprzecznościach życiowych interesów klasowych jest tylko piękną intelektualną zabawą.
Na marginesie niedzielnego spotkania z Agatą Bielik-Robson
-Kobieta w tworzonej przez mężczyzn filozofii wnosi nowe, ciekawe punkty widzenia.
Zauroczeniu religijnemu podlegają wszystkie ideologie i my też.
(Jak powiedziałem w dyskusji, nie ominęło mnie. Zachwyciłem się pięknym stwierdzeniem ABR, że życia nie powinny krępować żadne normatywne prawa, że to ono samo powinno być prawem. Jest to co prawda skarb ukryty na polu minowym, ale
myśl warta grzechu i czasu na zastanowienie. No i jest to pole do poważnej rozprawy na ten temat. Na którą będę niecierpliwie czekał)
Religijne podejście do polityki wbrew pozorom nie tylko dotyczy myślenia prawicowego ale jak najbardziej także lewicowego. Marksizm okresu stalinowskiego miał religijny charakter, z zadaniem legitymizowania dyktatury i woluntaryzmu. Teraz często spotykam się z chrystusowym marksizmem. Sam Marks nie był od takiej postawy wolny.
Z jednej strony odkrywał prawa rządzące życiem – żeby użyć miłych autorce terminów- opisując społeczeństwo jako twór klasowy, mający sprzeczne interesy - z drugiej sakralizował formę ( nie istotę) twierdzeń podlegających historycznej przemijalności - nadając im wagę absolutu. Może robił to świadomie, bo nie był tylko filozofem ale także działaczem. I wiedział, że religijne wytłumaczenia ucieleśnionego zła znakomicie mobilizują ludzi do działania. Tym instrumentem posługują się mniej lub bardziej wszyscy przywódcy aż do Buscha i Kaczyńskiego do dnia dzisiejszego sięgając. Im mniej myśli tym więcej religii. Ten historyczny koniecznościowy (wbrew życiu) sposób myślenia stworzył doskonały grunt dla naszego bezalternatywnego neoliberalizmu przyjętego na kolanach, także przez polskich intelektualistów(!).
Marksowska teoria społeczeństwa klasowego w swej istocie jest opisem rzeczywistości, która nie prędko się zdezaktualizuje. Bez niej każda myśl społeczna i budowana na niej polityczność będzie niepłodna i nie zaowocuje polityką alternatywną. Podanie tej teorii na sposób religijny nie pozwala dzisiaj na jej właściwe rozumienie i używanie. Społeczeństwo bezklasowe jest bowiem praktycznie niemożliwe do zrealizowania. Zatem polityka walki klas prowadząca do szczęścia społecznego poprzez eksterminacje jakiejkolwiek klasy społecznej jest wadliwa. Lecz równie wadliwe jest przeświadczenie o pokoju klasowym głoszone przez narodowców i zwolenników neoliberalnego końca historii. Ogranicza to także zarówno idee rewolucji dążącej do tego celu jak i przekonanie o możliwości osiągnięcia raz na zawsze pokoju społecznego. Consensus klasowy i sprzeczność klasowa tworzą owocną dialektykę.
Życie to brak pewności wszystkiego na zawsze, to splot sprzeczności
-to także sprzeczności klasowe.
Może nie stereotyp matki polki ale st...
Jakiś problem z czytaniem ze zrozumie...