Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.
Fotorelacja przedstawia manifestacje zwolenników i przeciwników wprowadzenia zmian w konstytucji Wenezueli zaproponowanych przez prezydenta Hugo Cháveza. Zmiany dotyczą 69 z 350 artykułów konstytucji, Hugo Chávez sam zgłosił 33 z nich. Najważniejsza poprawka to umożliwienie prezydentowi ponownego kandydowania bez jakichkolwiek ograniczeń. Projekt nowej konstytucji usuwa limit liczby kadencji (zgodnie z obecnie obowiązującym prawem Chávez nie mógłby już ubiegać się o reelekcję w 2012 roku, gdy skończy się jego obecna kadencja), zwiększa długość kadencji z sześciu do siedmiu lat, wzmacnia pozycję prezydenta wobec władz stanowych i samorządowych. Reforma pozwala prezydentowi powoływać nowe organy władzy, kontrolować bank centralny, finanse państwa, monopol naftowy PdVSA. Przywraca artykuł dotyczący ogłaszania „stanu wyjątkowego”, który zapisany był w poprzednich wenezuelskich ustawach zasadniczych, ale który został usunięty z konstytucji uchwalonej w 1999 roku. Zakłada także zapisanie w konstytucji 6-godzinnego dnia pracy oraz daje rządom prawo do kontroli majątku prywatnych firm bez sądowego wyroku o wywłaszczeniu. Zachowując własność prywatną i państwową, wprowadza nowe formy własności: społeczną, komunalną i ludową.
Ponieważ w Zgromadzeniu Narodowym nie ma obecnie partii opozycyjnych wobec Cháveza (zbojkotowały wybory parlamentarne w 2005 roku), jest pewne, że w ciągu kilku miesięcy propozycje zostaną przyjęte przez parlament. Następnie zostaną przedstawione społeczeństwu do zatwierdzenia w ogólnokrajowym referendum 2 grudnia 2007.
Opozycja boi się, że wprowadzone poprawki do konstytucji są prostą drogą do dyktatury i końca demokracji. Zwolennicy reformy odrzucają zarzuty i stawiają pytanie, dlaczego prezydent nie może zostać ponownie wybrany, jeśli większość tego chce. Zapewniają, że tylko Chávez gwarantuje, że polityka pomocy społecznej będzie kontynuowana i nie chcą powrotu do okresu sprzed El Caracazo. Obie strony mają dwie odmienne wizje państwa, obie obawiają się kolejnego puczu i oskarżają o użycie przemocy.
Zdjęcia 01-11 przestawiają manifestacje studentów, zamieszki z policją i kontrmanifestujących zwolenników Cháveza, 23 października 2007 (więcej: lewica.pl).
Zdjęcia 12-18, 22-25: zwolennicy reformy na piknikach i wiecach wyborczych, październik/listopad 2007.
Zdjęcia 19-21: Caracas, manifestacja opozycji z 10 listopada 2007.
Gdzieś czytałem, że gdyby ludzie nie ...
Dobrze, "neoliberalne" dogmat...