Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.
Przedstawiamy fotorelację z demonstracji w Tel Avivie. Manifestacja została zorganizowana w sobotę, 3 stycznia 2009, w proteście przeciw wojnie. Przeszła
ulicami miasta od Kikar Rabin do Cinemateque. Na skrzyżowaniach - u
wylotu mijanych ulic - czekali na nią uczestnicy kontr-demnostracji - opowiadający się za wojną. Protestujący przeciw nalotom w Gazie
przyjechali z całego Izraela.
Około godziny 20.00 wśród demonstrantów
rozeszła sie wiadomość, że izraelska armia wkroczyła lądem do Strefy
Gazy. Kontr-demonstracja przywitała wiadomość owacjami i oklaskami.
Demonstrujacych przeciw wojnie było jednak dużo wiecej. Rząd nie
liczy się jednak ze zdaniem opinii publicznej.
To dobry znak, ze Izraelczycy
odmawiają uznawania Arabów za swoich wrogów i manifestują to na ulicach
Tel Avivu i innych izraelskich miast.
Trzeba wysuszyć ziemię, na której rośnie nienawiść, wtedy ruchy takie jak Hamas nie będą tak rozkwitać - Michael Sfard, izraelski prawnik, w rozmowie z Janem Smoleńskim [czytaj].
Zdjęcia 01-08: demonstrancja przeciw wojnie, zdjęcia 09-15: kontrdemonstracja.
Gdzieś czytałem, że gdyby ludzie nie ...
Dobrze, "neoliberalne" dogmat...