Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.
5. sierpnia 2008 pod Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Warszawie miała miejsce kolejna akcja Jacka Adamasa.
Adamas postawił pod ścianą ministerstwa tablice, na której kredą napisał cytat z Karla Jaspersa:
STAWANIE SIĘ CZŁOWIEKIEM DZIĘKI POLITYCE.
Polityka rozgrywa się między dwoma biegunami: możliwej przemocy i wolnego współistnienia. Wobec przemocy konieczna jest obrona z użyciem przemocy, chyba, że odrzucając przemoc jesteśmy gotowi stać się niewolnikami innych lub unicestwić samych siebie. Wolne współistnienie rodzi wspólnotę dzięki instytucjom i prawom.
Akcja była repetytorium akcji „Rzut Jaspersem” z lutego 2008 roku, podczas której Adamas wręczył marszałkowi województwa i wojewodzie warmińsko-mazurskiemu karteczki z powyższym cytatem. Mimo obietnic, do spotkania między artystą i wojewodą nie doszło.
Celem działań Adamasa jest zwrócenie uwagi na patologię w działaniu mechanizmów państwa demokratycznego, które nie chroni swoich obywateli i protest przeciw łamaniu prawa przez instytucje. Obiekty Adamasa są regularnie niszczone przez służby porządkowe, zaś sam artysta jest traktowany jako wandal, który zanieczyszcza przestrzeń publiczną.
Ostatnia akcja odbyła się pod ministerstwem, ponieważ, jak twierdzi Adamas, zadaniem ministra kultury powinno być wspieranie sztuki, ochrona obiektów artystycznych i wolności wypowiedzi artysty-obywatela, który za pomocą języka sztuki reaguje na rzeczywistość społeczną i zabiera głos w debacie publicznej.
Akcji towarzyszyła interwencja trzech służb porządkowych (policji, straży miejskiej i BORu), które domagały się od Adamasa usunięcia tablicy argumentując, że nie ma on pozwolenia od właściciela posesji na stawianie obiektu. Nie dowiedzieliśmy się jednak, czy właścicielem jest miasto Warszawa, czy Ministerstwo Kultury.
Adamas odmówił usunięcia tablicy twierdząc, że nie jest to śmieć, tylko głos protestu. Zgodził się również ponieść ewentualne konsekwencje prawne swoich działań.
Gdzieś czytałem, że gdyby ludzie nie ...
Dobrze, "neoliberalne" dogmat...