|
SOBOTA 26.11.2005 Ludwik Dorn w „Gazecie Wyborczej” ucina temat wypowiedzi Wassermana, który porównał swoje przejścia z wanną do morderstwa księdza Popiełuszki. Jeśli przeciwko Wassermanowi nie pojawią się teraz wnioski o obrazę uczuć religijnych, to znaczy, że trudniej je obrazić, niż by się mogło wydawać.
NIEDZIELA 27.11.2005 W sobotę i niedzielę w wielu miastach Polski odbyły się Wiece Solidarności z Poznaniem pod nazwą „Reanimacja Demokracji”. Dorota Gawryluk w „Wiadomościach” (TVP1) z uporem maniaczki mówiła o „paradach gejów”. Dziwi nas, skąd u dziennikarki ta potrzeba zaprzeczania nie tylko istnieniu lesbijek, ale również heteroseksualistów i heteroseksualistek.
PONIEDZIAŁEK Paweł Milcarek w „Rzeczpospolitej” pisze o książce Przed Bogiem, która nie ma nawet grama jego akceptacji, dodaje także: „Obirek folguje emocjom i traci miarę - ale jednak konsekwentnie, zgodnie z zasadami rewolucyjności soboru. Obirek jest więc po prostu bardziej impertynencki niż inni współpracownicy »Tygodnika Powszechnego« czy »Więzi«”. Kompletne zaskoczenie, bardziej niż „TP” i „Więź”? Nie sądziliśmy, że to możliwe.
W tym samym numerze „Rzeczpospolitej” wywiad z dyrektorem Pierwszego Programu Telewizji Polskiej - Maciejem Grzywaczewskim, który wie skąd wieje wiatr i odpowiednio się ustawia. Z radością i Panem Bogiem: „Słychać alarm, że PiS chce przejąć władzę w mediach. Jeśli mają to zrobić tacy ludzie, jak Sellin i Adam Pawłowicz, to daj Panie Boże”.
„Przegląd” też nie jest w ciemię bity i widząc, że będzie o czym pisać, stworzył na swojej stronie internetowej nową rubrykę: „media”.
A w papierowym „Przeglądzie” Jadwiga Staniszkis odpowiada na pytanie, dlaczego rośnie sondażowe poparcie dla PiS-u: „To świadczy o stanie umysłów społeczeństwa”. Trudno się nie zgodzić.
Obiecywaliśmy sobie, że w tym tygodniu nie napiszemy o programie Jana Pospieszalskiego, ale wprost nie sposób się powstrzymać. Tematem była krytyka nowego rządu przez media. Na scenie posadzono dziennikarzy, którzy debatowali, czy owa krytyka nie jest nadmierna. W loży espertów usiadł rzecznik rządu i doradca premiera - osoby wprost wymarzone do roztrzygnięcia tego sporu. W roli eksperta z zewnątrz - Maciej Rybiński. Najbardziej urzekła nas teza, że prasa zachodnia pisze źle o nowej władzy, bo czyta polskie gazety. Clou programu to sugestia, że w imię patriotyzmu przed krytyką należałoby się powstrzymać. A jak już trzeba, to zaleca się krytykowanie raczej poprzedniego rządu.
Jednak prawdziwy rarytas czekał w telewizji Polsat, która w środku nocy emituje program „Bumerang”. Prowadzi go Marek Markiewicz, który jako członek KRRiTV dawał Polsatowi koncesję, a teraz wspólnie z kilkoma panami tropi tam absurdy i „absurdy” w programach informacyjnych. Tym razem dowodzono, że Wiece Równości nie były żadnym oddolnym ruchem społecznym, ale urządzoną przez konkretne partie manifestacją. Dowód? Politycy SLD i SDPL uczestniczący w wiecu. Jedynym bumerangiem programu okazał się Maciej Rybiński, który i tu był komentatorem z zewnątrz.
WTOREK 29.11.2005 „Super Express” wraca do kwestii życia prywatnego wicepremiera Ludwika Dorna. Ma ono ścisły związek z pobieranymi przez posła dofinansowaniami do wynajmowanego w stolicy lokalu, gdzie mieszka z kochanką, choć jest właścicielem domu w niedalekim Pruszkowie. Tabloid komentuje: „Ludwik Dorn, prawicowiec od pasa w górę, do biednych nie należy, dlaczego więc musimy co miesiąc dopłacać do jego mieszkania 1600 złotych. Ten zasiłek śmiało możemy nazwać kochankowym”.
Paweł Smoleński w „Gazecie Wyborczej” z dystansem opisuje przygotowania do ogólnopolskich Wieców Solidarności z Poznaniem. „Raziło mnie, gdy na internetowych forach wytykano »brutalność poznańskiej policji«. Jaka to brutalność? - zastanawiałem się, bo nie mogłem dopasować policyjnej akcji na ulicy Półwiejskiej do interwencji zomowców z czasów stanu wojennego” - dziwi się nasz doświadczony wujek, który poucza smarkule, żeby nie nadużywać mocnych słów: „Przecież - myślałem - demokracja nie kona, jedna urzędnicza decyzja nie zabiera wszystkich obywatelskich wolności. Jakich słów użyją te dziewczyny, gdy - nie daj Boże - trzeba by było znów upominać się o swoje jak jeszcze kilkanaście lat temu”. Jak na dziennikarza „Gazety Wyborczej” przystało, Smoleński najwyraźniej nie rozumie, że aby sytuacja z przeszłości się nie powtórzyła, trzeba reagować wcześniej.
Marian Piłka z PiS-u zdradził „Faktowi” swój genialny pomysł. Niech ludzie, którzy nie mają dzieci, płacą wyższą składkę emerytalną. Proponujemy zacząć od szukania poparcia dla projektu wśród duchownych.
Jednak kuriozum tygodnia to nie pomysł Piłki, ale fakt, że znaleźli się tacy, którzy zaczęli o nim dyskutować na poważnie.
W ogóle genialnych pomysłów dookoła tyle, że nie nadążamy z notowaniem. Ot, choćby jak podaje „Gazeta Wyborcza”, księża mają być mediatorami sądowymi w procesach rozwodowych. Dlaczego tylko mediatorami? Istnieje przecież długa tradycja konsystorów, którzy dawali rozwody, czy też - tak to się oficjalnie nazywało - unieważaniali małżeństwa. I jak pisał Boy, wszystko można było bardzo szybko załatwić, wystarczyło tylko każdą stronę wniosku przetykać banknotem o wysokim nominale.
Światło dzienne ujrzała dyrektywa watykańska, że homoseksualiści nie powinni być wyświęcani na księży. Jak zwykle pominięto zakonnice. Bo przecież kobiety nie mają seksualności, a każda służąca jest na wagę złota.
W programie TVN „Teraz my” panowie Morozowski i Sekielski wreszcie pokazali, czego w związku z homoseksualizmem należy się bać. Fragment zachodniej parady, na której ludzie bawili się, śmiali, tańczyli, całowali, część w kolorowych strojach, a czasem - zgroza! - tylko w majtkach. Po wszystkim Izabela Jaruga-Nowacka została odpytana z tego ohydztwa i musiała nawet przyznać, że to niezgodne w polską konstytucją. A więc wreszcie poznaliśmy zagrożenie, które może nas kiedyś dopaść, bo faktycznie radość, taniec i śmiech byłyby dla tradycyjnej kultury polskiej realnym zagrożeniem, a wręcz jej zaprzeczeniem. Na tyle, że nawet zostało to zderzone ze zdjęciami, na których pijani członkowie Młodzieży Wszechpolskiej udają kopulację i pozdrawiają się nazistowskim gestem. Na szczęście oba ekstremizmy - zabawa i faszyzująca chuliganeria - zostały zgodnie potępione.
ŚRODA 30.11.2005 Jak podaje portal lewica.pl: „Część działaczy SLD na Mazowszu domaga się wyrzucenia z partii wojewody wielkopolskiego Andrzeja Nowakowskiego”, który podtrzymał decyzję Ryszarda Grobelnego zakazującą poznańskiego Marszu Równości. Dlaczego tylko część?
CZWARTEK 1.12.2005 Aleksander Kwaśniewski postanowił ułaskawić Zbigniewa Sobotkę. A już myśleliśmy, że do końca kadencji prezydent niczym nas nie zaskoczy.
Kiedyś tygodnik „Polityka” zamieścił na okładce hasło „Róbmy dzieci”. „Ozon” nie zamierza brać w tym udziału, bo nawołuje „Róbcie dzieci”.
W tym samym „Ozonie” Dorota Sajnug wyjawia „Całą prawdę o moherowych beretach”. W rolach ekspertów Maria Smerczyńska i Jan Pospieszalski.
„Fakt” w tekście pod tytułem „Kto mnie przytuli do piersi?” ubolewa nad losem Zbigniewa Ziobro: „z nawału pracy brak mu czasu na zajęcie się… kobietami. - Bez nich świat byłby okropny - zwierza nam się minister sprawiedliwości”. A nam jakoś trudno przejąć się historią tego bohatera.
PIĄTEK 2.12.2005 W „Gazecie Wyborczej” natknęliśmy się na tytuł: „Samoobrona do PiS - albo ślub, albo rozwód”. Już myśleliśmy, że to ciąg dalszy świetnych pomysłów kolejnych partii, jak wesprzeć tradycyjny model rodziny, a okazało się, że to jedynie metafora stosunków między partiami. Zresztą, o co ten krzyk, PiS jako ugrupowanie tradycyjne na pewno zrozumie potrzebę Samoobrony, żeby uregulować ten związek.
Na podobny temat
|
Dobrze, "neoliberalne" dogmat...
Prawnie sytuacja jest znaczne bardzie...