|
„Newsweek” wyraźnie nie nadąża za zmianami w Polsce i portret Joanny Kluzik-Rostkowskiej tytułuje „Feminstka z umiarem”. Skoro nie jest przeciwniczką zapłodnienia in vitro, to z jakim umiarem? Raczej radykalna feministka. A może nawet szalejąca feministka z nożem w zębach.
*** SOBOTA 19.11.2005 W związku z pojawieniem się na rynku nowej płyty Madonny przez prasę przewinęło się wiele tekstów na temat piosenkarki. Absurdalnością wszystkie bije na głowę artykuł z „Rzeczpospolitej”. Paulina Wilk przedstawiła tam moralizatorską wersję kariery największej żyjącej ikony pop-kultury. Dowiedzieliśmy się, że dwadzieścia lat na szczycie to „droga, która prowadzi tylko w jednym kierunku – donikąd”, a młody wygląd oznacza, że „Madonna nie chce albo nie jest gotowa zacząć się starzeć.” Zamiast psychologizującej papki w rodzaju: „wciąż nie ma odwagi, by spytać – czy było warto?”, Wilk powinna raczej zadać sobie pytanie, czy gdyby Madonna nie goniła za byciem numerem 1 i wyglądała na swój wiek, to „Rzeczpospolita” by o niej pisała. Ostatnio płytę wydała także Kate Bush i jakoś nie przypominamy sobie, żeby z tej okazji był w weekendowym wydaniu całostronicowy portret angielskiej artystki. W Poznaniu odbył się nielegalny Marsz Równości. Stacje telewizyjne w swojej różnorodności stanęły na wysokości zadania prezentując jeden front. Komentarze pozornie różne, od „policja jednak sobie poradziła”, przez „gdyby prezydent Poznania pozwolił, byłoby mniej szumu”, aż do stwierdzenia, że Marsz przeszkadzał ludziom, który chcieliby dokonać zakupów, a nie mogli, bo stał tłum na ulicy. W ten sposób po raz kolejny przekazano prostą prawdę, że najważniejszy jest rynek, a przestrzeń publiczną należy oczyścić (choćby ciągnięciem za włosy i biciem) z protestujących pedałów i lesb, żeby porządni ludzie mogli się oddać konsumpcji. NIEDZIELA 20.11.2995 Kościół katolicki postanowił policzyć osoby, które uczęszczają na msze, a także poznać liczbę przystępujących do komunii. Nie chcemy się wtrącać, ale trudno mówić o reprezentatywności, skoro media od tygodnia o tym trąbią, a księża zachęcają do uczestniczenia szczególnie tego dnia na mszy. PONIEDZIAŁEK 21.11.2005 „Fakt” na pierwszej stronie zamieszcza zdjęcie półnagiego Zbigniewa Wassermanna, tylko w krótkich spodenkach, skarpetkach i kapciach. Rozumiemy, że wszedł na rynek nowy tabloid Agory, ale odrobina litości się należy. Tomasz Królak z KAI zadaje w „Rzeczpospolitej” pytanie, jaki jest polski Kościół katolicki A.D. 2005. Królak nie cofa się przed przekazaniem dramatycznej prawdy: „Statystyki są bezwzględne: ponad 40 procent Polaków akceptuje współżycie seksualne przed ślubem, co dziesiąty dopuszcza eutanazję, tylko około 40 procent uczestniczy w niedzielnej mszy. Pytanie o to, czy Polska jest krajem katolickim, traci w tym kontekście charakter retoryczny.” Pan Tomasz chyba mało publikuje, bo nie wie, że kolejność powinna być zupełnie inna. Po pierwsze pewnych pytań się tu nie zadaje, nawet retorycznie, a po drugie – Polska jest krajem katolickim! Taka jest teza, a dalej można się zastanawiać, dlaczego pewne marginalne grupy buntują się i nie chcą przyjąć tej prostej prawdy. A właściwie Prawdy. „Newsweek” wyraźnie nie nadąża za zmianami w Polsce i portret Joanny Kluzik-Rostkowskiej tytułuje „Feminstka z umiarem”. Skoro nie jest przeciwniczką zapłodnienia in vitro, to z jakim umiarem? Raczej radykalna feministka. A może nawet szalejąca feministka z nożem w zębach. „Newsweek” nawiązał prestiżową współpracę z programem „Warto rozmawiać”. Wspólnie zajęto się wiejskimi dyskotekami, a w programie Jana Pospieszalskiego w przewidywalnym gronie (nauczycielka, ksiądz, Michał Karnowski itp.) mówiono głównie o dziewczynach, które tańczą w hałasie, piją alkohol, mają kontakt z narkotykami, a nawet – kto by przypuszczał – uprawiają seks. Kilka razy wzniesiono rytualne ubolewanie nad brakiem autorytetów, „łatwymi” chłopakami się nie przejęto, a ksiądz zwany „kapłanem” zapewnił, że zna też wspaniałą młodzież. WTOREK 22.11.2005 Pod uroczym tytułem „Bezczelność! Co ten szwab wie o strajku?!” „Super Express” pisze o realizowanym przez Volkera Schlőndorffa filmie inspirowanym historią Anny Walentynowicz. Okazuje się, że znalazły się tam tak nieprawdopodobne historie jak na przykład picie przez robotników wódki. Musiały więc pojawić się głosy oburzenia, Jacek Wódź mówi: „Polacy dumni są z tego, co wydarzyło się w Stoczni. To wielki mit, którego lepiej nie degradować. Niedobrze by się stało, gdyby robotników przedstawiono jako tych, którzy nie stronili od alkoholu.”. Popieramy Wodza, żadnego alkoholu, robotnicy na ekranie powinni myśleć tylko o walce z okupantem i w przerwie modlić się. Skoro w Polsce historia na ekranie, to zawsze była nuda i patos, to dlaczego nagle miałoby być inaczej? Kolejny błyskotliwy pomysł rządu Kazimierza Marcinkiewicza, tym razem byłoby to 1.000 zł dla przedsiębiorstwa, które zatrudnia nowego pracownika. Kolejne becikowe, tym razem rynku? Kuriozum, a jednocześnie manipulacja tygodnia to poniedziałkowe „Wiadomości” w TVP1. Izabelę Kowalczyk i Martę Jermaczek z Zielonych 2004 jako organizatorki Marszu Równości poproszono o komentarz. W materiale filmowym przedstawiono je jako parę ukrywających się lesbijek z zamazanymi twarzami i zmienionymi imionami. Tak jak niektórym policjantom przypomniały się w Poznaniu dobre czasy, gdy można było przy użyciu siły rozgonić pokojową demonstracją, tak część dziennikarzy nie może odżałować czasów, gdy jedyne osoby homoseksualne godzące się wystąpić w mediach, ukrywały swoją twarz i nazwisko. Rozumiemy te resentymenty, ale skąd pomysł przypisywania nieprawdziwej orientacji seksualnej? ŚRODA 23.11.2995 Rafał Ziemkiewicz w cotygodniowym felietonie na portalu Interia stanął przed nie lada problemem: jak na liberała przystało, trzeba skrytykować pomysł becikowego, a jednocześnie jak tu krytykować prawicowy rząd, wymarzony i wyczekany. Valmont polskiej publicystki poradził sobie z tym wyśmienicie, zrzucając całą odpowiedzialność na LPR. Tytuł felietonu: „Giertychowe”. PiS ma kandydata na Recznika Praw Obywatelskich. Jest nim zupełnie niezwiązany z polityką prawnik – Janusz Kochanowski, niedoszły europoseł z list tegoż PiS-u. Recznik Praw Obywatelskich, który neguje potrzebę praw człowieka to swoisty rekord świata. Swego czasu w komitecie poparcia Kochanowskiego, gdy startował do Parlamentu Europejskiego byli m.in. Julia Pitera, Jarosław Gowin i Paweł Śpiewak. Wszyscy oni są teraz w PO, więc zapewne poparcie dwóch największych ugrupowań w parlamencie Kochanowski ma w kieszeni, teraz może zacząć starać się o głosy Samoobrony, PSL i Ligi Polskich Rodzin. Bo jak powiedział w wywiadzie dla Tok FM, tylko na SLD nie liczy. Janusz Wróblewski donosi z Rzymu dla „Polityki”: „Watykańska premiera biograficznego filmu Johna Kenta Harrisona, poświęconego Janowi Pawłowi II, mimo ciepłego przyjęcia przez Benedykta XVI wzbudziła pewien niedosyt.” Ale czy mogło być inaczej? CZWARTEK 24.11.2005 Nikodem Bończa Tomaszewski w „Ozonie” przekonuje, że związki ruchu narodowego z katolicyzmem są pozorne. Autor pisze o pierwszych narodowcach: „Z relacji pamiętnikarskich jasno wynika, że odwiedzanie przybytków rozkoszy nie było czymś szczególnie wstydliwym. Młodzi aktywiści polskiego ruchu niepodległościowego pod tym względem niczym się nie wyróżniali.” Tomaszewski chyba urodził się wczoraj, skoro nie rozumie, że postulowanie przestrzegania norm seksualnych wyznaczanych przez Kościół katolicki a stosowanie się do nich, to dla większości działaczy dwie, zupełnie różne kwestie. Dziś widać to chyba nawet lepiej niż w międzywojniu, ale nie dziwimy się „Ozonowi”, że nie chce uderzać w swoich kolegów. Donald Tusk w rozmowie z Piotrem Najsztubem w „Przekroju” wykłada różnice między Platformą a Prawem i Sprawiedliwością: „Nie można ulec pokusie, że skoro rządzi ktoś, kto siebie nazywa prawicą, to my się teraz staniemy liberalną lewicą. Platforma nie może założyć teraz jakiejś maski tylko po to, żeby udowodnić, że my naprawdę rządzilibyśmy lepiej. Ktoś celnie zauważył, że dzisiaj mamy rządy lewicy narodowo-katolickiej, a najwyższy czas, żeby wreszcie wygrała formacja prawicy chrześcijańskiej.” Hurra, a więc jednak istnieje alternatywa dla PIS-u. A już myśleliśmy, że te dwa ugrupowania niczym się nie różnią. W tym samym „Przekroju” niezrównany Lech Wałęsa nie ustaje w wysiłkach podtrzymania swego emploi. W wywiadzie z Katarzyną Kolendą-Zaleską wyjaśnia wszystkim niezorientowanym, o co chodzi z tymi homoseksualistami, ich prawami i co to ma wspólnego z demokracją: „Proszę pani, ja to pani wytłumaczę. Tu i ówdzie dorwało się paru ludzi z tej orientacji i mieszają ludziom w głowach. Tak, proszę pani, dokładnie tak. I dlatego ja jestem za tym, żeby była wolność. Każdy zajmuje miejsce na miarę swojej wielkości. A nie włazi na inne miejsca. Nie zabiera im określeń i nazw, które nie przystają do tego typu zachowań.” Jeżeli dobrze rozumiemy, to nazwa „demokracja” jest zarezerwowana przez większość nazywającą się „Lech Wałęsa”. PIĄTEK 25.11.2005 „Wprost” wytoczyło proces Aleksandrowi Kwaśniewskiemu, dziś pierwsza rozprawa. Czyją stronę trzymać? Oto dylematy IV RP.
Na podobny temat
|
Dobrze, "neoliberalne" dogmat...
Prawnie sytuacja jest znaczne bardzie...