> PREMIERA 24 MAJA
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.
Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
odcinek 59 |
|
|
Krzysztof Tomasik
|
|
25.02.2007 |
SOBOTA-NIEDZIELA 17-18.2.2007
Na pierwszej stronie
„Dziennika” informacja: „Warlikowski prowokuje”, w środku rozwinięcie:
„Warlikowski rozpęta burzę”, a dalej wyjaśnienie: „Krzysztof Warlikowski przygotował
sztukę, która dla podobno ciemiężonej homoseksualnej mniejszości może stać się
swoistym manifestem. Widzowie, którzy sprawy tożsamości seksualnej zostawiają w
domach, mogą zaś liczyć na ponadpięciogodzinną opowieść o miłości, moralności i
trudnych wyborach” - pisze Joanna Kijowska. Pani Kijowska jest podpisana jako
„współpracownik działu kultura”. Ale idzie słuszną drogą, wróżymy jej świetlaną
przyszłość, zapewne wkrótce zostanie „pracownikiem działu kultura” (bo przecież
nie pracownicą).
W „Dzienniku” Robert Mazurek
rozmawia z Manuelą Gretkowską. On przyznaje sobie prawo do decydowania, co jest
polityką: „nazywanie tego partią polityczną jest fundamentalnym
nieporozumieniem” - obwieszcza. Niesłusznie, bo Gretkowska raz za razem
przekonuje, że działa jak wytrawny polski polityk: „Wyobrażam sobie siebie
głosującą zarówno za, jak i przeciw prawu do aborcji”.
Także „Dziennik” pisze o
wczorajszym głosowaniu w Sejmie nad wotum zaufania do Andrzeja Leppera. Wniosek
zgłosiła Platforma Obywatelska, która jak zawsze jest kilka kroków do tyłu,
podobnie jak cały parlament. W chwili, gdy powinno się odwoływać ministra
środowiska, tam debatuje się dopiero na temat ministra rolnictwa.
PONIEDZIAŁEK
19.2.2007
Lech
Wałęsa komentując raport z weryfikacji WSI powiedział w TVN24: „Durnia mamy za
prezydenta”. Jak podaje „Gazeta Wyborcza”: „W sobotę posłowie PiS Jolanta
Szczypińska i Karol Karski złożyli do Prokuratury Krajowej zawiadomienie o
podejrzeniu popełnienia przestępstwa polegającego na znieważeniu głowy państwa
i zagrożonego karą pozbawienia wolności do lat trzech”. Mamy nadzieję, że w
razie potrzeby Szczypińska i Karski wezmą na siebie w czasie rozprawy sądowej
najtrudniejsze zadanie i udowodnią, że Lech Kaczyński nie jest durniem.
Także
w „Gazecie Wyborczej” rozmowa z Ryszardem Terleckim, szefem krakowskiego IPN-u,
który wyjaśnia dlaczego arcybiskup Michalik ma podobnie jak premier czy
prezydent prawo do wystąpienia w telewizji publicznej w porze największej
oglądalności i obwieszczenia światu, że nie był tajnym współpracownikiem SB:
„Przewodniczący Episkopatu w katolickim kraju jak Polska to przecież funkcja
publiczna”. Czy w związku z tym mamy się spodziewać, że będzie wybierany w
wyborach powszechnych?
W
Polsce miało miejsce wielkie pojednanie: „Jeszcze przed obiadem Tusk wykonał
gest w stronę Rokity: - Jasiu, zapraszam - powiedział, wskazując ręką na
miejsce w prezydium Rady Krajowej, mimo że formalnie Rokita nie należy do władz
partii”. Wszystkie te dobre wieści można przeczytać na pierwszej stronie „Dziennika”.
Tytuł: „Tusk i Rokita pogodzili się przy wspólnym obiedzie”. Przynajmniej jeden
kryzys zażegnany.
Portal
Press donosi o zakończonym właśnie procesie sądowym: „zakończył się w
poniedziałek proces cywilny, jaki Adam Michnik wytoczył znanemu publicyście
Rafałowi Ziemkiewiczowi za jego słowa, że redaktor naczelny ‘Gazety Wyborczej'
‘zrobił wszystko, aby w III RP nie zostały ujawnione nazwiska komunistycznych
zbrodniarzy'”. Najciekawsze jest jednak co innego: „ugodę
zawarto, nikt jednak nie ujawnia jej treści. Na zgodny wniosek pełnomocników
obu stron dziennikarza PAP usunięto z sali sądu; a posiedzenie utajniono. Po
rozprawie pełnomocnicy nie chcieli niczego powiedzieć, oprócz tego, że ‘wkrótce
ukaże się oświadczenie'. Sąd odmówił zaś PAP dostępu do akt sprawy, powołując
się na tajność protokołu rozprawy”. No proszę, jacy zgodni co do utajniania są
piewcy jawności życia publicznego, gdy sprawa dotyczy ich samych.
A
Jacek Pawlicki, który jak zwykle niewiele rozumie z poruszanych przez siebie
kwestii, tym razem pisze w „Gazecie Wyborczej” o wielkim skandalu, jakim ma być
barka z nastolatkami, która będzie częścią amsterdamskiej parady
gejowsko-lesbijskiej. Pawlicki do pomocy ściąga Ewę Woydyłło-Osiatyńską, której
wypowiedź bardzo łatwo przewidzieć: „jako matka i psycholog nie chciałabym, aby
dzieci uczestniczyły w takich manifestacjach - tłumaczy ‘Gazecie',
zastrzegając, że opór nie ma nic wspólnego z brakiem tolerancji. - Z dziećmi
nie chodzi się przecież do kin porno czy do klubów dla dorosłych - mówi”. Po pierwsze
nie wiemy, co ma wspólnego kino porno z paradą. Po drugie nie chodzi tu o
dzieci, ale nastolatki, a po trzecie to sprzedawanie własnych uprzedzeń i
zastrzeganie, że nie mają nic wspólnego z brakiem tolerancji jest tak
powszechne, że nudne.
WTOREK 20.2.2007
„Rzeczpospolita” ma te same lęki, co „Wyborcza”. Piotr Zychowicz
usłyszał coś o zaleceniach dla szkockiego personelu szpitalnego, by w
kontaktach z pacjentami nie zakładali z góry, że mają do czynienia z rodzinami
heteroseksualnymi. I wysmażył tekst: „Słowo ‘mama' na cenzurowanym”. Sprawę
pociągnął Tomasz Terlikowski, który komentuje sprawę: „słownik słów uznawanych
za obraźliwe dla gejów poszerzył się o słowo ‘matka' i ‘ojciec'. Jakie są
przyczyny wciągnięcia tych pierwszych wymawianych przez dziecko słów na listę
obraźliwych? Otóż to, że gdy dziecko ma pecha być wychowywane przez dwóch
panów, to może nie wiedzieć, co wpisać w rubrykach ‘ojciec' i ‘matka'”. Jak dla
nas prawdziwy pech to mieć tatusia, który myśli, że pierwsze słowa, jakie
dziecko wymawia, to „matka” i „ojciec”.
O komentarz do całej sprawy poproszono też Daphne McLeod,
przewodniczącą katolickiej organizacji Pro Ecclesia et Pontifice, która
stwierdza: „Wpisuje się to w szersze zjawisko: permanentnej wojny z
chrześcijańskimi wartościami. Wartości te od stuleci są fundamentem
europejskiej cywilizacji, teraz próbuje się je wyprzeć z przestrzeni
publicznej. Co powinni robić chrześcijanie? Trzymać się prawdy. W przypadku
sprawy, o której mówimy, szpitalny personel powinien ostentacyjnie używać
wszystkich rzekomo homofobicznych słów. Przecież nie aresztują wszystkich
chrześcijan”. A gdy i to nie pomoże i zostaną zamknięci w klatce z lwami nie
można się poddawać, w końcu wszystkich nie zjedzą, ktoś zostanie i będzie mógł
przekazać prawdę dalej!
„Picie napojów z plastikowych butelek może poważnie zaszkodzić
dzieciom”- ogłosił „Dziennik”. Niektórzy rodzicie najwidoczniej wiedzieli o tym
wcześniej, co i rusz słychać o dzieciach pojonych wódką czy piwem, najłatwiej
dostępnymi płynami w szklanych butelkach.
„Zróbmy lepszy ‘Strajk'” - apeluje Jan Wróbel. No to do roboty, panowie
i panie z „Dziennika”.
A jak się udowadnia, że ktoś jest autorytetem, prezentuje „Dziennik” w
związku z urodzinami Władysława Bartoszewskiego. Niezbędnych jest do tego kilkoro
młodych osób, które udostępnią swoje nazwiska i powiedzą kilka ogólników,
wygląda to tak: „Mikołaj Wydrych, 21 lat, student geografii: Władysław
Bartoszewski dużo zrobił dla naszego kraju, długo można by wymieniać jego
zasługi [dlatego nie pada żadna]. Z pewnością każdy słyszał jego nazwisko [to
argument nie do zbicia, Bartoszewski to faktycznie dość popularne nazwisko],
wie kim on jest, a jest bardzo charakterystyczny [o, niewątpliwie]. Myślę, że
należy go szanować i dziękować, że mamy takiego człowieka w kraju [tylko
komu?]. Na pewno może być wzorem dla wszystkich młodych ludzi [a dla starych?].
Mam nadzieję, że jeszcze długo będzie też miał wpływ na nasze życie [oby tylko
nie większy niż ma na życie Mikołaja Wydrycha]”.
„Rzeczpospolita” pisze o konferencji
prasowej, zwołanej przy okazji premiery „Strajku” przez przyjaciół Anny
Walentynowicz. Odkryto prawdziwe przesłanie filmu: „Film obraża nie tylko samą
Annę Walentynowicz, ale uderza w cały etos stoczniowej ‘Solidarności' ukazując
jej uczestników jako prostaków i alkoholików, walczących o wkładkę do zupy -
powiedziała Joanna Gwiazda”. Prawdziwie odkrywczą interpretację dzieła
Schloendorffa przedstawił jednak dopiero Andrzej Gwiazda, który „dodał, że
politycznym celem filmu może być osłabienie polskiego przemysłu stoczniowego”.
Tekst nosi tytuł: „Bohaterowie jako pijaczkowie”, co biorąc pod uwagę, że
główna bohaterka pije alkohol jedynie w czasie pierwszej komunii własnego
dziecka, wydaje się być oceną niesprawiedliwą.
„Super Express” odkrył
kolejne straty poniesione przez Radka Sikorskiego w związku z odejściem z
rządu: „Ponad pół roku temu prezydent Lech Kaczyński (58 l.) pożyczył 100 zł od
Radosława Sikorskiego, do niedawna ministra obrony. Do dziś pożyczki nie oddał!
Radosław Sikorski (43 l.), jak na dżentelmena przystało, niechętnie mówi o
pożyczce. - Najważniejsze, że te 100 zł poszło na tacę w kaplicy na cmentarzu,
na którym leżą bohaterowie bitwy warszawskiej w 1920 r. A więc na zbożny cel”.
A jednak tabloid postanowił zbadać temat: „Tymczasem współpracownicy Lecha
Kaczyńskiego mówią, że prezydent kasę… zwrócił. - Oddał, oddał, oczywiście,
że tak. Jeszcze tego samego dnia - zapewnia nas Aleksander Szczygło (44 l.),
dziś szef MON. - Czy na pewno? - Jeszcze zapytam - deklaruje Szczygło”.
ŚRODA
21.2.2007
Powszechną panikę w mediach
wywołał list Benedykta XVI do abp. Wielgusa, w którym papież udzielił
„szczególnego błogosławieństwa”. Na szczęście nie brakuje ekspertów, którzy
wyjaśnili co oznaczają te słowa: „Abp Sławoj Głódź i metropolita krakowski kard.
Stanisław Dziwisz uważają, że list można potraktować jako zachętę dla
arcybiskupa do prac naukowych na rzecz kościoła. Nie ma w nim mowy o powrocie
na stanowiska kościelne” - uspokajają czytelników „Dziennika”. Swoją
interpretację listu przedstawia też ks. Kazimierz Sowa: „Trudno, stary. Stało
się i już. Nic się nie martw. Masz tu jeszcze trochę rzeczy do zrobienia”.
CZWARTEK 22.2.2007
„Gazeta Wyborcza” publikuje wyniki sondażu w którym
pytano: „Czy sprawa arcybiskupa Wielgusa wpłynęła na twoje osobiste zaufanie do
Kościoła?”. 66% odpowiedziało „nie”, 26 - „tak, zmniejszyła je”, 4% - „trudno
powiedzieć”, a 1% - „tak, zwiększyła je”. Najciekawsze, że znalazło się 3%
respondentów, którzy odpowiedzieli: „Nie słyszałem o sprawie”. Warto byłoby
dotrzeć do nich i dowiedzieć się skąd rekrutują się ci szczęśliwcy, którym
udało się nie poznać dramatycznej historii ingresu, który nie doszedł do
skutku.
W stołecznej „Gazecie Wyborczej” list czytelniczki:
„Jestem zbulwersowana zachowaniem sprzedawczyni przy ul. Dereniowej. Kobieta
naskoczyła na nastoletniego chłopaka, który kupił mnóstwo bułek i jakieś mięso.
Ekspedientka publicznie zapytała, że chyba nie zamierza dzisiaj w Środę
Popielcową, jeść wędliny? Chłopak odpowiedział, że tak, i się zaczęło.
Ekspedientka publicznie zrobiła mu wykład na temat postu. To było okropne. Czy
na tym ma polegać katolicyzm w polskim wydaniu?”. Pytanie nie wymaga
odpowiedzi.
PIĄTEK 23.2.2007
Premier zwołał konferencję,
by zaprezentować swój iście salomonowy pomysł: referendum w sprawie budowy
obwodnicy przez Rospudę, ograniczone
jednak tylko do mieszkańców województwa podlaskiego. Przy okazji okazało się,
że budowanie dróg z uwzględnieniem ochrony środowiska jest w Polsce niemożliwe:
„Jeżeli przyjąć takie kryteria, to wybudowanie 7 tys. km autostrad i dróg
szybkiego ruchu do 2020 r., a prawie 3 tys. do roku 2013, jest praktycznie
niemożliwe” - podkreślił Jarosław Kaczyński. Dobrze wiedzieć, ze łamanie
prawa to jedyna droga rozwoju. Trzeba przyznać, że podobna teza w ustach szefa
rządu brzmi zgoła sensacyjnie.
Sensacyjnie zapowiadają się także doniesienia na temat publicystki Elizy
Michalik, która zapominała informować, gdy kogoś cytowała. A cytować potrafiła
całe akapity. W sumie tym, że ściąga się z Leszka Balcerowicza, Zyty Gilowskiej
czy „Wprost”, faktycznie nie ma powodu się chwalić.
Na podobny temat
|
|
|
|
Dobrze, "neoliberalne" dogmat...
Prawnie sytuacja jest znaczne bardzie...