|
Absurd roku: Absurdy się skończyły. Teraz
nazywa się to codzienność.
Centrum roku: Z nadania mediów ciągle
Platforma Obywatelska, choć i PiS aspiruje do tego miana, ponoć nawet już tam
kiedyś był.
Cywilizowanie
roku: PiS
czego się dotknie, to cywilizuje. Przykładów nie brakuje, sztandarowy to
oczywiście Roman Giertych, który tak się ucywilizował, że udzielił nawet
wywiadu „Gazecie Wyborczej”. Czegóż chcieć więcej?
Człowiek roku:
Według
„Wprost” - Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości. Dlaczego nie Jarosław
Kaczyński? Bo tego tygodnik odznaczył rok temu. Obaj są w znakomitym
towarzystwie m.in. Aleksandra Kwaśniewskiego, Lecha Wałęsy, Mariana
Krzaklewskiego, Leszka Millera czy Bronisława Geremka.
Definicja
roku: Definicja
feminizmu. Okazało się, że nie zna jej nawet założycielka Partii Kobiet -
Manuela Gretkowska, która przyznała rozbrajająco w wywiadzie dla „Gazety
Wyborczej”: „Nie znam definicji feminizmu.”
Dziad roku: Andrzej Lepper. Według
„Newsweeka” taką właśnie ksywę wśród warszawskich prostytutek ma wicepremier,
który jest zresztą od lat ich postrachem ze względu na wyjątkową brutalność i
chamstwo: „W tym środowisku mówią o nim
Dziad. Nienawidzą go kierowcy i dziewczyny. Dziewczyny bardziej, bo wykręca
ręce, zmusza do seksu bez zabezpieczenia, ciągnie za włosy, wyzywa. W czasie
seksu oralnego krzyczy: 'Wiesz, k…., kim jestem? Czy ty wiesz, k…., z kim
masz do czynienia?'. Jolanta nie wytrzymała kiedyś i odpyskowała: 'Wiem, z
Andrzejem Lepperem!'. Wyleciała na kopach za drzwi.” Zapewne w związku z tymi
niesprawiedliwymi ocenami Prawo i Sprawiedliwość zapowiedziało walkę z prostytucją.
Dział roku: „Saddam nie żyje” stworzony
na portalu Dziernnik.pl po wykonaniu wyroku na byłym dyktatorze. Czyżby był to
kolejny przejaw fascynacji kulturą śmierci?
Infantylizacja
roku: Nazywanie
„dzieckiem” i „dziewczynką” 18-letniej Magdaleny Buczek, założycielki
Podwórkowych Kółek Różańcowych.
Konsekwencja
roku: Bronisława
Wildsteina. Zapowiedział, że seriale „Stawka większa niż życie” oraz „Czterej
pancerni i pies” nie będą emitowane, bo zakłamują prawdę historyczną. Jak
powiedział tak zrobił, nie sprzedano ich też innym stacjom. Nie przeszkodziło
to jednak Telewizji Polskiej wydać obu seriali na DVD, z miejsca znalazły się
na liście bestsellerów.
Misja roku: Misja specjalna.
Najlepszy rok:
Oczywiście mijający.
Bo jak powszechnie wiadomo, dobrze już było.
Niezależność
roku: Eliza
Michalik jako niezależna publicystka współpracująca z „Gościem Niedzielnym” i
„Wprost”. Tym samym przejęła pałeczkę po Piotrze Semce, który stracił tytuł po
przejściu do „Rzeczpospolitej”.
Powrót roku: Alicja Dubniewicz. Zaczęła
publikować w „Niezależnej Gazecie Polskiej” co można uznać za powrót, bo
Dubniewicz podpisująca się „psycholog” była niegdyś stałą felietonistką „Gazety
Polskiej”. Jest nadzieja, że nawiąże jeszcze do sukcesów sprzed lat. Była
wówczas przeciwniczką koedukacyjnych szkół („Czasami myślę, że gwałtowny
wzrost liczby homoseksualistów jest paradoksalnym skutkiem wprowadzenia
koedukacji do szkół”) czy późnego macierzyństwa („kobiety dojrzałe wstydzą
się swojego stanu. To jest tak, jakby podkradały życie kobietom młodszym od
siebie, stroiły się w cudze piórka”). Problemem jeszcze innego rodzaju
były tęczowe flagi gejowsko-lesbijskie rozwieszane na wielu balkonach w Stanach
Zjednoczonych. Autorce ewidentnie skojarzyły się one z czerwonymi latarniami
nad drzwiami agencji towarzyskich, nie potrafiła jedynie zrozumieć dlaczego
jest ich tak dużo. Być może teraz dowiemy się czy podobnie kojarzą się
Dubniewicz żółte flagi rozwieszane przy okazji wizyt papieża.
Pluralizm
roku: Media
informujące o wyborach prezydenckich w stolicy. Z 10 kandydatów wybrano podobną
do siebie trójkę, po czym zajęto się znajdowaniem między nimi różnic.
Refren roku: Wcześniejsze wybory.
Telewizja
roku: Oczywiście
publiczna. Konserwatywna, prorządowa i nastawiona na wyniki oglądalności, ale
ponoć wciąż nieodzyskana.
Teza roku: „Lewica nie ma dobrej
gazety” - ogłosił Michał Karnowski w „Dzienniku”. Cóż, może dla niektórych
pocieszeniem będzie świadomość, że prawica też nie ma.
Tygodnik roku:
Oczywiście
„Tygodnik”. Reaktywacja „Ozonu” pod tym tytułem miała się odbyć 7 grudnia. Nic
z tego nie wyszło, może w nadchodzącym roku się uda?
Wdowa roku: Nieoczekiwanie wiele lat po
śmierci okazała się nią Nena O'Breteny, wdowa po Pawle Jasienicy. Dowiedzieliśmy
się, że „uwiodła go na rozkaz bezpieki”, a na pogrzebie „tylko udawała
zasmuconą wdowę”. „Fakt” ocenił sprawę krótko: „Gdzie diabeł nie może tam babę
pośle”, a Joanna Siedlecka poszła dalej stwierdzając, że wdowa nie dała
pisarzowi spokoju nawet po śmierci i panoszy się w jego grobie.
Wyznanie roku:
Jarosława
Kaczyńskiego dla „Faktu”, że śpi z kotem, a także zdradzenie kulis tej
zażyłości: „Przyjaźń premiera Jarosława Kaczyńskiego
i Alika jest bolesna, bo kot ma ostre pazury. Alik z lubością wbija je w premierowskie
łydki. Jego pan się jednak nie denerwuje. Wie, że w ten sposób kot demonstruje
swą miłość.”
Zaskoczenie roku: Cezary Michalski wyznający w „Dzienniku”, że na
przyjęciach szuka tylko dziewczynek, a kobiet unika. Mocny akcent na koniec
roku.
Na podobny temat
|
Dobrze, "neoliberalne" dogmat...
Prawnie sytuacja jest znaczne bardzie...