Z okazji 50.
odcinka „Dyskursu w
pigułce” wybór
najlepszych fragmentów od początku istnienia rubryki.
PONIEDZIAŁEK 17.10.2005
Do „Newsweeka” dodano wkładkę: „I ty
kiedyś będziesz pacjentem - poznaj swoje prawa”. Punkt ósmy zawiera chyba
błąd, zamiast „Masz prawo do opieki duszpasterskiej”, powinno być
raczej: „Masz prawo do odmowy opieki duszpasterskiej”.
ŚRODA 26.10.2005
Ukazał się nowy numer „Gazety Polskiej”.
Niestety, od kiedy z tygodnika zniknęła rubryka „Kącik homofoba” nie
spotkaliśmy tam równie trafnej autorefleksji na temat własnych fobii, do tego
zawartych już w tytule.
SOBOTA 10.12.2005
Polskie wartości w zjednoczonej Europie.
Eurodeputowany z Samoobrony oskarżony o gwałt.
SOBOTA-NIEDZIELA 7-8.1.2006
Na drugiej stronie „Rzeczpospolitej”
zarówno Małgorzata Solecka, jak i Maciej Rybiński przeżywają zawarcie ślubu
kościelnego przez Jolantę i Aleksandra Kwaśniewskich. Trzeba doprawdy ocalić w
sobie wiele z dziecka, żeby dziwiło konformistyczne postępowanie konformistów.
A może myślą, że to początek od dawna zapowiadanych cudów?
CZWARTEK 12.1.2006
Pokolenie JP2 ma dosyć klerykalizacji szkół? Stołeczna
„Gazeta Wyborcza” podaje, że uczniowie i uczennice gimnazjum
przeciwko temu protestowali wczoraj przed Ministerstwem Edukacji, na zmianę
klęczeli i leżeli krzyżem. Do protestujących nikt nie wyszedł, a rzecznik
ministerstwa Mieczysław Grabinowski całą sprawę skomentował: „Protest
powinien być adekwatny do miejsca. Ten nie jest, bo w naszym budynku była
siedziba gestapo, ginęli ludzie. Widać, że wychowanie patriotyczne jest jednak
w szkołach potrzebne”. No właśnie, dziwimy się rzecznikowi, jak można w
takim miejscu pracować. I chcemy się dowiedzieć, czy w budynku ministerstwa
jest toaleta? Bo jakoś nie mieści nam się w głowie, że tam, gdzie ginęli
ludzie, inni po prostu srają.
CZWARTEK 19.1.2006
To, co najlepsze w
„Ozonie”, czeka w dziale „Rynek”, gdzie Tomasz Teluk pisze:
„Ekonomia wyrasta z chrześcijaństwa. Wiele wspólnych kwestii łączy zasady
wiary i sprawiedliwość wynikającą z zasad gospodarki wolnorynkowej”. My
poszlibyśmy dalej w tych wynurzeniach: wyzysk jako najlepsze świadectwo
głębokiej wiary.
SOBOTA 21.1.2006
Erotyka meteorologiczna na pierwszej stronie
„Gazety Wyborczej”: „[Mrozy] To sprawka wyżu syberyjskiego,
którego potężne jęzory coraz śmielej wciskają się od paru dni do środkowej i
wschodniej Europy”.
PONIEDZIAŁEK 23.1.2006
W „Dużym Formacie” wywiad z Wiesławem
Chrzanowskim, niegdyś szefem ZChN, człowiekiem bardzo wyrozumiałym i gotowym
wszystko usprawiedliwić, także pogromy żydowskie czy wykrzykiwanie haseł typu
„Zrobimy z wami co Hitler z Żydami”. Zorganizowany przez Młodzież
Wszechpolską Marsz Normalności ocenia jako „marsz dla zamanifestowania
roli rodziny. A rodzina jest wartością społeczną”, choć nie zdradza
dlaczego sam od tej „wartości społecznej” się wymigał. Okazuje się
także, że jeśli chodzi o stosunek do homoseksualistów, dobrym systemem był PRL,
bo „Na ulicy Miodowej, zaraz jak się skręca, z lewej strony był lokal, nie
wiedziałem, przypadkiem z koleżanką tam weszliśmy, patrzymy, cooo? Po prostu
pożegnaliśmy się z tym miejscem. Ale nikt nikomu nie zabraniał się tam
spotykać”. Oto ideał, schowany na tyłach lokal, a w tle akcja
„Hiacynt”. Czegóż chcieć więcej?
SOBOTA-NIEDZIELA 4-5.2.2006
Ostra erotyka polityczna w „Gazecie Wyborczej”.
Jarosław Kaczyński o Janie Rokicie: „Tą szczęśliwą, czasem twardą, a
jednocześnie życzliwą ręką nawet Rokitę bym doprowadził do stanu takiego, jak
trzeba. Zrobiłby się grzeczny, wiedziałby, co robić”.
PONIEDZIAŁEK 27.2.2006
„Gazeta Wyborcza” pisze o Centrum Dobrych Mediów,
którego powołanie planuje PiS. Tadeusza Cymańskiego szczególnie zbulwersowała
„Filipinka”, której czytelniczka skarżyła się w liście do redakcji, że po
minucie, dwóch od rozpoczęcia stosunku ma orgazm. Poseł jednak nie wyjaśnił,
jaki według niego powinien być czas dojścia. Staramy się zrozumieć oburzenie
Cymańskiego: czego jedni w ogóle nie mogą osiągnąć, smarkula ma w dwie minuty.
CZWARTEK 9.3.2006
Lech Kaczyński w Niemczech na pierwszej stronie
„Gazety Wyborczej”. Na zdjęciu widać przedłużającą się chwilę, w
czasie której prezydent nieufnie patrzył na wyciągniętą do uścisku dłoń Angeli
Merkel. Powszechnie wyśmiewano się z niezrozumienia przez Kaczyńskiego słów
„shake hand”, a tu po prostu udało się uwiecznić dylematy polskiego
dżentelmena, który nie wie jak się podaje rękę kobiecie - potrafi ją tylko całować.
SOBOTA 1.4.2006
W stołecznej „Gazecie Wyborczej” czytelnicy
i czytelniczki wspominają, co robili rok temu. Joanna Kudla-Wlazeł pisze:
„Mój pociąg przyjechał na Dworzec Centralny o 21.40. Czekał tam na mnie
mój mąż. Zapytałam, co z Papieżem? Odpowiedział: - Nie żyje. Rozpłakałam się
okropnie. Patrzyłam na ludzi i nie mogłam zrozumieć, dlaczego też nie płaczą.
Wszystko wydawało się normalne, świat nie stanął w miejscu, pociąg pojechał
dalej”. Na szczęście pani Joanna mogła wrócić do domu, włączyć telewizor i
przekonać się, że jednak świat stanął w miejscu.
WTOREK 18.4.2006
Słusznie pożałowano pierwszej czy drugiej strony
„Dziennika” na wstępniak Roberta Krasowskiego, wylądował na stronie
28. Można tam m.in. przeczytać: „W Polsce utarło się, że gazeta
opiniotwórcza musi być brzydka”. Najwyraźniej postanowiono tę piękną
tradycję kontynuować.
WTOREK 16.05.2006
Stołeczna „Gazeta Wyborcza” pisze o
inicjatywie działaczy i działaczek z Ruchu Światło-Życie, którzy postanowili
oczyścić Warszawę z ulotek agencji towarzyskich. Jeden z nich „Przez dwie
godziny razem z kolegami doszedł do Nowego Światu. Tu skończył zbierać, bo
reklamówki były wypełnione po brzegi”. Bardzo dobry pomysł, szkoda tylko,
że nie wiadomo, co zrobiono z ulotkami. Słyszeliśmy, że są kolekcjonowane przez
uczniów szkół podstawowych, którzy dzięki Ruchowi Światło-Życie mogliby
powiększyć swoje zbiory.
WTOREK 4.07.2006
Wyjaśniło się wreszcie, skąd niedyspozycja prezydenta.
Według „Gazety Wyborczej” spowodował ją artykuł w
„tageszeitung” o braciach Kaczyńskich. Trudno powiedzieć, o co
poszło, satyryczny tekst może się podobać lub nie, ale choroby nie powinien
powodować, tym bardziej u wytrawnego polityka, jakim bez wątpienia jest
prezydent. Ponoć szczególne wzburzenie wywołało zdanie: „Lech zabronił mężczyznom
w Warszawie paradować z gołymi tyłkami, Jarosław zaś mieszka z własną matką,
ale przynajmniej bez ślubu”. Czyżby była jakaś nieprawdziwa informacja w
tym fragmencie? Wyprowadził się czy ma ślub?
CZWARTEK 31.08.2006
„Beata Kozidrak (46 l.) jest nieszczęśliwa. Jak
kania dżdżu pragnie… seksu! Świadczą o tym dobitnie teksty piosenek, które
wykonuje. Cała Polska nuci najnowszy przebój pierwszej damy polskiej piosenki
'Złota brama'. Łagodnej, lirycznej i pięknej melodii towarzyszy jednak niepokojący
tekst. 'Rozpadła się, zniknęła gdzieś złota brama, przez którą miałam przejść'
- rozpacza rozdzierającym głosem piosenkarka” - pisze „Fakt”. Aż
strach pomyśleć do jakich wniosków dojdzie tabloid, gdy weźmie się za
interpretację kolejnych przebojów Kozidrak, choćby „Modlitwy o złoty deszcz”.
WTOREK 19.09.2006
„W Kancelarii Prezydenta RP pracuje ponad 50 osób
więcej niż za prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego. Żeby pomieścić urzędników
na biura zaadaptowano korytarz, galerię sztuki i domek ogrodnika” - pisze
„Rzeczpospolita”. Ciekawe, kiedy przyjedzie pora na kaplicę?
PONIEDZIAŁEK 2.10.2006
„Gazeta Wyborcza” obszernie opisuje
niedzielny wiec poparcia dla PiS, zorganizowany w Stoczni Gdańskiej. Były
kwiaty, skierowane do mediów transparenty w rodzaju „Won, bydlaki, nie
znosimy was”, „Sto lat” dla premiera, śpiewanie „Roty”
i „Boże, coś Polskę” oraz skandowanie „Bolek! Bolek!”, gdy
padło nazwisko Wałęsy. A na zakończenie Gertruda Szumska zapewniła o poparciu
dla rządu i stwierdziła, że zmiany „chcą zatrzymać liberalni
wichrzyciele”. Posłance chyba się pomyliły trudne wyrazy, chodziło zapewne
o wierzycieli, przez których część Samoobrony boi się zasilić szeregi obozu rządzącego.
WTOREK 10.10.2006
„Super Express” zajął się najciekawszymi
informacjami z szafy Lesiaka: „zanim jeszcze Busio trafił do Jarosława
Kaczyńskiego, był bardzo chory. Miał niedorozwój jąder. Przy tej chorobie kot
zachowuje się jak kastrat. Busio był bardzo spasiony. Miał przez to trudności z
chodzeniem. - Jarosław znosił go po schodach, bo Busio nie dałby rady sam
zejść. On był na granicy inwalidztwa - mówi jedna z bywalczyń domu Jarosława
Kaczyńskiego”. Niestety, jak w każdej romantycznej historii, musiał się
pojawić także czarny charakter: „szeptano, iż w wypadku, w którym zginął
Busio, maczał palce Przemysław Gosiewski, ówczesny asystent szefa PC. Nawet
jeśli Gosiewski nie zamknął okna, to w jaki sposób Busio wskoczył na parapet?
Może ktoś go na nim posadził?”
SOBOTA-NIEDZIELA 21-22. 10.2006
Jan Skórzyński pisze we wstępniaku dodatku „Plus
Minus”: „Kościół katolicki jest w Polsce czymś znacznie więcej niż
tylko instytucją religijną - to jeden z fundamentów narodowej wspólnoty,
strażnik ładu i autorytet”. Zaraz pyta retorycznie: „Czy trzeba o tym
komuś przypominać?”. I odpowiada: „Okazuje się, że trzeba”.
Powodem zmartwienia Skórzyńskiego są oczywiście postulaty lustracji duchownych.
Jednak redaktor niepotrzebnie się smuci. Jeśli ład ma wyglądać tak jak teraz,
to może należałoby pogonić strażnika?
PONIEDZIAŁEK 30.10.2006
W „Przeglądzie” tekst Leona Wojciechowskiego o
hipisowskiej przeszłości Ryszarda Terleckiego, kandydata PiS na prezydenta
Krakowa. Dowiadujemy się z niego, że polscy hipisi byli ćpunami i obibokami,
których jedyne osiągnięcia to wąchanie kleju i seks z nieletnimi. Dlatego
„nic dziwnego, że MO inwigilowało to środowisko, które na dodatek
oskarżano o obrazę moralności (nagie kąpiele w fontannie na Rynku, stosunki
płciowe w miejscach publicznych. Potem doszły fałszerstwa recept lekarskich i
włamania do aptek. Bywało, że pod wpływem środków odurzających i alkoholu byli
sprawcami różnych wybryków, np. mycia nóg w ciepłym moczu)”. Nie pozostaje
nic innego, jak takie lewicowe pismo także zlać ciepłym moczem.
SOBOTA-NIEDZIELA 18-19.11.2006
Aborcji dotyczą wszystkie listy opublikowane w „Wysokich Obcasach”,
ostatni z nich kończy się słowami: „Dlaczego w kraju zamieszkanym w 90
proc. przez katolików potrzebny jest konstytucyjny zapis o ochronie życia
poczętego? Dlaczego najsilniejszymi orędownikami tego zapisu są mężczyźni? I
skąd ta zmowa milczenia wśród kobiet? Nadszedł czas, by podjęły dyskusję na ten
temat. Tak, usunęłam trzy ciąże i jestem gotowa to ogłosić, co niniejszym
czynię. Barbara”. Redakcja w temacie się nie wypowiada, ma inne
zmartwienia: „W nr 394 nie podpisaliśmy ubrań na okładce. Przepraszamy.
Sukienka Łukasz Jemioł, butik Kanada, rajstopy H&M, bluza: Aga Guz, sklep
Aliganza, biżuteria: Michał Starost, Forget-me-Not”.
CZWARTEK 7.12.2006
Z „Gazety Stołecznej” poznajemy,
czym zajmuje się minister finansów: „Czego dziesięciolatki mogą się
dowiedzieć o zwierzętach od Zyty Gilowskiej? Wczoraj pytały ją o nie przez
półtorej godziny”. Okazuje się, że choć na większość pytań nie znała
odpowiedzi, nie traciła rezonu:
„- Czy można zrobić kampanię odradzającą kupowania pasków i torebek ze
skóry? - zwróciła się do Zyty Gilowskiej 12-letnia dziewczynka.
- Zróbcie, zróbcie - zachęcała pani premier.
- Ale my nie mamy pieniędzy - zauważyła dziewczynka. Wtedy usłyszała, że musi z
kolegami wymyślić sposób, żeby je zdobyć.
- Czy z Polski też się wywozi jakieś zagrożone gatunki? - padło kolejne
pytanie.
- Chyba skowronki. I może też orły - myślała na głos Zyta Gilowska. Upewniwszy
się u ekspertów, że ‘jakieś ptaki się wywozi', dodała: - No, widzicie, u nas
też jest co ukraść!”.
Na podobny temat
|
Dobrze, "neoliberalne" dogmat...
Prawnie sytuacja jest znaczne bardzie...