|
SOBOTA 2.12..2006
Jest efekt ponownego
domagania się stanowiska wicemarszałka Sejmu dla Anny Sobeckiej. Jak informuje
„Gazeta Wyborcza”: „Nie ma już Ruchu Ludowo-Narodowego. Wczoraj odeszło czworo posłów”.
„Kościół się nie narzuca”
głosi tytuł kazania Benedykta XVI przedrukowanego w „Gazecie Wyborczej”.
Najwyraźniej wbrew sugestiom mediów papież podczas wizyty w Turcji nie odnosił
się do polskiej rzeczywistości.
„Gazeta Stołeczna”
przedstawia ekipę Hanny Gronkiewicz-Waltz. Przy okazji dowiadujemy się, z jak
bardzo nową jakością będziemy mieć do czynienia już wkrótce w stolicy:
„Kapitałem Joanny Fabisiak jest ponad 20-letnia znajomość z Hanną
Gronkiewicz-Waltz. - Mamy chemię - tak Joanna Fabisiak określa relacje z Hanną
Gronkiewicz-Waltz. […] W sejmowym klubie PO wyróżnia się nieprzejednanymi
poglądami na temat aborcji, opowiedziała się ostatnio za LPR-owskim projektem
zmiany konstytucji wprowadzającym całkowity zakaz przerywania ciąży. Jako
wiceprezydent Warszawy ma zajmować się sprawami społecznymi i edukacją”.
Już dawno wiedzieliśmy, że
„Ozon” okazał się kuźnią mobilnych dziennikarzy. A teraz okazało się, że także
dziennikarek. Joanna Lichocka porzuciła właśnie swoją kolejną macierzystą
redakcję, tym razem „Dziennika”, by odnaleźć się w zespole „Rzeczpospolitej”,
która ciągle redukuje koszty zwalniając całe grupy osób, ale to przecież nie
przeszkadza, żeby jednocześnie przyjmować nowe.
Lichocka zresztą najwyraźniej
poznała już tajniki „Rzeczpospolitej” skoro w dodatku „Plus Minus” prezentuje
wywiad z Ludwikiem Dornem. Sama rozmowa także to potwierdza, co widać choćby w
pytaniu o słynną wpadkę słowną dotyczącą wykształciuchów: „'Wykształciuch'
został zinterpretowany jako określenie na inteligenta w ogóle. Podrzucił pan
swoim przeciwnikom amunicję”. Ale zaraz sama dostrzega drugie dno: „Choć z
drugiej strony reakcja dowodzi, jak mało ludzi zna Sołżenicyna”. A ciekawe
cytatem z jakiego pisarza jest określenie „bura suka”? Lichocka na pewno będzie
jeszcze miała okazję to zdradzić.
W tym samym „Plusie Minusie”
Krzysztof Masłoń z zachwytem pisze o Waldemarze Łysiaku, który oczywiście jest
pisarzem antysalonowym (tego dowiadujemy się już z tytułu), a jego niezwykłość
ma polegać m.in. na tym, że sam redaguje swoje książki. A to nie reguła na
polskim rynku?
A w tekście „Sojusz sierpa ze
szminką” już bez zachwytu Miłosz Marczuk pisze o włoskich transseksualistach,
którzy ponoć osiągnęli w tym kraju „taką rangę, jaką do tej pory rezerwowali
dla siebie jedynie homoseksualiści”. Dowodem na to ma być Wladimir Luxuria,
„pierwszy trans, który został parlamentarzystą w Europie”. O Luxurii zrobiło
się głośno, gdy rzeczniczka opozycyjnej partii wyrzuciła ją z toalety dla
kobiet, co zapoczątkowało swoistą debatę na temat codziennych problemów
transseksualistów. Marczuk wyciąga wnioski z całej sytuacji: „Czy awanturę o
dodatkową toaletę w parlamencie dla Luxurii można traktować poważnie? Wiele wskazuje
na to, że tak. Choć z pozoru brzmi to niedorzecznie. Bo śmiertelna powaga, z
jaką na forum włoskiego parlamentu dyskutowano o ubikacji dla transseksualisty,
każe zastanowić się nad dawką absurdu, do jakiego przyzwyczajany jest powoli
człowiek tak zwanego Zachodu”. Wniosek jest więc taki, że Polacy ludźmi tak
zwanego Zachodu ciągle nie są, i to by się nawet zgadzało.
NIEDZIELA 3.12.2006
Pierwsza niedziela bez „Warto
rozmawiać”. Program Jana Pospieszalskiego najwidoczniej nie przyjął się jako
zakończenie weekendu. Nie znaczy to jednak, że się całkiem nie nadaje, po
prostu wróci na swoje stare miejsce. To dobra tendencja. Nie tracimy nadziei,
że doczekamy też jego powrotu do Telewizji Puls.
PONIEDZIAŁEK 4.12.2006
Jak
pisze „Gazeta Wyborcza”, LPR chce odwołania Wojciecha Olejniczaka ze stanowiska
wicemarszałka Sejmu: „Chodzi o słowa Olejniczaka, który w piątek powiedział, że
Wierzejski na drzwiach biura wywiesił kartkę ‘Żydom i dziennikarzom «Gazety
Wyborczej» wstęp wzbroniony'. W rzeczywistości na drzwiach wisiała kartka
‘Pederastom i dziennikarzom «Gazety Wyborczej» wstęp wzbroniony'”. Że w języku
Wierzejskiego Żyd i pedał znaczy w gruncie rzeczy to samo, wydaje nam się
oczywiste, ale okazuje się, że i dla Olejniczaka to wszystko jedno.
W
„Dużym Formacie” kolejna sylwetka znamienitej osoby. Szybko pojawia się postać
ojca: „czytał dzieciom ‘Pana Tadeusza' - Zbierał naszą sześcioosobową gromadkę,
tłumaczył co bardziej skomplikowane fragmenty, na przykład co to był carat”.
Czyżbyśmy poznawali wspomnienia Marii Konopnickiej? Niestety, to Aleksander
Szczygło, szef Kancelarii Prezydenta.
Przy
okazji tego portretu dowiadujemy się w jaki sposób zostaje się wojewodą w
Olsztynie. Jest nim Adam Supeł, znajomy Szczygły ze studiów i pracy w NIK:
„Pomysł pojawił się na meczu koszykówki. - W szatni rozmowa zeszła nam na
politykę - opowiada Szczygło”.
No i oczywiście Szczygło to kolejny polityk PiS-u, który
odmówił sobie radości i spełnienia jakie daje podobno założenie własnej
rodziny:
„- Nie myślał pan o założeniu rodziny?
- Rodzina? Szczerze? Jakoś nie było czasu.
- A jakieś miłości?
- W szkole średniej, nie chcę o tym mówić. Ona ma rodzinę, dzieci…”
Okazuje się jednak, że nie tylko po związku ze szkoły średniej Szczygło nie
może dojść do siebie: „Tajemnicą poliszynela było, że między Szczygłą a jego
szefem ministrem Radkiem Sikorskim iskrzy”.
We
„Wprost” mini-recenzje trzech książek, nic nowego, ale i nazwiska recenzentów
wydają się znajome: Wencel, Terlikowski i Wierzejska.
WTOREK 5.12.2006
Media pełne informacji na temat
molestowania seksualnego w Samoobronie ujawnionego w poniedziałek przez „Gazetę
Wyborczą”. Po sprawie eurodeputowanego Golika i posła Bestrego to kolejna taka
sprawa. Najwyraźniej właśnie pod tym kątem kształtowało się listy wyborcze w Samoobronie.
„Gazeta Wyborcza” cytuje
komentarze na temat molestowania seksualnego przez Łyżwińskego i Leppera.
Największą znajomością prawa wykazał się Marek Kuchciński z PiS-u: „Anetą K. w
pierwszej kolejności powinien zająć się prokurator. Dlaczego ona wcześniej nie zgłosiła
doniesienia o przestępstwie? To oznacza, że zataiła przestępstwo”.
W gruncie rzeczy bardzo
podobne przesłanie, tylko innym językiem przekazał Andrzej Lepper w programie
Moniki Olejnik: „Ta pani ma ponad 30 lat. Robi się aferę, jakbyśmy spędzili noc
z małolatą, 12-, 13-letnią dziewczynką”.
A najczęściej cytowana i tak
okazała się wypowiedź Wandy Łyżwińskiej: „To znaczy, że są chłopami dobrymi, że
jeszcze mogą”. Tym samym udowodniła, że jest warta swego męża i razem tworzą
zgraną parę z podobnym poziomem wrażliwości.
ŚRODA 6.12.2006
„Polskie Forum Rodziny chce
zdymisjonować Kluzik-Rostkowską” - pisze „Gazeta Wyborcza”. Sama wiceminister
przyjmuje to spokojnie: „Z moimi poglądami nie wszyscy się zgadzają, zwłaszcza
środowiska konserwatywne. Szanuję to. Mój stosunek do ustawy antyaborcyjnej:
jest rozsądnym kompromisem. Jestem matką trójki dzieci i od początku ich
poczęcia miałam poczucie, że rośnie we mnie życie. Ale nie uważam, że mam prawo
narzucać to przekonanie wszystkim. Przecież nie ma przymusu usuwania ciąży w
żadnej sytuacji”. Faktycznie nie ma, bo obowiązuje przymus rodzenia w każdej sytuacji.
„Mam problem z Anetą K.” -
oznajmiła Joanna Lichocka na łamach „Rzeczpospolitej”. A to czemu? „Bohaterka
programu była świetnie ubrana, miała nienaganny makijaż i nienaganną mimikę,
gestykulowała z gracją, a jej polszczyzna była godna najlepszych artystów
teatru”. Lichocka ma problem, bo Aneta Krawczyk nie pasuje do jej stereotypu
kobiety molestowanej seksualnie. Bywa.
CZWARTEK 7.12.2006
„Gazeta Wyborcza” pisze o biskupie Stanisławie
Wielgusie, następcy Józefa Glempa na stanowisku arcybiskupa warszawskiego.
Przypomniane zostało kazanie Wiegulsa z 2004 r., w którym pytał dramatycznie: „Kto
głosuje na takich polityków, których cały program polityczno-społeczny wyraża
się w żądaniu aborcji na zawołanie, w promowaniu homoseksualizmu oraz w ciągle
tej samej, poczynając od Lenina i Stalina, a na współczesnych lewakach kończąc,
bolszewickiej nienawiści do Kościoła?”. Odpowiadamy: na takich polityków nikt
nie głosuje, bo ich jak na razie nie ma.
A z „Gazety Stołecznej” poznajemy, czym zajmuje się
minister finansów: „Czego dziesięciolatki mogą się dowiedzieć o zwierzętach od
Zyty Gilowskiej? Wczoraj pytały ją o nie przez półtorej godziny”. Okazuje się,
że choć na większość pytań nie znała odpowiedzi, nie traciła rezonu:
„- Czy można zrobić kampanię odradzającą kupowania pasków i torebek ze skóry? -
zwróciła się do Zyty Gilowskiej 12-letnia dziewczynka.
- Zróbcie, zróbcie - zachęcała pani premier.
- Ale my nie mamy pieniędzy - zauważyła dziewczynka. Wtedy usłyszała, że musi z
kolegami wymyślić sposób, żeby je zdobyć.
- Czy z Polski też się wywozi jakieś zagrożone gatunki? - padło kolejne pytanie.
- Chyba skowronki. I może też orły - myślała na głos Zyta Gilowska. Upewniwszy
się u ekspertów, że „jakieś ptaki się wywozi”, dodała: - No, widzicie, u nas
też jest co ukraść!”.
PIĄTEK 8.11.2006
Gdyby ktoś był zainteresowany serialem, którego roboczy tytuł
brzmi: „Kiedy wcześniejsze wybory”, to emitowany jest właśnie następny odcinek.
Na podobny temat
|
Dobrze, "neoliberalne" dogmat...
Prawnie sytuacja jest znaczne bardzie...