> PREMIERA 24 MAJA
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.
Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
odcinek 39 |
|
|
Krzysztof Tomasik
|
|
19.07.2006 |
SOBOTA-NIEDZIELA 8-9.07.2006
„Brak elementarnej solidarności narodowej i ludzkiej – tak Lech Kaczyński ocenił list wszystkich szefów MSZ krytykujących sposób odwołania szczytu Trójkąta Weimarskiego przez prezydenta” – czytamy w „Gazecie Wyborczej”. Tylko czy chodzi o brak solidarności w chorobie, czy byciu bohaterem satyry?
„Wysokie Obcasy”, piórem Violetty Szostak, przedstawiły sylwetkę Antoniego Cierplikowskiego, polskiego fryzjera, który osiągnął międzynarodową pozycję. O Cierplikowskim dowiadujemy się, że był ekscentryczny, a we wczesnym okresie swojego pobytu w Paryżu miał przyjaciela, dzięki któremu poznał „imiona greckich efebów…” Cóż za piękne eufemizmy, rozumiemy, że teraz „Wysokie Obcasy”, pisząc o jakiejś Żydówce, zasugerują pochodzenie jedynie informacją, że często jadła cebulę.
PONIEDZIAŁEK 10.07.2006
„Dziennik” musi dbać o opinię tuby obozu rządzącego. To tu znajdujemy więc duże wywiady z premierami, byłym i obecnym. Kazimierz Marcinkiewicz wyjaśnia, dlaczego jest wymarzonym kandydatem na prezydenta Warszawy: „Ja to miasto znam. Mogę powiedzieć, gdzie warto jadać, gdzie bawić się na dyskotekach, jeździć metrem, jak żyć w Warszawie, bo robię to od ponad dziesięciu lat.” Trudno o lepszą rekomendację, choć warto Marcinkiewiczowi uświadomić, że naprawdę nie jest tu potrzebna osoba, która wskaże, gdzie warto jeździć metrem, bo jest tylko jedna linia. No i skoro taki oblatany, to może jeszcze wskaże, które kluby gejowskie są najlepsze.
„Dziennik” pisze także o „antykościelnej krucjacie Zapatero”. A chodzi o tak skandaliczne projekty, jak usunięcie oceny religii ze świadectw czy położenie kresu dotacjom z budżetu państwa dla Kościoła. Jednak najbardziej oburzyła nieobecność premiera na mszy odprawianej przez Benedykta XVI. „Pamiętam, że kiedy pojechaliśmy do Nikaragui, na mszę przyszedł Daniel Ortega. W Warszawie w okresie rządów komunistycznych to samo robił Wojciech Jaruzelski. Kiedy byliśmy na Kubie, Fidel Castro nie opuścił mszy” – wspominał Joaquín Navarro-Valls, rzecznik Watykanu. Kto by się nie chciał znaleźć w takim towarzystwie?
WTOREK 11.07.2006
Roman Giertych przestraszył się najwyraźniej bojkotu ambasadora Izraela, bo nieoczekiwanie zjawił się w Jedwabnym i zapewnił, że „w Polsce nie ma i nie będzie miejsca na antysemityzm” – dowiadujemy się z „Gazety Wyborczej”. Pięknie w całej sprawie potrafił się znaleźć Jan Rokita z PO: „Bojkotowanie jakichkolwiek ministrów obcego kraju jest niedopuszczalne. Mam nadzieję, że to nie jest akcja zorganizowana przez kierownictwo państwa izraelskiego i przez rząd Izraela, tylko niemądra akcja lokalnego ambasadora. Izrael sam psuje sobie relację z Polską, a relacje te miały bardzo duże szanse zrobić w najbliższych latach znacznie więcej dla Izraela niż dla Polski.” Oto i realna alternatywa dla rządowej koalicji.
W sezonie letnim w „Gazecie Ogórkowej” współcześni pisarze i pisarki przedstawiają własną wersję „Lalki” Bolesława Prusa. Idea piękna i szczytna, bo nie chodzi przecież o nic innego jak tylko przypomnienie wybitnej powieści. Tym razem swoją „Lalkę” prezentuje Krystyna Kofta, a tekst ilustrowany jest zdjęciem podpisanym: „Wokulski kandyduje na senatora, ale Izabella Łęcka nadal uważa, że to parweniusz, a nie partia dla niej”. Jednak choć na fotomontażu widnieje Wokulski, to obok widać znudzoną, ale nie Izabellę Łęcką, a panią Wąsowską. Wygląda na to, że potrzeba przypomnienia „Lalki” jest faktycznie paląca. I to nie tylko książki, ale także wersji filmowej i telewizyjnej.
ŚRODA 12.07.2006
„Dziennik”, oceniając wyniki tegorocznych matur, pisze o „straconym pokoleniu”, a obok wymienia kardynalne błędy jakie popełniano na egzaminie, np.: „Antek z 'Chłopów' miał romans z Boryną.” Warto więc przypomnieć redakcji, że Antek romansował z Jagną, która wyszła za jego ojca Macieja Borynę, nazywała się więc Jagna Boryna.
Ksiądz Michał Czajkowski przeprosił za swoją współpracę z SB. Czy to wystarczy? Oczywiście, że nie. Na drugiej stronie „Dziennika” Cezary Michalski domaga się przeprosin także od wszystkich „którzy twierdzili, że w jego niewinność wierzą, bez względu na fakty.” Sądząc z zamieszczonych obok przedruków, taką osobą jest m.in. Jan Turnau, piszący: „Wierzę w niewinność księdza Czajkowskiego.” Teraz to Michalski wskaże, w co może Turnau wierzyć.
Także w „Dzienniku” Igor Zalewski oburza się, że w związku z nową sytuacją medialno-polityczną znowu zaczęło się mówić o środowisku pampersów. Zalewski postanawia sprawę wyjaśnić raz na zawsze: „Pampersów nie ma” i przekonuje, że nadmierna ich reprezentacja, choćby w wydawnictwie Axel Springer, to efekt wybitnych zdolności. Chyba tylko wrodzona skromność nie pozwala Zalewskiemu dać siebie jako przykładu, bo przecież jest sztandarowym przykładem, o jakie talenty tu chodzi.
Dodatek „Europa” tekstem Alison Wolf obwieścił „Koniec feminizmu”. Jak pisała w swojej książce Agnieszka Graff: „Erica Jong obliczyła, że od 1969 roku w samym tylko tygodniku 'Time' śmierć feminizmu ogłaszano 119 razy.” Kolejny raz feminizmowi zapewne nie zaszkodzi, pytanie, czy pomoże „Europie”.
„Prezydent Kaczyński ma zdrowe serce” – pisze „Gazeta Wyborcza” po konferencji prasowej, na której zapewniał o tym Zbigniew Religa. Tylko, że przecież to nie serce jest najsłabszą stroną prezydenta.
Bianka Mikołajewska i Agnieszka Zagner rozgryzły w „Polityce”, skąd te wszystkie problemy w Kancelarii Prezydenta. Po prostu Lech Kaczyński nieroztropnie pozatrudniał same kobiety, a jakie są baby, to wiadomo: „Tworzy się osobliwa polityka, pełna nieskrywanych emocji, właśnie jakaś kobieca, gdzie łagodność miesza się z wybuchami złości, podejrzliwości, nieufności. Widać zmienność nastrojów, uleganie chwilowej zapalczywości.” Autorki wiedzą, kogo w Kancelarii brakuje: „Brakuje Kaczyńskiemu ścisłego grona zaufanych, profesjonalnych doradców politycznych, którzy nie będą się bali powiedzieć mu czegoś przykrego, będą zdolni do twórczej krytyki, zadbają o wizerunek.” I po co to owijanie w bawełnę? Mikołajewska i Zagner mogły od razu napisać, że Prezydentowi po prostu brakuje u boku mężczyzn.
CZWARTEK 13.07.2006
„Gazeta Wyborcza” pisze o zamieszaniu wokół „Wielkie Gry”, najstarszego teleturnieju, który jesienią ma zniknąć z ramówki telewizji publicznej. Tym samym znane są już kryteria, jakimi kieruje się zarząd TVP, usuwając programy: to połączenie seksizmu z ageizmem. Po Ninie Terentiew, Oldze Lipińskiej przyszła pora na Stanisławę Ryster. Trzeba docenić tę subtelną sugestię, gdzie jest miejsce kobiet starszych od prezesa Wildsteina: nie na ekranie, a przy wnukach.
Także „Gazeta Wyborcza” pisze, że Polsat rezygnuje z emisji reality-show „Gej-armia”. Przy okazji na temat programu wypowiedziała się Elżbieta Kruk, która zapowiedziała monitoring i sprzeciw wobec „audycji społecznie szkodliwych”. Czyżby szefowej KRRiT chodziło o musztrę?
Elżbieta Misiak-Brenner pisze o Zofii O'Bretenny, drugiej żonie Pawła Jasienicy. Autorkę interesuje przede wszystkim donosicielska działalność bohaterki tekstu, przytaczane są nawet raporty relacjonujące perypetie pisarza. Misiak-Brenner najbardziej oburza fakt, że żona okazała się także współspadkobierczynią praw autorskich i części majątku. Nie pozostaje nic innego jak z IPN-owską teczką w ręku przeprowadzić unieważnienie małżeństwa.
PIĄTEK 14.07.2006
Marta Bratkowska stawia w „Dzienniku” kontrowersyjną tezę: „aż do pójścia na studia matematyki uczyć się musiałam i nie sądzę, by moim szarym komórkom dodatkowy wysiłek specjalnie szkodził.”
Także w „Dzienniku” wyznanie Przemysława Gosiewskiego, które rzuca nieco światła na związki nowego premiera: „Związałem się najpierw z Lechem, a potem z Jarosławem Kaczyńskim i nigdy tego nie żałowałem. Nigdy się na nich nie zawiodłem.”
„Wprowadzenie przepisu, by osoby uznane za agentów SB można było dyscyplinarnie zwalniać z pracy, próbowali przeforsować posłowie PiS” – donosi „Gazeta Wyborcza”. Czyżby tak miał wyglądać pomysł PiS na uelastycznienie rynku pracy?
Na podobny temat
|
|
|
|
Dobrze, "neoliberalne" dogmat...
Prawnie sytuacja jest znaczne bardzie...