> PREMIERA 24 MAJA
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.
Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
odcinek 29 |
|
|
Krzysztof Tomasik
|
|
07.05.2006 |
SOBOTA 29.04.2006
Żart tygodnia z „Gazety Wyborczej”: „Księża żądają, aby «Dziennik» zaprzestał «agitacji wrogiej duchowieństwu»”.
„Rzeczpospolita” donosi: Nepal ma znów parlament i rozwija temat: „Wiceprzewodniczący Chitra Lekha Yadav powitał deputowanych i odroczył posiedzenie do niedzieli”. Rozumiemy, że dziennik nie akceptuje kobiet na wysokich stanowiskach, szczególnie tych z feministycznym nastawieniem, ale pisanie o przewodniczącej „powitał” i „odroczył” to już chyba przesada.
NIEDZIELA 30.04.2006
Przyjaciel, na którego zawsze można liczyć to Jarosław Kaczyński. Jak tylko zorientował się, że ojciec Tadeusz Rydzyk ma kłopoty, zwołał konferencję i oznajmił, że każdy kto jest przeciwnikiem Radia Maryja, jest wrogiem wolności i demokracji. Taka diagnoza trochę jednak rozczarowuje, wyraźnie zabrakło słówka „wściekły”. Natomiast „układ” był na swoim miejscu.
PONIEDZIAŁEK 1.05.2006
Ryszard Kalisz skomentował wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego jako mieszanie się w sprawy kościelne i próbę podzielenia polskiego Kościoła. Działacze SLD po raz kolejny okazali się obrońcami jedności Kościoła katolickiego, przynajmniej w tym są konsekwentni.
Natomiast Wojciech Olejniczak stwierdził, że pojawiające się na demonstracjach pierwszomajowych kaczki to symbole niespełnionych nadziei Polaków. Niestety, jak to zwykle bywa w krótkich telewizyjnych wypowiedziach, szef SLD nie miał okazji wyjaśnić, jakie jego nadzieje zostały zawiedzione.
„Der Spiegel” napisał kilka banałów na temat Radia Maryja, było o sianiu nienawiści, „szczuciu przeciwko Żydom” i propagowaniu politycznych treści. Nie lada problem jak to skomentować miały telewizyjne „Wiadomości”. Niemiecki tygodnik jest zbyt opiniotwórczy, żeby to przemilczeć, wybrnięto jednak perfekcyjnie: postawiono jako eksperta Macieja Rybińskiego, który wyjaśnił, że Niemcy raz na zawsze stracili prawo do krytykowania innych, szczególnie za antysemityzm. Amen.
Andrzej Horubała się nie poddaje, nic dziwnego skoro Telewizja Polska kupuje od niego każdy badziew. Horubała wyprodukował i wyreżyserował w ubiegłym roku program, który miał wylansować Igora Zalewskiego i Roberta Mazurka, a okazał się drogi, prymitywny i niechętnie oglądany. Teraz postanowiono odkurzyć Wojciecha Cejrowskiego, który prowadzi program razem z Maciejem Chmielem. Mamy nadzieję, że nazwa „Produkt jednorazowy” okaże się prorocza.
WTOREK 2.05.2006
„Dziennik” konsekwentnie donosi, co nowego w TVN. Tym razem niemal minuta po minucie przedstawia perypetie Kamila Durczoka w dniu, kiedy zadebiutował jako prowadzący „Faktów”. Oczywiście nie obyło się bez dramatycznych chwil: „18.39 – ostatnie próby. Durczok nie ma podglądu tego, co na ekranach oglądają widzowie. Kompletnie psuje próbne wejście. - Co się dzieje? - krzyczy. - Kabel się rozłączył – rzuca szef realizacji. - Lepiej, żeby w czasie programu nie odpadał, co? - mówi podenerwowany Durczok”. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło: „Potem ucieka do pokoju Jędrzejowskiego. Tam są już inni dziennikarze 'Faktów'. Durczok z hukiem otwiera szampana”.
Oskarżenie o bycie przeciwnikiem Kościoła katolickiego musi boleć, nic więc dziwnego, że Maciej Rybiński odkrywa motywy konkurencji: „«Gazeta Wyborcza» nie umie zrezygnować z monopolu. Od pierwszego numeru uznała «Dziennik» nie za swego rynkowego rywala, ale wroga”. Krótko mówiąc, przyganiał kocioł garnkowi, tak się bowiem składa, że Rybiński swojego tekstu w pierwszym numerze „Dziennika” nie poświęcił np. „Rzeczpospolitej”.
„Dziennik” zrobił sondę o patriotyzmie. Przepytywane są ważne osobistości, od Lecha Kaczyńskiego do Bronisława Łagowskiego. Mężczyznom lat się nie wypomina, więc pomińmy średnią wieku, tak się bowiem składa, że mówią sami panowie. Bardzo dobre zagranie, dzięki temu wypowiedzi są przewidywalne i świetnie pasują do reprodukcji sztandaru z 1792 r. ufundowanego w pierwszą rocznicę Konstytucji 3 maja.
Bardziej oryginalna okazała się „Rzeczpospolita”, która postanowiła porozmawiać z Korą. Wokalistka Maanamu przystępnie wyjaśniła, jak rozumie patriotyzm: „Kopanie przez swojego nie rani tak godności jak kopanie przez obcego. Bo obcy kopie nie dlatego, że nas nie lubi, nie zgadza się z nami, brakuje mu argumentów, ale dlatego, że uważa nas za kogoś gorszego, kogoś z kim nie warto rozmawiać, kto na nic innego jak kopniak nie zasługuje”.
„Mówi już całkiem ładnie” - „Super Express” ocenia językowe postępy Benedykta XVI.
„Newsweek” ostrzega: „Widmo krąży nad polską kulturą. Widmo lewicowości. Do głosu dochodzi pokolenie, które może wyznawać lewicowe poglądy bez PRL-owskich kompleksów i obawy, że ktoś przypnie mu etykietkę postkomuny”. Tytuł: „Artyści w pochodzie”.
„Nasz Dziennik” jako jedyny odnotował, że 27 kwietnia minęła 50. rocznica uchwalenia pierwotnej wersji ustawy zezwalającej na legalne przerywanie ciąży. Ks. Jerzy Bajda pisze, że była to realizacja hitlerowskiego planu wyniszczenia narodu zrealizowana rękami ludzi Stalina. Oczywiście autor nie wspomina, że w nazistowskich Niemczech aborcja była zabroniona i surowo karana, a w Polsce liberalizacja dokonała się dopiero na fali odwilży kilka lat po śmierci Stalina. Jeżeli chce sie używać przymiotników „stalinowski” czy „hitlerowski” to niestety znaczenie bardziej pasują one do obecnego prawa.
Także „Nasz Dziennik” rozgryzł, skąd nazwa „Dziennik” dla najnowszego produktu Axela Springera: „sprawą, która łączy się z ogólną tendencją do manipulowania czytelnikami, jest tytuł prasowy nowego pisma. Wydaje się, że nie jest on kwestią przypadku. Niemiecki koncern Axel Springer dobrze się orientuje, że jedynym pismem codziennym nie polskojęzycznym, ale polskim i katolickim z ducha i kapitału jest «Nasz Dziennik». I od razu nasuwać się może analogia historyczna. W okresie wojny okupant hitlerowski wprowadził w miejsce zlikwidowanego, najbardziej poczytnego «Kuriera Warszawskiego» «Nowy Kurier Warszawski».”
ŚRODA 3.05.2006
Okazało się, że Jarosław Kaczyński niepotrzebnie zwoływał konferencję w obronie Radia Maryja. Biskupi postanowili powołać kolejne ciało, tym razem radę, która ma badać i nadzorować treści nadawane w stacji ojca Rydzyka.
CZWARTEK 4.05.2006
„Super Express” bardzo chciał się poczuć obrażony, ale w kraju nie było nic pod ręką, więc trzeba było szukać dalej. Wreszcie znaleziono niemiecki filmik: „Papież biegający z karabinem po zakrystii watykańskiej bazyliki. Kardynałowie uprawiający hazard. Siostry zakonne okładające się pięściami po twarzach. Taką drwiącą z Kościoła katolickiego kreskówkę zamierzają puszczać w telewizji Niemcy”. Tytuł: „Obrażają papieża i Kościół!”.
Wieczny wiatr w oczy telewizji publicznej. Kolejne nowe programy okazują się niewypałami, a najważniejsza dla szefostwa oglądalność też nie zadowala. Najnowsze zmartwienie to program Szymona Hołowni, który mimo komercyjnego charakteru nie wzbudził entuzjazmu masowej widowni. Jak podaje portal „Press”: „Pierwsze trzy odcinki nowego programu TVP 1 «Po prostu pytam» obejrzało średnio niespełna 1,5 mln widzów, o milion mniej niż przyciągała przed telewizory «Debata» Kamila Durczoka”. Jednak najważniejsze to się nie poddawać: „- Dostrzegam w nim potencjał – deklaruje szef Jedynki i nie wyklucza zintensyfikowania działań promocyjnych na rzecz programu”.
PIĄTEK 5.05.2006
Prawo i Sprawiedliwość dopięło swego, już chyba nikt nie jest w stanie się przejąć nową większością sejmową skleconą w ostatnim okresie. Wrażenia nie robią nawet nowi wicepremierzy: Roman Giertych i Andrzej Lepper. Lech Kaczyński w czasie inauguracji życzył „Wszystkiego Najlepszego” i przypomniał, kto ponosi odpowiedzialność za brak koalicji PiS-PO. Kazimierz Marcinkiewicz powiedział, że jest dobrze, a za chwilę będzie jeszcze lepiej. Krótko mówiąc: déjà vu.
A „Dziennik” wraca do swojego ulubionego tematu: „Cozza idzie do TVN”.
Na podobny temat
|
|
|
|
Dobrze, "neoliberalne" dogmat...
Prawnie sytuacja jest znaczne bardzie...