> PREMIERA 24 MAJA
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.
Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
odcinek 19 |
|
|
Krzysztof Tomasik
|
|
24.02.2006 |
SOBOTA-NIEDZIELA 18-19.2.2006 Absurd tygodnia to wydrukowanie w „Rzeczpospolitej” tekstu Teresy Bochwic, która wieszczy, że „Europa stoi nad przepaścią” i pyta dramatycznie: „Czy koniecznie powinna zrobić krok naprzód?”. Jak na polskiego liberała przystało, autorka daje wybór: dekalog albo samozagłada. Na zielonych stronach „Rzeczpospolitej” poznajemy priorytety IV RP: „Poselski projekt o wspieraniu innowacyjności w gospodarce to 60-75mln zł rocznie. Dotacje na katolickie uczelnie i budowę świątyń to kolejne minimum 100mln zł.” „Super Express” pisze o decyzji Benedykta XVI, który wezwał do posłuszeństwa betanki z klasztoru w Kazimierzu Dolnym protestujące przeciwko odwołaniu przełożonej. Szczególnie wzruszające są przekonania zakonnic: „Betanki uważają, że do Watykanu nie dotarł list, który wysłały (prosiły o przywrócenie s. Jadwidze funkcji przełożonej), lecz… fałszywka ukazująca je w złym świetle! Dlatego nie mają zamiaru podporządkować się decyzji papieża. Chcą starać się o osobiste widzenie z Benedyktem XVI.” Bo przecież papież jest dobry, tylko zapewne ma złych doradców. W tym samym „Super Expressie” portret Leszka Millera, który ponoć „tęskni za życiem parlamentarnym, ale nie wierzy, że wróci do gry”. Clou tekstu to rady Millera, który teraz już wie, „co powinien robić Sojusz, by odzyskać zaufanie wyborców. Przede wszystkim – być wyrazisty w sprawach światopoglądowych”. Miller postuluje neutralność światopoglądową państwa, ale gdy się przeczyta cały tekst, nie ma wątpliwości, że to ciągle ten sam beton: „Trudności miał też ze wskazaniem wybitnych kobiet w polityce. – Nigdy nie myślałem o kobietach w taki sposób. Kobiety jakoś umykają – przyznał z rozbrajającą szczerością.” Także „Super Express” retorycznie pyta: „Czy Maria Kaczyńska ukrywa swój wiek?”, po czym wyjaśnia, o co chodzi: „Według oficjalnej biografii, Kaczyńska jest młodsza od swojego małżonka o rok – urodziła się bowiem w 1950 r. Wiadomo też, że studiowała na Uniwersytecie Gdańskim. Ale kiedy to było – tego już się z oficjalnej notki biograficznej nie dowiemy. W wirtualnej encyklopedii czytamy jednak, że naukę na UG rozpoczęła w roku 1961 – czyżby więc rozpoczęła studia jako 11-letnia dziewczynka? Bynajmniej. Koleżanki z roku, do których trafił tygodnik ‘NIE’ zaprzeczają, jakoby Marysia była od nich młodsza – twierdzą, że były równolatkami. Encyklopedia i koleżanki podają też inną, prawdziwą, datę urodzin prezydentowej – jest to rok 1943, co czyni ją o 6 lat starszą od swojego małżonka.” Maria Kaczyńska okazała się więc konsekwentna w przestrzeganiu tradycyjnego modelu związku, w którym to mężczyzna ma być starszy. A jak się trafi inaczej, trzeba udawać, że nic się nie stało. PONIEDZIAŁEK 20.2.2006 Tygodnik „Wprost” zastanawia się: „Czy ks. Janusz Bielański, jedna z legend krakowskiego Kościoła, to agent SB o pseudonimie Waga?” A my najpierw chcielibyśmy się dowiedzieć, czy Marek Król, legendarny sekretarz Komitetu Centralnego PZPR to agent UB o pseudonimie Rycerz? Tezy w stylu „Wprost”: Wiesław Kot twierdzi, że najlepsze świadectwo, na jakim poziomie jest polskie kino, to fakt, że „Oscarów, czyli naprawdę wartościowych nagród, dostaliśmy 10. To najkrótsza recenzja naszego kina.” Autor nie zdradza jedynie, dlaczego amerykańskie nagrody mają być jakimkolwiek wyznacznikiem dla Polski. Śmiemy twierdzić, że liczba gdańskich Złotych Lwów dla Francuzów nie obrazuje stanu kina nad Sekwaną. Wyobrażenie o tym, jak wygląda to, co w Polsce nazywane jest lewicą, daje wywiad z Włodzimierzem Cimoszewiczem w „Dużym Formacie”. Na ścianach domu wiszą czaszki zabitych zwierząt, a eks-marszałek wygłasza przemowy: „A jak został potraktowany zakaz Marszów Równości. Powinien być powodem straszliwej awantury, a nie rechotania, że to tylko gejom i lesbijkom nie pozwoliło się demonstrować. Tym zakazem naruszono fundamentalne dla demokracji prawo obywatelskie – manifestowanie swoich poglądów.” Cimoszewicz nie zdradza oczywiście, gdzie był, kiedy Marszów zakazywano. Mentalnie pewnie już w swojej leśniczówce. Z cyklu wyznań Jarosława Kaczyńskiego: „Podoba mi się premier Marcinkiewicz.” No cóż, nie to co ładne, ale co się komu podoba. Nie ma lekko w telewizji publicznej, weźmy takiego Jana Pospieszalskiego, który w swoim talk-show obok tak pasjonujących tematów jak lustracja czy eucharystia, na rękę musi też czasem zrobić program, np. o książkach. Prowadzący nudzi się wtedy wyraźnie, bo cóż można zrobić poza słuchaniem, jak ludzie pióra dyskutują na różne tematy literackie – od Sasa do Lasa. Nie można nawet włączyć publiczności, by udowodnić własną tezę, bo i po co? Nie pozostaje nic innego jak w materiale filmowym zaprezentować księgarenkę Frondy i przypilnować, by kamera co jakiś czas pokazywała stosik książek w studiu, tam już zadba się, by leżała odpowiednia literatura: najnowsze dzieło Waldemara Łysiaka, pisma kardynała Ratzingera, „Gułag”, a dla niepoznaki także coś lżejszego, powiedzmy Wharton. WTOREK 21.2.2006 „Gazeta Wyborcza” pisze o odwołaniu przez rektora UMCS wystawy „Tiszert dla wolności” podczas festiwalu „Prawa człowieka w filmie”. Nie wiedzieć czemu dziennik poświęca miejsce przede wszystkim na prezentację stanowiska metropolity lubelskiego abp. Józefa Życińskiego i ks. Mieczysława Puzewicza, choć nie oni są organizatorami imprezy, nawet nie prezentują na zdjęciach koszulek z ponoć kontrowersyjnymi hasłami. Życiński dzieli się swoimi głębokimi przemyśleniami: „Zabicie dziecka nigdy nie może być powodem do dumy.” Świecka racja, ale co to ma wspólnego z koszulkami? Bogini raczy wiedzieć. ŚRODA 22.2.2006 Jak podaje portal „Press”, przestaje ukazywać się dziennik „Nowy Dzień”, jutro wyjdzie jego ostatni numer. Liczymy, że powodem niskiej sprzedaży nie był fakt, że tak rzadko pisaliśmy o dzienniku Agory w naszej rubryce. Zastanawia jednak, że firmie, której sztandarowy produkt aspiruje, by sprawować rząd dusz szkoda pieniędzy na dodatek kulturalny, a ogromne sumy przeznacza na tabloid. W „Polityce” Jan Rokita przewiduje, co będzie w Polsce z lewicą: „Nie wykluczam też, że w przyszłości na gruzach PiS powstanie lewicowa partia, która sprzymierzy się w jednym ugrupowaniu z Samoobroną. Lewica więc będzie, ale taka, jaka jest w Polsce możliwa, a więc nie walcząca z katolicyzmem i Kościołem, nie wysuwająca na czoło programu kwestii gejów, lesbijek i skrajnego feminizmu, budująca natomiast swoje wpływy na radykalnie sformułowanych hasłach państwa socjalnego.” „Super Express” opisuje pozytywne aspekty trzeciej ożeniaczki: „Teraz Ludwik Dorn to prawdziwy elegant – nosi dobrze skrojone garnitury, do których ma idealnie dopasowane dodatki. Zamienił nawet ciężkie i nieforemne rogowe okulary na eleganckie i cienkie! Wygląda na to, że niedawno poślubiona (trzecia już) żona dba o ministra. I oby tak dalej.” Tabloid nie zdradza jedynie, czy trzecia żona ma tak zbawienne działanie w każdym przypadku czy jedynie u posłów prawicy. CZWARTEK 23.2.2006 W „Ozonie” związki rodzinne ponad wszystko. Gdy z funkcji zastępcy redaktora naczelnego odszedł Tomasz Terlikowski, poleciała też jego żona. Teraz wywiady przeprowadza Jan Pospieszalski, ale wbrew pozorom zmieniło się niewiele, dobór osób i same rozmowy są tak samo nudne. A w ogóle to czeka nas chyba kolejna metamorfoza „Ozonu”, raczej w stronę pisma o kulinariach, skoro zamawiając prenumeratę tygodnika, można dostać takie książki jak „Przysmaki papieży i prałatów” i „Tajemnice kościelnych kuchni”. PIĄTEK 24.2.2006 Pierwszy dzień bez „Nowego Dnia”. Smutno.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 24.02.2006 )
|
|
|
|
Dobrze, "neoliberalne" dogmat...
Prawnie sytuacja jest znaczne bardzie...