|
Wraz z końcem roku postanowiliśmy, zamiast tradycyjnego Krytycznego Przeglądu Tygodnia, zwrócić uwagę na kilka wydarzeń i osób wartych zapamiętania. To do nich należał ten rok!
Absurd roku: Marek Belka jako współzałożyciel Partii Demokratycznej odcinający się od silnego na lewicy stronnictwa aborcyjnego.
Amnezja roku: Politycy Platformy Obywatelskiej w Radiu Maryja. Pamięć o wizytach w toruńskiej rozgłośni ulotniła się wraz z poparciem przez ojca Rydzyka Lecha Kaczyńskiego i PiS-u.
Biogram roku: Charakterystyka Stanisława Obirka w „Rzeczpospolitej”: „Były jezuita, autor kontrowersyjnych opinii o Kościele i Janie Pawle II”. Mamy więc do czynienia z jedyną osobą publikującą w „Rzeczpospolitej”, która wygłasza kontrowersyjne opinie. Reszta ma po prostu poglądy.
Centrum roku: Janusz Kochanowski i Joanna Kluzik-Rostkowska. Wystarczyło, że zostali skrytykowani przez Radio Maryja i Ligę Polskich Rodzin, by zaczęto ich bronić jako centrowych kandydatów.
Czarna Mamba roku: Henryka Bochniarz. Chodziły słuchy, że została nasłana przez Platformę Obywatelską, by dobić klon Unii Wolności – Partię Demokratyczną. Zadanie wypełniła perfekcyjnie.
Droga roku: Do Torunia.
Europoseł roku: Bogusław Golik z Samoobrony. Nikt tak nie rozsławił Polski w Parlamencie Europejskim, choć wielu próbowało.
Klapa roku: Tygodnik „Ozon”. Kolorowa „Fronda” co tydzień, z krótszymi tekstami, za pieniądze posła Platformy Obywatelskiej. Dla masowego odbiorcy okazało się to zbyt wielką perwersją.
List roku: Opublikowany przez „Rzeczpospolitą” list Wiktorii Dux-Świergiel zatytułowany „Dyskryminacja bliźniąt”, w którym autorka pisała m.in.: „Prawdą jest, że w niektórych społeczeństwach plemiennych jedno z bliźniąt może być uważane za niepełne, upośledzone lub wręcz pozbawione duszy i nawet pozostawione w buszu po porodzie. Taki zabobon nie powinien mieć prawa bytu w społeczeństwie polskim. Wstyd.”
Manipulacja roku: Kreowane w mediach wrażenie, że Donald Tusk różni się czymś od Lecha Kaczyńskiego.
Najlepsza kontynuacja tradycji zomowskiej: Policja podczas Wiecu Wolności w Poznaniu – 19.11.2005.
Niedoszła kandydatka roku: Elżbieta Gawlas, emigrantka z Kanady, która mimo zapowiedzi nie wystartowała w wyborach prezydenckich. Reprezentująca prawicę Gawlas zwróciła na siebie uwagę, twierdząc, że Jan Paweł II był agentem. Była szansa, żeby osoby kandydujące naprawdę zaczęły się różnić poglądami.
Nominacja roku: Hanna Wujkowska jako pełnomocniczka rządu do spraw życia [poczętego].
Obrońca roku: Tadeusz Iwiński broniący w sejmie praw kobiet i mniejszości. Tym razem tłumaczki przy nim nie było.
Odpowiedź roku: „Jestem ochrzczony” – odpowiedział Ludwik Dorn na pytanie publicysty „Dużego Formatu”, czy jest bierzmowany.
Osiągnięcie roku: Program Igora Zalewskiego i Roberta Mazurka, który okazał się zbyt prymitywny nawet jak na standarty telewizji Dworaka i Grzywaczewskiego.
Poparcie roku: Magdalena Piekorz, reżyserka głośnych „Pręg” znalazła się na liście osób popierających w wyborach prezydenckich zarówno Henrykę Bochniarz, jak i Donalda Tuska. Dla niepoznaki raz używała imienia Magdalena, raz Magda.
Powiedzenie roku: „Tak mi dopomóż Bóg”.
Prezydentura roku: Do wyboru jest końcówka urzędowania Aleksandra Kwaśniewskiego i początek Lecha Kaczyńskiego. Doprawdy, nie wiadomo, na co się zdecydować.
Proces roku: Wanda Gąsior i Zbigniew Wassermann, tym razem z oskarżenia cywilnego ministra. „To pierwsza od czasów stalinowskich sprawa polityczna” – skomentowała oskarżona.
Prośba roku: Jan Rokita wyznający dziennikarzom, że chciałby do lesbijek. Sprawdziliśmy, prośba nie została wysłuchana.
Przegrana roku: Justyna Pochanke, dziennikarka TVN, która nie otrzymała tytułu „Homofoba roku”, musiała się zadowolić nagrodą miesięcznika „Press” dla „Dziennikarza roku”.
Przejęzyczenie roku: Piotr Semka w Telewizji Puls mówiący o Januszu Kochanowskim – Jacek Kochanowski.
Publicysta roku: Leszek Miller publikujący we „Wprost” Marka Króla u boku Macieja Rybińskiego, Bronisława Wildsteina, Tomasza Nałęcza, Pawła Śpiewaka, Igora Zalewskiego. Trudno o lepsze miejsce i towarzystwo dla Millera.
Radni roku: Prawicowi radni z Nowego Sącza, którzy przeciwstawili się zorganizowaniu miejskiej imprezy sylwestrowej na rynku, gdyż stoi tam pomnik Jana Pawła II. „Sylwester to nie tylko tańce, ale także alkohol, podpita młodzież, pobite butelki. Jak to pogodzić z tym miejscem zadumy?” – pytała niezrzeszona radna Teresa Cabała. My uważamy, że nie tylko taniec, ale nawet oddychanie w pobliżu pomnika byłego papieża jest czymś niestosownym.
Recenzja roku: Marta Sawicka pisząca we „Wprost” o „Lubiewie”, że męski i zarazem żeński rodzaj narratorski w książce Witkowskiego to efekt poprawności politycznej.
Rubryka roku: Nieistniejący już „Kącik homofoba” Elizy Michalik w „Gazecie Polskiej”. Nazwanie własnych fobii to pierwszy krok do przezwyciężenia ich.
Szczerość roku: Bronisław Wildstein wyznający, że nie interesuje go przeszłość jego szefa – Marka Króla. To chyba jedyna osoba w Polsce, której ewentualna działalność agenturalna nie interesuje Wildsteina.
Uczucie roku: Partii Demokratycznej do Platformy Obywatelskiej. Demokraci najpierw chcieli wejść do sejmu, żeby PO miała z kim tworzyć rząd, a teraz chcą z nią tworzyć koalicję demokratyczną. Co by to miało dać Platformie, trudno dociec.
Wazelina roku: Przyznanie przez „Życie Warszawy” nagrody „Człowieka roku” Jadwidzie Kaczyńskiej za urodzenie Lecha i Jarosława Kaczyńskich.
Zaprzepaszczenie roku: Zignorowanie propozycji Ligi Polskich Rodzin, by zaostrzyć ustawę o ochronie życia poczętego. To była jedyna szansa, by rozpocząć debatę na temat aborcji.
Zniknięcie roku: Zyta Gilowska. Wszędzie było jej pełno, nagle całkowicie przepadła. Wierzyła w Platformę Obywatelską i Donalda Tuska, nie wierzyła w dyskryminację kobiet. Czy w nadchodzącym roku czeka nas jej wielki comeback?
Na podobny temat
|
Dobrze, "neoliberalne" dogmat...
Prawnie sytuacja jest znaczne bardzie...