|
NIEDZIELA 1.10.2006
Jan Pospieszalski ma nowy pomysł na swój program:
postanowił sprawić, by widzowie poczuli się jak w Telewizji Trwam. Usłyszeliśmy
więc, że „taśmy prawdy” były w rzeczywistości świetnie wyreżyserowaną telenowelą,
mającą na celu pogrążenie PiS, potem na pierwszym planie posadzono Elizę
Michalik, która – jak głosił podpis – zasiliła szeregi „Gościa Niedzielnego”,
wreszcie prowadzący zapewnił, że głosował na PiS i poczynił osobiste wyznanie – po programie „Teraz my” zadzwonił do niego brat oburzony na polityków obozu
rządzącego (wniosek: nawet rozumni ludzie dają nabierać się na propagandę), a
na koniec był jeszcze gość specjalny – Antoni Macierewicz, który potwierdził,
że likwidując WSI odkrył porażające rzeczy i uśmiechając się dołączył do
publiczności, a program w miłej atmosferze toczył się dalej.
PONIEDZIAŁEK 2.10.2006
Historyczna chwila! Po wielu latach Piotr Semka przestał
być publicystą niezależnym. Nie wyrokujemy, czy porzucenie niezależności
opłaciło się panu Piotrowi, pytanie raczej, jak wyjdzie na tym „Rzeczpospolita”.
Na rynku prasowym zresztą spore zmiany. Reorganizacja
trwa nie tylko w „Rzeczpospolitej” pod rządami Pawła Lisickiego. Z „Newsweeka”
odszedł Tomasz Wróblewski, który został wiceprezesem Polskapresse, a na nowego
redaktora naczelnego mianowano Michała Kobosko. Natomiast na „Dziennik” obraził
się Zdzisław Krasnodębski, którego tekst delikatnie obśmiał w swoim felietonie
Jerzy Pilch. Nie wiemy jak „Dziennik” przeżyje tę stratę, generalnie jednak nie
należy się łudzić, że wszystkie te roszady zaowocują rzeczywistymi zmianami. To
jedynie potwierdzenie, że jest ruch w interesie.
„Gazeta Wyborcza” obszernie opisuje niedzielny wiec
poparcia dla Prawa i Sprawiedliwości, zorganizowany w Stoczni Gdańskiej. Były
kwiaty, skierowane do mediów transparenty w rodzaju „Won, bydlaki, nie znosimy
was”, „Sto lat” dla premiera, śpiewanie „Roty” i „Boże, coś Polskę” oraz
skandowanie „Bolek! Bolek!”, gdy padło nazwisko Wałęsy. A na zakończenie
Gertruda Szumska zapewniła o poparciu dla rządu i stwierdziła, że zmiany „chcą
zatrzymać liberalni wichrzyciele”. Posłance chyba się pomyliły trudne wyrazy,
chodziło zapewne o wierzycieli, przez których część Samoobrony boi się zasilić
szeregi obozu rządzącego.
Jedną z priorytetowych spraw dla polityków było
oczywiście przedstawienie wiecu w mediach. Jeszcze w czasie uroczystości
premier poskarżył się: „Właśnie chciano nas okłamać, jedna z naszych ulubionych
telewizji (chodziło o TVN) podała, że są nas tu tylko dwa tysiące”. Według
Prawa i Sprawiedliwości uczestników i uczestniczek było pięć razy więcej.
Dzięki temu doświadczeniu Jarosław Kaczyński powinien w przyszłości lepiej
zrozumieć rozgoryczenie organizatorów i organizatorek Manif i Parad Równości,
także ich liczba jest systematycznie pomniejszana w mediach.
Marcin Kowalski i Piotr Głuchowski zaprezentowali w
„Dużym Formacie” portrety kilkorga osób, które ostatnio zapisały się do PiS-u.
Co się można dowiedzieć z tekstu „Poczuliśmy siłę partii”? Niewiele, przede
wszystkim że są to w większości nieciekawi mężczyźni recytujący za Jarosławem
Kaczyńskim formułki o układzie i naprawie państwa. Krótko mówiąc, nowi
działacze w niczym nie różnią się od tych z kilkuletnim stażem.
We „Wprost” Igor Zalewski i Robert Mazurek postanowili
zająć się bohaterką utrwalonych przez kamerę negocjacji z PiS-em: „BIEDNA RENIA
BEGER! I cóż ona sobie najlepszego uczyniła! Jako polityk jest skończona. Nikt
nie będzie z nią gadał, chyba że będzie naga i zrewidowana. A kto by chciał
obmacywać Beger, a potem jeszcze oglądać ją na golasa? Na pewno nikt normalny”.
Chyba jednak z posłanką nie będzie tak źle, niech przykładem będą dla niej
Zalewski & Mazurek, którzy prowadząc swoją prostacką rubrykę już dawno
powinni być skończeni jako dziennikarze, a jednak ciągle pływają.
A nowym felietonistą „Wprost” został Wojciech Wencel,
jeden z wielu publicystów nieistniejącego „Ozonu”. Większość jego kolegów i
koleżanek znalazło zatrudnienie w TVP, a Wencel wylądował w organie Marka
Króla. Serdecznie współczujemy!
Coraz więcej wiadomo na temat teczki prałata Henryka
Jankowskiego, który ujawnił już nazwiska donoszących na niego osób. Wymieniani
księża zaprzeczają, że byli tajnymi współpracownikami SB, choć nie wypierają
się rozmów na temat Jankowskiego: „ks. Antoni Misiaszek - który jako TW
Profesor znalazł się na liście - przyznał, że mówił funkcjonariuszom SB o
Jankowskim, m.in., że to 'człowiek niezrównoważony psychicznie'” – pisze
„Rzeczpospolita”. Arcybiskup Gocłowski znalazł już sposób na poradzenie sobie z
całym zamieszaniem: po prostu powołana zostanie komisja.
Jednoosobowa rada etyki mediów, czyli Janina Jankowska,
wypowiedziała się w sprawie, nazywaną już przez niektóre media aferą taśmową, i
zawyrokowała: „W tej akcji dziennikarze TVN stracili niezależność, wchodząc w
porozumienie z jedną stroną konfliktu, mniej lub bardziej świadomie weszli do
gry politycznej. Przykro mi, ale w tym momencie w kadrach Samoobrony. Od
pewnego już czasu spora część dziennikarzy bierze na siebie obowiązki
opozycji”. Razem z panią Janiną stanowczo odradzamy zastępowanie opozycji, dużo
przyjemniej odciążyć rząd, mniej tyrania, a i splendor większy.
WTOREK 03.10.2006
„BBC atakuje papieża za tuszowanie pedofilii w Kościele.
Żeby zrozumieć, jaką to wywołuje konfuzję u niejednego polskiego inteligenta,
trzeba przypomnieć o renomie, którą cieszy się brytyjska stacja” – pisze Jan
Wróbel na drugiej stronie „Dziennika”. Konfuzji u polskiego inteligenta nie
powinna za to wywołać pierwsza strona „Dziennika”, gdzie zobaczyć można papieża
ocierającego łzę, a wyżej napis „BBC atakuje papieża”. W końcu powszechnie wiadomo, że według polskiej
prasy pod żadnym pozorem Watykanu nie wolno o nic oskarżyć, bo będzie to
„manipulacja” i „kompromitacja”, kompromitacja oczywiście dla ujawniającego to
medium, papieża nic nie mogłoby skompromitować.
Jaki jest premier, każdy widzi, nie ma wątpliwości, że
powinien się zmienić. Tylko jak to zrobić? „Super Express” – jak na tabloid
przystało – ma świetny sposób na niemal natychmiastową przemianę Jarosława Kaczyńskiego!
Co musiałby zrobić? To proste: „powinien ładniej pisać, stawiać wyraźnie
literki, zaokrąglać brzuszki i zawijać końcówki. Powinno poskutkować! Okazuje
się bowiem, że zmieniając charakter pisma, można zmienić charakter!”
Okazuje się, że rozmowy Beger z działaczami PiS-u to
pikuś przy tym, jak żartują między sobą politycy Samoobrony. „- Jak ją walnę w
kakałko, to jej bańki z nosa pójdą - pochwalił się Ryszardowi Czarneckiemu,
europarlamentarzyście Samoobrony, jego partyjny kolega Janusz Wójcik (53 l.).
Czarnecki wysłuchał, uśmiał się, po czym złośliwie zacytował Wójcika w swoim
internetowym blogu. - To była prywatna rozmowa - oburza się na kolegę Wójcik” – donosi „Super Express”. Dobrze, że Wójcik nie ma własnego bloga, dzięki temu
nie dowiemy się, co na ten świetny żart odpowiedział Czarnecki.
„Gazeta Polska” działa błyskawicznie, nie minął
tydzień od programu ujawniającego szczegóły rozmów Renaty Beger z Lipińskim i
Mojzesowiczem, a już wiadomo, kto za tym wszystkim stał – tygodnik donosi, że
Milan Subotić, sekretarz programowy TVN, współpracował z WSI, a wcześniej z
wojskowymi służbami PRL. O dziwo tekst na ten temat opublikowano na stronie
internetowej dzień przed pojawieniem się pisma w sprzedaży. WSI jednak nie śpi
i zapewne dlatego w wydaniu papierowym zamieszczono zdjęcie innego Suboticia,
profesora z Instytutu Filozofii i Nauk Społecznych w Belgradzie.
ŚRODA 04.10.2006
„'Ring' obniża piątkową oglądalność TVP1” – donosi portal
Press. „Pierwsze trzy wydania 'Ringu' w TVP 1 przyciągnęły średnio 988 tys.
widzów. Jest to o 27 proc. mniej niż wynosiła widownia tego pasma w ubiegłym
roku. Talk-show społeczno-kulturalny Rafała Ziemkiewicza 'Ring' jest nadawany w
piątki o 22. Po pierwszych trzech emisjach we wrześniu Jedynka miała w tym
paśmie 10,15 proc. udziału w rynku. Została zdystansowana przez TVN (2,7 mln
widzów i 27,87 proc. udziału w rynku), TVP 2 (2,1 mln, 21,68 proc.) oraz Polsat
(1,4 mln, 14,83 proc.)”. Rozumiemy, że teraz Rafał Ziemkiewicz – jak na
wyznawcę wolnego rynku przystało – przyzna, że popytu na jego program brak i
zrobi miejsce dla kogoś innego, w końcu jest jeszcze tylu prawicowych
dziennikarzy, którzy nie mieli dotąd okazji pojawić się na antenie telewizji publicznej.
CZWARTEK 05.10.2006
Na drugiej stronie „Dziennik” pisze o wtorkowym programie
„Teraz my”, który ponoć wyglądał tak: „Śmiechy, krzyki, oskarżenia o kłamstwa”,
a wszystko dlatego, że prowadzących poniosło po zarzutach Jacka Kurskiego, że
Milan Subotć miał wpływ na kształt programu z poprzedniego tygodnia. Teraz Kurski
czuje się zaszczuty, dziennikarze przepraszają, a PiS postanowił bojkotować
Morozowskiego i Sekielskiego. Nam trudno się tym wszystkim przejąć, jak ktoś
zaprasza do studia Jacka Kurskiego, to chyba wie, czego można się spodziewać.
PIĄTEK 06.10.2006
Miały być dwa marsze, a będzie „Jeden wiec, dwa marsze, pięć
protestów i wirtualna manifestacja. Wszystko w sobotę w stolicy” – pisze
„Gazeta Wyborcza”. Trudno powiedzieć, ile osób będzie w nich uczestniczyć,
pewne jest jedynie, kto stanowi zaplecze PiS-u: „-Zgłaszają się AK-owcy,
emeryci, leśnicy, środowiska Radia Maryja. To będą dziesiątki autokarów” – mówi Marek Suski, lider mazowieckiego Prawa i Sprawiedliwości.
A „Super Express” wyjaśnia, dlaczego tutaj nie mogą
zaistnieć naprawdę masowe demonstracje: „Śródmieście Warszawy cierpi jednak na
brak szaletów. Najbliżej za darmo można skorzystać z toalety w McDonaldzie u
zbiegu Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej”.
Na podobny temat
|
Dobrze, "neoliberalne" dogmat...
Prawnie sytuacja jest znaczne bardzie...