|
Dzień pierwszy: Jak z telemagazynu |
|
|
Agnieszka Wiśniewska
|
|
15.09.2009 |
Kolejki po akredytacje, tłok przy wejściu do kina, festiwale filmowe zaczynają przypominać pola bitwy. Przegrałam bój o wstęp na galę otwarcia, wygrałam potyczkę o bilet na film Jacka Borcucha Wszystko co kocham.
Rok ‘81, czterech chłopaków zakłada zespół punkowy. Chłopaki mieszkają na wybrzeżu. O czym może być film, który da się streścić w takich zdaniach? W telewizyjnym tygodniku z gwiazdą serialu na okładce napisano by, że to „opowieść o dojrzewaniu w czasach stanu wojennego” albo, że to „historia czterech nastolatków, którym marzenia zabrał stan wojenny”. Poetyka opisu w gazetce z programem bliska jest estetyce haseł reklamujących filmy - z zadęciem i poezją, ale wprost.
W tygodniku telewizyjnym opis filmu Jacka Borcucha wyglądałby mniej więcej tak: „Rok 1981. Czterech nastolatków mieszka na wybrzeżu. Pewnego dnia chłopcy: Janek (Mateusz Kościukiewicz), jego brat Staszek (Mateusz Banasiuk), Kazik (Jakub Gierszał) i Diabeł (Igor Obłoza) zakładają zespół punkowy. Janek zakochuje się w Basi (Olga Frycz). Ojciec Basi, działacz Solidarności, nie chce, żeby córka spotykała się z Jankiem, synem oficera marynarki wojennej. 13 grudnia zostaje wprowadzony stan wojenny. Uczucie Janka i Basi zostaje wystawione na próbę”.
Opis w teletygodniku obejmuje fragment filmu od napisów początkowych do pierwszego zwrotu akcji, do zawiązania się dramaturgi - „do budynku wkraczają terroryści” albo „pewnego dnia odkrywa, że mąż ja zdradza”. Z filmami takimi jak Wszystko, co kocham zawsze jest kłopot. Zwrotów akcji jest tam więcej i nie są szczególnie zawrotne. Także wątków jest w takim filmie kilka - np. chłopaki z zespołu chcą zagrać na festiwalu w Koszalinie; mają próby w koszarach, co może zniszczyć karierę ojca Janka; chłopcy są zafascynowani sąsiadką - żoną ważnego oficera itd. Takie filmy trzeba opisać, stosując technikę uogólnień-interpretacji. Wygląda to mniej więcej tak: „Rok 1981. Czterej nastolatkowie zakładają zespół punkowy. Śpiewają o wolności w czasie, gdy na ulicach miasta pojawiają się czołgi. Opowieść o buncie i dojrzewaniu, o tym, że muzyka i przyjaźń mogą być narzędziem walki z systemem”.
Tygodnik telewizyjny, jak mało które medium, jest wyczulony na formę. Film, który się trudno streszcza, zazwyczaj w rubryce „gatunek” ma wpisane „psychologiczny” i z automatu dostaje jedną gwiazdkę więcej. Na wszelki wypadek. Film Jacka Borcucha w skali do 10 miałby 6 gwiazdek. Ja bym dała 7. Za co? Za muzykę, za dowcip, za aktorów. A o czym ten film jest? O tym wszystkim, co napisałam wyżej. Tylko że wszystko to jest odrobinę bardziej skomplikowane.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 16.09.2009 )
|
Viking napisał: >Czytelnictwo w Pols...
Oczywiście viking znów najlepiej wie ...