> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Zasada zysku przeciw zdrowiu Drukuj
Barbara Ehrenreich   
24.08.2007
Zawsze miło jest zobaczyć, jak prezydent zajmuje w jakiejś sprawie pryncypialne stanowisko. Człowiek znany niegdyś jako „43” [43. prezydent USA], którego teraz lepiej byłoby nazwać „29” za pobicie rekordu braku poparcia w sondażach - obiecuje walczyć przeciwko wszelkim próbom rozszerzenia rządowego ubezpieczenia zdrowotnego na dzieci. Nie dlatego, że nienawidzi dzieci albo nie chce bulić forsy. Nie, to walka o zasady: prywatna ochrona zdrowia kontra ochrona zdrowia zapewniana przez rząd. Przemawiając w tym tygodniu w Cleveland, Bush butnie zapewniał:

„Stanowczo sprzeciwiam się temu, by rząd zachęcał ludzi do porzucania prywatnego lecznictwa, prywatnej ochrony zdrowia na rzecz sektora publicznego. Myślę, że to jest złe, myślę, że to błąd. Dlatego będę sprzeciwiał się próbom Kongresu… federalizacji lecznictwa. Moim zdaniem, to byłoby - to prowadziłoby nie do lepszego lecznictwa, ale gorszego. Prowadziłoby nie do większej, ale mniejszej ilości innowacji”.

Nie musicie oglądać nowego filmu Michaela Moore'a „Sico”, żeby wiedzieć, że jeśli jest jakaś dziedzina ludzkiej działalności, w której nie sprawdzają się prywatne przedsiębiorstwa, to jest nią ochrona zdrowia. Weźmy prywatny, dochodowy przemysł ubezpieczeniowy, którego z taką determinacją chce bronić Bush. Jakie to „innowacje” wytworzył? Potrącenia, współpłacenie i warunki poprzedzające przyznanie ubezpieczenia to jedyne, co sobie przypominam. Ogólnie rzecz biorąc, wielkim osiągnięciem prywatnego przemysłu ubezpieczeń zdrowotnych jest odwrócenie samego znaczenia pojęcia „ubezpieczenia”, czyli udziału w ryzyku: Wszyscy składamy pieniądze, ale tylko niektórzy z nas będą zmuszeni sięgnąć do wspólnej puli, korzystając z kosztownej opieki zdrowotnej. Towarzystwa ubezpieczeniowe odwróciły to znaczenie, odmawiając ubezpieczania ludzi, którzy najbardziej potrzebują opieki - tych, którzy już są chorzy lub prawie na pewno zachorują.

Próbowałam kiedyś wytłumaczyć pewnej Norweżce, dlaczego tak trudno było mi znaleźć ubezpieczenie zdrowotne. „Miałam raka piersi” - powiedziałam jej, a ona osłupiała: „Ale to właśnie ty naprawdę potrzebujesz ubezpieczenia, zgadza się?” Oczywiście, i właśnie dlatego nie mogłam go dostać.

Powodem nie jest to, że kierownicy towarzystw ubezpieczeniowych są bardziej skąpi niż inni, choć tego nie wykluczam. Chodzi o to, że prowadzą oni biznes, którego celem nie jest uzdrawianie ludzi, ale zarabianie pieniędzy. I robią to bardzo dobrze. Wiele lat temu poskarżyłam się lewicowemu ekonomiście, Paulowi Sweezey, że Ameryka nie ma prawdziwego system ochrony zdrowia. „Nasz system jest w porządku” - odpowiedział. - „Tyle że to system, który ma inne cele”. Dziś mógłby to ująć tak: to system, który wyciąga pieniądze od słabych i wkłada je do kieszeni bogatych.

Nie znęcajmy się jednak nad towarzystwami ubezpieczeniowymi, chociaż nie miałabym nic przeciwko temu - najlepiej specjalnie zaprojektowanym ostrym narzędziem, całymi latami. Niedzielny „Los Angeles Times” prezentuje jaskrawy przykład medycznej spekulacji w postaci dra Prema Reddy'ego, właściciela ośmiu szpitali w Południowej Karolinie. Żadnemu lekarzowi nie zazdroszczę wygodnego życia - dobrze wykonywana praca lekarza to ciężka praca. Jednak dr Reddy mieszka w rezydencji o powierzchni ok. 14 tys. m2 wyposażonej w pozłacane łazienki. Ma też drugi dom w Beverly Hills, wart ponad 9 milionów dolarów, a także warty 1,4 miliona dolarów helikopter na dojazdy do pracy.

Jaka jest tajemnica jego 300-milionowej fortuny? Zawiesił wykonywanie bardzo potrzebnych usług, takich jak chemioterapia, przyjmowanie porodów czy ochrona zdrowia psychicznego - jako niewystarczająco dochodowych. A jego szpitale cieszą się złą sławą tych, które odmawiają przyjmowania nieubezpieczonych pacjentów, np. pacjenta z niewydolnością nerki czy poparzonego 16-miesięcznego dziecka.

Dr Reddy - który akurat jest znaczącym darczyńcą na rzecz partii Republikańskej - swe pirackie praktyki usprawiedliwia zasadami. „Po prostu pacjent - przytacza jego słowa „Los Angeles Times” - zasługuje tylko na taką opiekę, na jaką go stać”. Odrzuca jako „mentalność roszczeniową” ideę, że każdy powinien korzystać z opieki zdrowotnej takiej samej jakości. Nie dostaniesz tego, co potrzebujesz, tylko to, za co możesz zapłacić.

Jeśli rządowe ubezpieczenie dla dzieci (S-CHIP) nie zostanie rozszerzone na wszystkie potrzebujące go rodziny, nie ma wątpliwości, że niektóre dzieci umrą - może w sposób bolesny, a na pewno niepotrzebnie. Ale przynajmniej umrą w imię zasad.

przeł. Agata Szczęśniak

Tekst pochodzi z bloga Barbary Ehrenreich (z 12 lipca 2007). Dziękujemy Autorce za zgodę na przedruk.

*Barbara Ehrenreich - amerykańska reporterka, publicystka i działaczka lewicowa. Jej najgłośniejsza książka Za grosze. Pracować i (nie) przeżyć ukazała się niedawno w Polsce (W.A.B. 2006). Jest też autorką i współautorką wielu książek na temat biedy, amerykańskiej klasy średniej, seksualności i sytuacji kobiet. Ostatnio wydała Dancing in the Streets: A History of Collective Joy (2007). Założycielka United Professionals - organizacji zawodowej pracowników umysłowych, działaczka organizacji na rzecz legalizacji marihuany, honorowa współprzewodnicząca Demokratycznych Socjalistów Ameryki.

Komentarze
Dodaj nowy
Kapitalista   |30.08.2007 10:42:21
Logika porażająca. Kobieta która choruje na raka potrzebuje pieniędzy na
leczenie, a nie ubezpieczenia. Norweżce trudno to zrozumieć ponieważ tamtejsze
kasy chorych nie są ubezpieczalniami ale funduszami charytatywnymi stale
zasilanymi z wpływów ze sprzedaży ropy naftowej. Typowe zachowanie matoła-jak
coś nazwę A to to jest A mimo że wygląda i działa jak B. Gdybym ja miał prywatny
szyb naftowy to nie potrzebuję ubezpieczenia ani żadnych dotacji od państwa to
oczywiste.

Leczenie powinno być kupowane jak każda usługa - z majątku (pensja
robotnika tworzy jego majątek, wydatki na żywność zmniejszają majątek-to dla
tych którzy uważają że pracownik najemny nie ma majątku), ponieważ w pewnych
przypadkach choroba może zlikwidować cały majątek, a nawet może go zabraknąć
ludzie wymyślili pewien rodzaj gry hazardowej do której wchodzą małymi stawkami.
Są zdrowi- przegrywają, chorują - wygrywają leczenie.Jak w każdym porządnym
kasynie bank musi mieć przewagę nad grającymi. Tak działa ubezpieczenie
zdrowotne.
Czy Ubezpieczyciel musi mieć przewagę nad grającymi
Spróbujcie
zagrać z przyjaciółmi w ruletkę w której szansa na wygraną za obstawione pole
jest większa niż 38. Jeżeli wasi przyjaciele są rezolutni (czyli obstawią pola
po np. 1 zł) wystarczy 1 runda by bankier zbankrutował.
Do jasnej …,
przecież to jest strona prowadzona przez socjologów- nie uczyli was statystyki i
rachunku prawdopodobieństwa?
thomas  - porażająca logika   |31.01.2008 04:12:23
Przedmówco drogi,

przeinaczasz tezę Ehrenreich. A idzie o to, że kiedy
szpitale są nastawione na zysk, to zawyżają ceny usług, bo rynek usług
medycznych jest rynkiem usługodawcy, a nie klienta. Faktycznie nie ma mowy o konkurencji, co tłumaczy autorka
dosyć wyraźnie; przez to nie działają rynkowe mechanizmy
regulacji ceny. W istocie jest to więc mechanizm nieefektywny w
dystrybucji usług zdrowotnych, podobnie jak nieefektywna jest gra na
giełdzie, kiedy nie ma żadnego regulatora, bo tworzą się kartele,
zmowy cenowe i monopole.
Zdrowie to nie jest usługa taka jak każda inna -
nie jest to obcinanie włosów, które można załatwić domowym trymerem,
nie jest to sprzątanie domu, to raczej coś takiego, jak zapewnianie
bezpieczeństwa na drogach.
Branża medyczna w USA to branża, w której
występują największe marże zysku. Warto by więc wprowadzić jednocześnie
zaporowe podatki od nadmiernego zysku (np. 90% podatek od marży
zysku większej niż 20%) itd. Natomiast postulat komercjalizacji w
Polsce bez wprowadzania tego mechanizmu oznacza zgodę na to, że nawet
podanie soli fizjologicznej będzie kosztowało 3000 zł, bo pacjent
przywieziony karetką nie wybierze sam szpitala wg cennika
(skrzętnie ukrywanego).
Systemy opieki zdrowotnej nigdzie dobrze nie
funkcjonują, ale nie wszędzie muszą być finansowane z ropy. W Skandynawii
Norwegia jest przypadkiem szczególnym - popatrz na systemy pozostałych
krajów, takich jak Dania, Szwecja i Finlandia. Nigdzie nie wprowadzono
nieefektywnego monopolu branży medyczno-farmaceutycznej. I jakoś nikt
nie zbankrutował.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 24.08.2007 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.63129 Seconds