Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Zarządzanie przez „ciśnienie” |
|
|
Maciej Lowicz
|
|
27.05.2009 |
12 marca 2009
W końcu, po dwóch prawie bezsennych nocach, przestawiam się na ranną zmianę. Rześki wstaję o czwartej. Cieszę się, że mój grafik w nowym dziale jest bardziej urozmaicony. Przez trzy ostatnie tygodnie „ciągnąłem” popołudnia. Tydzień „popołudniówki” da się wytrzymać, miło jest pospać dłużej. Zawsze można coś zrobić rano. Po dwóch tygodniach zauważyłem, że mój sen się wydłuża. Najpierw wstawałem około 9.00. Przeglądałem ogłoszenia o pracę, wysyłałem jakieś CV, szedłem do sklepu, na pocztę. Potem spałem coraz dłużej i ciągle czułem się zmęczony. Pojedyncze dni wolne też zazwyczaj przesypiałem. Doszło do tego, że o mały włos, a spóźniałbym się do pracy na godzinę 14.00. I do tego zero życia towarzyskiego, no bo kto miałby ochotę i czas na ranne spotkanie. „Na kulturze”, z której po miesiącu przeniosłem się do ogrodu, miałbym tylko „popołudniówki”, czyli życie ograniczałoby się wyłącznie do pracy i snu, a szukanie innego zajęcia stałoby się praktycznie niemożliwe. Gdy powiedziałem menedżerce, że nie zamierzam przychodzić na drugą zmianę, uśmiechnęła się ironicznie. „Oj, będzie trudno” – powiedziała. Dowiedziałem się, że kolega z działu przychodzi na „dwójkę” od dwóch lat. Zapytałem go, dlaczego się na to godzi. „Brakuje ludzi” – odpowiedział nieśmiało i bez przekonania. W jego oczach widziałem podporządkowanie i lęk. A wystarczyłoby, żeby się jej postawił. Ja nie czekałem długo. Po rozmowie z senior-menedżerem znalazłem się w dziale ogród. Ucieszyłem się i pomyślałem, że nic tak nie uspokaja, jak właśnie praca w ogrodzie.
Dzień zacząłem z nową menedżerką. W Auchan pracuje od miesiąca, a już jest skażona systemem pseudozarządzania, który tu panuje. Naszym zadaniem jest oczywiście zrobienie kilku rzeczy w kilka minut, bez uwzględniania okoliczności wyjątkowych, jak choćby braku narzędzi, które stale musimy skądś kombinować. Pracując z nią, muszę mieć zawsze przy sobie służbowy telefon. Kiedy znikam jej z oczu na więcej niż dziesięć minut, bo na przykład muszę posprzątać w magazynie, dzwoni do mnie: Gdzie jestem, co robię, ile czasu mi to zajmie, żebym się pośpieszył, bo czeka na mnie jeszcze to i owo. Wyrwałem się do toalety. Po paru minutach słyszę dzwonek. Czy mam jej powiedzieć, że właśnie załatwiam swoje potrzeby fizjologiczne?!
Wykłada mi, jakby się usprawiedliwiając, teorię „zarządzania” w Auchan: „My „ciśniemy” pracowników, nas „ciśnie” senior-menedżer, senior-menedżera „ciśnie” pani dyrektor i koło się zamyka”. Ciekawe, kto „ciśnie” panią dyrektor?
14 marca 2009
Dziś rano dowiedziałem się, że jeden z kolegów z działu złożył wymówienie. Nie mógł dogadać się z menedżerem ogrodu. Poszło między innymi o grafik. P. zaczął pracę w banku. Wieczorami, przez cztery dni w tygodniu, dorabia sprzątając. Ma na utrzymaniu żonę i córeczkę. Chodziło o to, aby w tym czasie przychodził na ranną zmianę. Menedżer okazał się mało elastyczny. „Rodzina Auchan” na pierwszym miejscu, potem – własna. Wymaga się od nas, abyśmy byli na każde zawołanie, abyśmy zawsze mieli czas dla Auchan. Grafiki, które zmieniają się zależnie od aktualnych potrzeb, pojedyncze dni wolne, praca w soboty, niedziele i święta, czasem siedmio-, ośmiodniowy „tydzień” pracy, bezpłatne nadgodziny – wszystko dla dobra i rozwoju firmy. Mamy być elastyczni i dyspozycyjni. Szkoda, że to nie działa w drugą stronę.
Relacje P. z menedżerem nie były najlepsze. Chłopak nie dawał sobie dmuchać w kaszę. Żadnego zostawania po godzinach, upominał się o swoje prawa, mówił, co mu się nie podoba. Firma nie potrzebuje wprowadzających zamęt buntowników. Idealny pracownik to pracownik, który boi się o swoją posadę, zostaje dłużej, nie narzeka, pracuje intensywnie, nie choruje, wykonuje polecenia, nawet najbardziej absurdalne, bez mrugnięcia okiem.
Zauważyłem, że dla niektórych praca w hipermarkecie to nie jedyne zajęcie. Ludzie dorabiają mając dodatkowy etat, często niepełny, w innym miejscu. Ktoś pracuje w fabryce, ktoś inny na poczcie. Zdarza się, że kończąc zmianę od razu pędzą do innej firmy.
Menedżerowie nie rozmawiają z pracownikami, wydają tylko polecenia, rozkazy. Musimy zrobić kilka rzeczy naraz, jak najszybciej, bo czas nagli, a czas to pieniądz. Czasem wydaje mi się, że patrzą tylko na wykresy, które kreśli im zarząd, dyrekcja, senior-menedżer. Wszystkie stromo w górę jak najwyżej, za wszelką cenę. System zarządzania, motywowania kierowników, szybko zmienia ich sposób postępowania, myślenia, podejście do nas. Nie dostrzega się człowieka w całej jego złożoności, kontekst społeczny – rodzina na utrzymaniu, pochodzenie, wykształcenie, doświadczenie zawodowe – zostaje pominięty. Liczy się tu i teraz, liczy się wzrost sprzedaży, zysk. Nie ma mowy o jakiejkolwiek moralności. W imię zwiększania przychodów można zrobić z pracownikiem wszystko – szantażować, manipulować, wywierać presję, zmusić, aby został dłużej w pracy, rezygnując ze swojego wolnego czasu. Bazuje się na trudnej sytuacji materialnej i społecznej pracowników, na naiwności i niewiedzy, lęku o posadę, mikroskopijną emeryturę. Historie ludzi pracujących w hipermarkecie, to w większości opowieści o ciągłej walce – o siebie, o wykształcenie, rodzinę, przeżycie.
Wracając do P., który zrezygnował z pracy. Gdy zasugerowałem menedżerce ogrodu, że można było pójść chłopakowi na rękę i ustawiać grafik tak, aby jakoś godził dwie posady, odpowiedziała: „P. jest niezdyscyplinowany. W ogóle to nie pasował tutaj. Zamiast pracować, chował się między regałami. Spójrz na L. Ma 50 lat, a jak ostro zasuwa, a P. narzekał, że jaka płaca, taka praca”.
W hipermarketowym dyskursie pracownicy, którzy wyrażają zastrzeżenia, upominają się o swoje prawa, sprzeciwiają się samowoli menedżerów, klasyfikowani są zazwyczaj jako lenie, obiboki, osoby, którym nie chce się pracować.
cdn.
Na podobny temat
|
|
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...