Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Zakupy dla dobra ojczyzny Drukuj
Maciej Lowicz   
07.06.2009
25 marca 2009

Mój pierwszy dzień w pracy po urlopie. Cała masa rutynowych czynności. Monotonia, powtarzalność, wysiłek. Ciągnąc palety z towarem zastanawiam się, czy nie oceniam Auchan zbyt surowo. Może po prostu przyzwyczajam się i obojętnieję na wszystko wokół.

27 marca 2009

Klienta trzeba cały czas zaskakiwać. Przychodząc do sklepu, nie może się nudzić. Nie należy przyzwyczajać go do wystroju, ekspozycji, asortymentu. Wszystko podlega zmianom, jest płynne i niestałe.
Dzisiaj na miejscu stojaków z nasionami zawieszamy półki, na których układamy pompowane materace i przeznaczone do nich pompki. Nasionka i iglaki przenosimy w głąb działu. Sezon na sadzenie wypiera strefa kempingowa. Na palety obok ustawiamy krzesła i fotele turystyczne. W zanadrzu czekają namioty, baseny i Bóg wie, co jeszcze. Wiosenna ofensywa marketingowa nabiera tempa. Dla pracowników oznacza to ciągłe przebudowy strefy sprzedażowej i wysiłek zapamiętania tuzinów nowych towarów.  

28 marca 2009 (sobota)

Popołudniówka. Wychodzę z K. na zewnątrz, na tyły sklepu. Co najmniej kilkanaście palet z iglakami, które musimy na bieżąco wykładać „na sklepie”.

K. pokazuje mi jakiegoś wysokiego gościa „po cywilnemu”. „To facet z centrali, ważna figura. Stoi wyżej niż pani dyrektor” – mówi. Mamy się pokazać, krzątać się po dziale ze zdwojoną szybkością, zwozić palety z towarem z magazynu, żwawo układać go na półkach.
Pod wieczór czuję drapanie w gardle, pierwsze objawy przeziębienia.

29 marca 2009

„Co najmniej raz na trzy tygodnie niedziela powinna być wolna od pracy” („ABC Pracownika”). Dziś przypada ten dzień. Późnym popołudniem włóczę się po mieście. Odwiedzam miejsca, do których mam szczególny sentyment: Ochota, akademik na Zamenhofa, wietnamski bar przy Żeromskiego, Kasprowicza. W drodze do baru zahaczam o centrum handlowe Arkadia. Odkąd pracuję w hipermarkecie, zakupy tutaj są poza zasięgiem moich finansowych możliwości. Chcę tylko skorzystać z bezpłatnej toalety. W środku tłumy, chaotyczny rój, jakiego nigdy wcześniej tu nie widziałem. Długa kolejka do lodziarni, kolejka do toalety. Ludzie uśmiechnięci, śpieszą się, gorączkowo zerkają w witryny sklepów, obawiając się może, że umknie im jakaś wyjątkowa okazja. Sporo młodzieży z Izraela. Przyjeżdżają do kraju przodków. Odwiedzają Muranów, Umschlagplatz, składają kwiaty pod Pomnikiem Bohaterów Getta. Za niespełna trzy tygodnie kolejna rocznica wybuchu powstania w getcie. Przy okazji warto zrobić zakupy w Polsce.

Jest mi gorąco. Czuję się przytłoczony ogromem galerii, harmiderem wokół. Przemykam do wyjścia pośród przecinających mi niespodziewanie drogę zakupowiczów. „Czy ludzie naprawdę nie mają nic ciekawszego do roboty w piękne, słoneczne, niedzielne popołudnie?” – pytam siebie.

Uśmiecham się ironicznie, kiedy przypominam sobie jeden z paragrafów w dziale szóstym („Czas pracy”) „Kodeksu pracy”: „Praca w niedziele jest dozwolona w placówkach handlowych przy wykonywaniu prac koniecznych ze względu na ich użyteczność społeczną i codzienne potrzeby ludności”. Użyteczność społeczną można by od biedy sprowadzić do zakupów w gronie rodziny – poprzez wspólne wydawanie pieniędzy cementujemy nasze relacje międzyludzkie. Codzienne potrzeby, bez których nie możemy obyć się także w niedzielę, to oczywiście nabywanie, konsumowanie, wydawanie – zgodnie z logiką rynku zawsze czegoś potrzebujemy, a przynajmniej powinniśmy. Kupujemy dla dobra ojczyzny, patriotycznie. Zwiększamy PKB, nakręcamy gospodarkę, pieniądz musi krążyć, Polska – rozwijać się, modernizować, gonić Zachód, a w końcu go przegonić. Według ojców-krzewicieli naszej liberalnej gospodarki jesteśmy krajem na dorobku, nie możemy sobie pozwolić na chwilę wytchnienia, lenistwo – nawet w niedzielę. Ciekawe, co ojcowie-krzewiciele porabiają siódmego dnia tygodnia?

30 marca 2009

Budzę się o 4.00. Za parę minut powinienem szykować się do pracy, na 6.00. Przeziębienie daje znać o sobie – słabo się czuję, chyba mam gorączkę. Postanawiam zostać w domu. O 7.00 dzwonię do K., menedżera. „Jak to nie możesz przyjść do pracy?! Na pewno jesteś chory? Ale na pewno źle się czujesz? Może jednak przyjdziesz?!” – pyta z niedowierzaniem. Nie ufa mi, nie wierzy, że jestem niedysponowany.

W Auchan, choć to francuska sieć, nie hołduje się koncepcji Rousseau, że człowiek jest z natury dobry, godny zaufania. Tryumfy święci raczej model hobbesowski – człowiek jako egoista,  myślący tylko i wyłącznie o sobie, zabiegający o korzyści dla siebie. Traktuje się nas z podejrzliwością, jak potencjalnych złodziei. Kontrola torebek, bramka z czujnikami, wywracanie kieszeni do góry dnem, wykrywacz metali. Króluje niewiara w człowieka, w jego uczciwość, dobre zamiary. Zakłada się, że jak się pracownikom odpuści, to zaczną kombinować, szachrować, oszukiwać, kraść.

cdn.
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 07.06.2009 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.68914 Seconds