Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Wolny wybór Drukuj
Maciej Lowicz   
20.05.2009

2 marca 2009

Jest godzina 21.00. Nasz senior-menedżer, czyli „po staremu” główny kierownik, zarządził przebudowę sektora, w którym pracuję. Trzeba rozmontować część wysokiego na kilka i długiego na kilkanaście metrów regału i przesunąć go w kierunku głównej alejki w sklepie. To druga duża przebudowa, w której biorę udział. Pierwszą robiliśmy przed świętami Bożego Narodzenia, w nocy, gdy sklep był zamknięty. Podobno zawsze powinno się to robić w nocy, gdy hala jest pusta. Teraz spróbujemy uporać się z tym do końca zmiany, czyli w godzinę. Klienci wciąż snują się między półkami.
Przebudowa jest zadaniem „technicznych”. Do nich należy rozmontowanie tego żelastwa i powtórne złożenie. Jeden nawet jest z nami, pracownikami hali, więc będzie łatwiej. Gromadzimy się wokół regału i kombinujemy, jak go najszybciej przesunąć. Menedżer pogania nas, żebyśmy się z tym uporali do 22.00. Nie musi. Każdy chce wyjść o tej porze do domu, bo za nadgodziny się nie płaci, są do odbioru w nieokreślonej przyszłości. „Techniczny” stoi na przesuwanej drabinie i odkręca boczne, spinające regał z jednej strony, metalowe przęsło w kształcie odwróconej litery T. Menedżer instruuje, co i jak ma być. My biegamy wokół próbując ogarnąć ten chaos. Nagle wysoki na klika metrów kikut niebezpiecznie przechyla się w stronę bocznej alejki. Kątem oka widzę, że jakiś brzdąc, który oglądał zabawki w naszym dziale, wbiegł w strefę ewentualnego upadku przęsła. Doskakujemy od dołu do metalowej tyczki. Jeden z menedżerów wskakuje na drabinę i pomaga „technicznemu” przytrzymać ją u góry. Sytuacja opanowana. Mamy dzisiaj sporo szczęścia – uwinęliśmy się do 22.00. Wielu z nas zdąży na wcześniejszy autobus.

3 marca 2009


Hierarchiczne relacje w firmie, relacje między kadrą zarządzającą a pracownikami opierają się raczej na strachu i presji niż porozumieniu i współdziałaniu. Zamiast dążyć do kooperacji i współpracy bazującej na koleżeństwie, wyrozumiałości i zaufaniu, menedżerowie bardzo często uciekają się do budowania napięcia, zastraszania czy szantażowania podwładnych. Objawem tego jest sposób traktowania pracowników – protekcjonalny, czasem chamski. Menedżerowie, którzy nie potrafią budować swojego autorytetu, wydając polecenia, często posiłkują się osobą tzw. senior-menedżera czy pani dyrektor: „Pani dyrektor będzie wściekła”, „Pani dyrektor nie lubi jak coś jest nie zrobione”, „Pani dyrektor chodzi po sklepie i będzie zła, jak to zobaczy”, „Senior-menedżerowi może się to nie spodobać”. Dyrekcja jest traktowana jak ostateczna instancja oceniająca naszą pracę – chyba że mamy akurat zapowiedzianą wizytę z centrali w Piasecznie albo z Francji. Wtedy presja jest jeszcze większa. Pracownicy traktowani są nie jak mający swoje słabości i gorsze dni ludzie, tylko konie pociągowe, które są tyle warte, ile potrafią udźwignąć w jak najkrótszym czasie. Panuje atmosfera nagonki, niepewności, obaw, gorączkowej i chaotycznej bieganiny. Podejście do pracownika jest raczej azjatyckie. Ma robić, dopóki nie „padnie”. Potem zastąpi się go nowym. Przypomina to trochę Sowietów budujących rękami niewolników drogę z Magadanu do kopalń Syberii. Wycisnąć z więźnia co się da, minimalnym kosztem utrzymać go przy życiu. A gdy to już niemożliwe – zastąpić go następnym.

4 marca 2009

Dziś szkolenie. Drugie, odkąd jestem w firmie. Tytuł: „Wizja Auchan”. Kilkanaście osób na sali. Wszyscy jakby nieobecni, pogrążeni we własnych myślach. Chłopak z działu kontroli jakości zaczyna swój wykład. Pracuje już ponad dziesięć lat w sieci Auchan i jest przykładem tego, że można awansować. Gdyby ktoś z nas miał co do tego wątpliwości. Mówi, jakie to Auchan jest dla nas dobre – mamy tu jak pączki w maśle i nie powinniśmy narzekać. Istna kraina pieczonych gołąbków. Od czasu do czasu otrzymujemy premie, których hipermarket wcale nie musi nam wypłacać, to jego dobra wola. Są obiady współfinansowane przez sklep, pensje regularnie wpływają na nasze konta. Francuska sieć to same pozytywy. Zadaję pytanie, żeby komunikacja nie ograniczała się tylko do monologu jednej strony: „Na jakiej podstawie, w jaki sposób Auchan określa wartość pracy osób pracujących w hali? Dlaczego nasze pensje są tak niskie? Moim zdaniem wysokość stawki ustalona na poziomie 1550 zł brutto (1200 zł netto) jest zdecydowanie niewspółmierna do wykonywanej pracy”. Odpowiedź brzmi: „To rynek reguluje poziom waszych wynagrodzeń. Auchan, ustalając wysokość pensji, musi brać pod uwagę konkurencję z innymi hipermarketami. Jeżeli Carrefour płaci swoim pracownikom określoną stawkę, Auchan uwzględnia wysokość tej stawki w kalkulacjach zarobków swoich pracowników”. Moje następne pytanie: „Czy w takim razie, według zasad rządzących wolnym rynkiem, nasze pensje mają być równane w dół? Jeśli Carrefour czy Tesco obniży płace swoim pracownikom, to dyrekcja Auchan postąpi tak samo? Zgodnie z wolnorynkową logiką tak właśnie mogłoby być”. Chłopak z kontroli jakości chyba nie ma ochoty ze mną rozmawiać. Pyta, z jakiego jestem działu, a jeśli szkolenie mi się nie podoba, to wcale nie muszę zostać do końca. W ogóle nie muszę pracować w hipermarkecie, jeśli praca i płaca mi nie odpowiadają – mam wolną wolę i wolną drogę – na budowie zarobię ze trzy tysiące. Jedna z pań obecnych na szkoleniu podchwytuje temat: „W Biedronce płacą około 1800 zł brutto”. Odpowiedź: „Dobrze wiecie, że pracownicy Biedronki mają dużo więcej obowiązków niż wy. Pracują «na kasie», przyjmują towar, wystawiają go na półki, sprzątają. A wy siedzicie w swoich alejkach i niczym innym się nie przejmujecie”.

Porównanie z Biedronką nie jest zbyt trafne. Po pierwsze, to inna specyfika sklepu, po drugie, biorąc pod uwagę powszechnie znaną aferę związaną z sytuacją pracowników zatrudnionych w tej sieci dyskontowej, nie powinno się zestawiać nas z gorszymi, tylko z lepszymi od siebie.

A propos wolności, wolności wyboru i wolej woli – kluczowych pojęć na każdym szkoleniu dla pracowników – sugeruje się nam, że jesteśmy wolnymi ludźmi i jeśli praca w Auchan nam nie pasuje, to możemy skorzystać z naszej wolności i poszukać sobie innego zajęcia. Niestety nasza wolność jest drastycznie ograniczona zarobkami – jeśli opuścimy Auchan, nie znalazłszy uprzednio niczego innego (a to bardzo trudne, zważywszy na grafik, godziny pracy, ciągłe zmęczenie i apatię), praktycznie natychmiastowo tracimy finansowy grunt pod nogami. Czeka nas całkowita niewypłacalność, bieda, utrata resztek stabilizacji i jakiejkolwiek pewności jutra. Po prostu nie ma czasu na poszukiwania innej pracy. Ja bardzo dziękuję za taką wolność.

Na szkoleniu dowiadujemy się ponadto, że Auchan ma Wizję: „[…] przyczyniać się wraz z naszymi pracownikami, którzy są odpowiedzialni, pracują z pasją i są profesjonalistami, do zwiększania każdego dnia siły nabywczej i polepszania jakości życia jak największej liczby klientów” (cytat za: „Przewodnik akcjonariusza 2008”). Sieć ma także wartości: „W Auchan opieramy się na 3 podstawowych wartościach, którymi są zaufanie, dzielenie się, postęp” (tamże). Dzielą się z nami wiedzą (szkolenia, informowanie pracowników), władzą (delegowanie zadań, powierzanie odpowiedzialności) i zyskiem (udział w podziale wypracowanych zysków, premia od progresji, akcjonariat). Możemy stać się współwłaścicielami Grupy Auchan nabywając tzw. akcje Valauchan International, przeznaczone dla pracowników. Przy stażu pracy od 1 roku do 3 lat przysługuje nam prawo do nabycia od 1 do 10 akcji, każda w cenie 1 zł. Kolega nie wspomina już, że akcjonariat Valauchan International stanowi 0,94 procenta wszystkich akcji Grupy Auchan i trudno tu mówić o byciu współwłaścicielem czegokolwiek czy decydowaniu o czymś w ramach sieci.
Cała Wizja Auchan rozbija się w drobny mak w zetknięciu z twardą rzeczywistością, czyli grubością naszych portfeli po wypłacie.

Plany na przyszłość – jeszcze więcej sklepów w Polsce i Europie Wschodniej (300, czyli tyle, ile jest w całej Europie Zachodniej). Cały czas opłaca się inwestować w hipermarkety i przynoszą one zyski udziałowcom.

Na koniec prowadzący szkolenie rozdaje formularze do wypełnienia. Ostatnie z pytań zawartych w formularzu dotyczy naszych pomysłów na ulepszenie sieci. Mamy wykazać się kreatywnością i zaproponować innowacyjne rozwiązania i koncepcje mogące przyciągnąć klientów, usprawnić pracę, zwiększyć zyski. Dziewczyna siedząca obok mnie, marszcząc czoło, wpisuje: „Jeszcze niższe ceny, jeszcze niższe płace, cyborgi zamiast kasjerek, riksze dla klientów”.

 cdn.

  

Komentarze
Dodaj nowy
rekonstrukcja  - przypomina   |20.05.2009 10:31:34
Przypomina mi się jak na zlecenie pracowałem przy składaniu magazynowych półek.
Mają one wysokość kilku ładnych metrów. Pracowaliśmy bez żadnych zabezpieczeń,
kasków, lin, obuwia itd (wiadomo studenci na zlecenie przez firmę pośredniczącą
kto by się przejmował; płacili 15 zł na godzinę więc nikt się nie zająknął).
Któregoś razu jeden z rzędów stalowej konstrukcji zaczął się przewracać na inne.
Gdyby nie to że zbudowane były wszystkie rzędy i domino zatrzymało się na
ścianie to pewnie spora część pracowników by ucierpiała.
Od naszego
koordynatora (mówiącego wyłącznie po angielsku) otrzymaliśmy oczywiście
reprymendę. Powinniśmy pracować wolniej i dokładniej żeby nic się nie
przewracało. Kiedy zapytałem jak mam pracować wolniej kiedy cały czas mnie
popędza (a nawet popycha czy poszturchuje) w odpowiedzi od razu znalazł dwóch
pracowników pracujących szybciej (i na pewno dokładniej ale ten argument szybko
zniknął).
arturos  - dwa grosze   |21.05.2009 17:57:20
Co powiedzieć?Też starałem się o pracę w tym markecie.
Niestety mnie nie
przyjęli.Chciałem tam być kasjerem.
Pragnę tylko dodać,że to 1550 zł jest za
7/8 etatu,nie za cały etat (pewnie płacą mniejszy podatek-ach te koszty pracy w
Polsce).
W tygodniu wychodzi 35 godzin.
35h x 4 = 140
1550 dzielone przez
140h = 11zł/h brutto
Nie jest tak źle,wbrew pozorom.

Może dla porównania:
w
KFC płacą,o zgrozo…8 zł/h brutto!
Dają jeszcze dodatek - 0,5zł za każdą
godzinę.
Łaskawcy.
Skandal!
Wyzyskiwacze.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.74535 Seconds