Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Powrót do korzeni Drukuj
Maciej Lowicz   
16.06.2009

14 kwietnia 2009

W zeszłym tygodniu byłem na rozmowie kwalifikacyjnej - już drugiej - w firmie, w której ubiegałem się o stanowisko. Dzień później, siedząc na stołówce, poczułem wibrujący w kieszeni telefon. Numer zastrzeżony. „O kurcze, to chyba oni, w sprawie pracy” - pomyślałem i wybiegłem na korytarz, żeby odebrać. „Witam, chciałam poinformować pana o wynikach rekrutacji” - oznajmił spokojny kobiecy głos. W tym momencie przeszedł przeze mnie dreszcz niepewności, strachu, obaw. Ręka trzymająca telefon drżała. „A więc to chwila prawdy, sądny dzień, jeśli nie teraz, to kiedy, czy w ogóle wydostanę się jeszcze z tego miejsca, nie mam już siły szukać innej roboty, co będzie dalej” - w ułamku sekundy takie myśli przebiegły mi po głowie. „Przeszedł pan pomyślnie procedurę rekrutacji, gratuluję i zapraszam po odbiór formularzy do wypełnienia”- usłyszałem. Odetchnąłem z ulgą. A więc udało się, opuszczam Auchan. Zostawiam ten kołchoz -  paleciaki, menedżerów, iglaki, na widok których chce mi się wymiotować.

Przyjechałem tu dziś z nadzieją, że może nawet nie będę musiał wchodzić „na sklep”. Po prostu rozwiążemy umowę za porozumieniem stron i pójdę sobie do domu, tydzień odpoczynku i nowa praca. Która to już w mojej „zawodowej karierze”? I pewnie nie ostatnia. Informuję napotkanego senior-menedżera, że się zwalniam i chciałbym jak najszybciej załatwić wszystkie formalności. Zgadza się, o nic nie pyta, za chwilę będę mógł sobie pójść, wrócić do domu, odpocząć – bez stresu. W dziale personalnym składam kilka podpisów. Pojawię się tu jeszcze, aby oddać „umundurowanie”: dwie bluzy i trzy czerwone koszulki z logo sklepu, klucz od szafki w szatni, identyfikator. Żartuję sobie z dziewczyną z działu personalnego, że pewnie będę musiał „zwrócić” także obiady, do który Auchan przecież dopłaca.

20 kwietnia 2009

Po prawie tygodniu laby jestem znowu w Auchan. Na szczęście tylko po to, by dopełnić formalności. Mimo tego czuję zdenerwowanie i irytację. Zastanawiam się, jak to możliwe, że tu wytrzymałem (a przecież wielu pracuje tu po kilka lat). Gdybym teraz miał wrócić, chyba nie dałbym rady. „Ani dnia dłużej w tym kołowrotku” - myślę sobie. Zdaję ekwipunek, odbieram świadectwo pracy, żegnam się z napotkanymi znajomymi. Oni zostają, muszą, najczęściej nie mają wyjścia. Jeden z pracowników (w wieku mojego ojca) wspomina, że to jego siódmy dzień pracy, pod rząd. Jeszcze tylko jutro i dzień wolny. Przez chwilę zastanawiamy się, jak to możliwe – zresztą nie pierwszy już raz stykamy się z taką sytuacją – to nie nowość. W moim grafiku ustalanym przez K. również zdarzało się, że miałem sześcio-, siedmiodniowy tydzień pracy. W hipermarkecie obowiązuje elektroniczny system ewidencjonowania czasu pracy, tzw. Tempora. Wchodząc i wychodząc przykładamy identyfikatory do specjalnego urządzenia, które ma za zadanie rejestrować czas pracy, przerwy, godziny nadliczbowe. Nazywamy to „odbijaniem się” w systemie. Tempora jest zaprogramowana tak, aby w razie przekroczenia norm czasu pracy zawartych w Kodeksie Pracy, informować o tym menedżerów. Grafiki powinny być sporządzane w taki sposób, żeby nie wykraczać ponad ustalone normy czasu pracy, nie łamać ich. Obok oficjalnego harmonogramu, generowanego w Temporze, K. (inni menedżerowie również) przygotowuje grafik nieoficjalny, faktycznie nas obowiązujący, w Exelu. Zmienia się go kilka razy w miesiącu, zależnie od potrzeb sklepu. A w przypadku ewentualnej kontroli w papierach wszystko jest w porządku.

25 kwietnia 2009


We wcześniejszych wpisach ani razu nie wspomniałem o związku zawodowym w markecie. Przede wszystkim dlatego, że niewiele miałbym do napisania na jego temat. Jednak istnieje i - jak napomknął jeden z pracowników - nawet działa. Z tablicy informacyjnej wywieszonej przy stołówce możemy dowiedzieć się, że ma przewodniczącą i dwie osoby w zarządzie. Jest podany telefon. Krótki tekst zachęca do działalności w ramach związku, zaprasza do współpracy wszystkich zainteresowanych poprawą warunków pracy. Jeden z passusów mówi o wspólnym występowaniu o godziwe wynagrodzenie. Na słowach się kończy. Żaden z pracowników nie był w stanie powiedzieć cokolwiek więcej oprócz kilku frazesów. Większość moich rozmówców na pytanie o związek wzruszała tylko ramionami. Panuje zobojętnienie i niewiara, że mógłby on coś realnie zmienić w sytuacji zatrudnionych. Nie spotkałem nikogo, kto należałby do tej organizacji. A jeśli nawet, to nikt się z tym publicznie nie afiszował. Jak zdążyłem się zorientować struktura jest całkowicie powiązana z kierownictwem sklepu. Nie ma mowy o jakiejkolwiek niezależności czy autonomii. W historii hipermarketu były podobno próby zastąpienia tej atrapy autentyczną reprezentacją. Pracownica z wieloletnim stażem ich każdorazowy koniec określiła mianem „podkładania świni”, czyli znalezienia pretekstu do zwolnienia osób w to zaangażowanych.


W ramach sklepu funkcjonuje także tzw. forum pracownicze. Ma pełnić funkcję pasa transmisyjnego pomiędzy dyrekcją a pracownikami. Dyrekcja wsłuchuje się w głos „z dołu” i ewentualnie reaguje. Niestety najbardziej palące problemy, czyli przede wszystkim kwestia wynagrodzeń, nie są poruszane. Dominują zagadnienia „kosmetyczne”, niepsujące „rodzinnej atmosfery” i dobrego samopoczucia kierownictwa Auchan.

Doświadczenie pracy w Auchan, system zarządzania ludźmi, „robienie wyników”, wszechobecna atmosfera nagonki, ciągła presja, wszystko, z czym się zetknąłem i próbowałem opisać, było dla mnie prawdziwym szokiem kulturowym, dobitną lekcją współczesnej ekonomii. Ekonomii niepodzielnie panującej na obrzeżach i peryferiach ponowoczesnego świata - opartej na maksymalizacji zysku kosztem człowieka.
W studenckich czasach zdarzało mi się wielokrotnie wyjeżdżać do pracy za granicę, do Niemiec. Dorabiałem na czesne, kieszonkowe na cały rok akademicki. Przeszedłem przez wielkie fabryki, mniejsze zakłady przemysłowe. Otarłem się także o supermarket. Nie było lekko, praca fizyczna: coś przenieść, przerzucić, przesunąć, posegregować, załadować. Wspominam to jednak z sentymentem. Podpatrzyłem niemiecką organizację pracy, skrupulatność, poczucie obowiązku, odpowiedzialność, solidność, terminowość. Wzorce zachowań, które powinno się kultywować na polskim gruncie. Nawet nie zaszczepiać, bo one już są. Niestety tłamszone przez żądzę zysku, niepohamowaną chciwość wielkich korporacji, które – jeśli im się to bardziej opłaci – rezygnują z jakichkolwiek zasad, z przyzwoitości. Odstępują od wartości humanizmu i szacunku do człowieka – w imię bożka interesu, bezosobowego biznesu, pieniądza. Podstawowa różnica pomiędzy tym, czego doświadczyłem na Zachodzie a co zaobserwowałem w Polsce, dotyczy stosunku do pracownika i wykonywanej przez niego pracy. Auchan było zetknięciem z całkowicie odhumanizowanym systemem zarządzania ludźmi. Samo słowo „zarządzanie”, tak powszechne, występujące obecnie niemal w każdej dziedzinie życia (zarządzanie karierą, czasem, zasobami ludzkimi, emocjami itd.) obrazuje postępujący proces technicyzacji wszelkich sfer ludzkiej działalności. Króluje totalne uprzedmiotowienie jednostki, zaszeregowanie jej do kategorii zbywalnych rzeczy, które nie powinny odczuwać, mieć potrzeb, domagać się szacunku czy godnego traktowania. Ich jedynym zadaniem jest zwiększanie obrotów, pomnażanie dochodów właścicieli, akcjonariuszy – nawet kosztem utraty własnego zdrowia.

W  relacjach osób, dla których praca w Auchan nie była pierwszym kontaktem z hipermarketową rzeczywistością, rysuje się jeszcze bardziej zatrważający obraz innych wielkich sieci handlowych w Polsce. Wszyscy, którzy przewinęli się przez Tesco czy Carrefoura zgodnie twierdzą, że Auchan w porównaniu z tamtymi to „raj”. A może tylko przedsionek piekła.

Tyle mówi się o słabości lewicy w Polsce: o braku programu, deficycie ideowości, niemożności wyartykułowania autentycznych problemów społecznych, ogólnej niemocy. SLD, największa partia mająca reprezentować interesy ludzi pracy, nie jest w stanie wygenerować sensownego, spójnego przesłania, czym chce być, w czyim właściwie imieniu występować, w jaki sposób działać, co jest priorytetem, a co sprawą drugorzędną. Miota się niepewna swojej przyszłości, niezdolna określić, czym w XXI wieku ma być lewicowość, co to pojęcie ma w ogóle oznaczać. Dobrą lekcją lewicowości dla partyjnego establishmentu byłby przynajmniej miesiąc spędzony w jakimś hipermarkecie w Polsce. Praca tam pozwoliłaby wielu wrócić do korzeni ruchu pracowniczego, na nowo zdefiniować pojęcia, określić pola i strategie działania, przypomnieć o obowiązkach na nich ciążących. Chyba że zupełnie już zatracili zdolność empatii. 

Komentarze
Dodaj nowy
arturos  - dziękuję lewico   |17.06.2009 04:41:17
Ciekawe.
Zastanawiam się,po co w ogóle zamieszczane są tu tego rodzaju
artykuły.Pewnie jakoś tak z przypadku,jako listek figowy dla całej organizacji
pod tytułem KP.
Taki dziennik pracownika hali wcale mi tu nie pasuje.Jak
ufoludek wśród ziemian-sam pewnie nie wie co tu robi.
KP ma to do siebie,że
jest lewicowa ideologicznie,natomiast nie ma absolutnie żadnego zakorzenienia w
”gruncie”,który stanowi fundament dla działań lewicy-pracowników
hali,kasjerów,robotników fabryk,McDonaldów,Rossmannów i innych współczesnych
wyzyskiwaczy.Powyższy tekst jest swego rodzaju egzotyką na tym portalu,który nie
ma szerokiego forum dyskusyjnego,bo większość z tych,którzy tu wchodzą,czy też
zamieszczają artykuły,nie ma z tym światem niczego wspólnego.
agusius  - Gratulacje   |17.06.2009 06:55:21
gratulucje wyjscia z tego bagna i zycze odnalezienia sie w nowym swiecie
lg
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
następny artykuł »
Generated in 0.75975 Seconds