Nowość w sklepie kp

odczarowanie_okladka_m.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Żeby było weselej, napiszę, jak Cię pamiętam. Pochylnia z Sali Śniadeckich, ty lecisz na czele grupy robotników i studentów goniąc bojówkę endecką, która chciała rozbić wieczór poezji różnych narodów. Masz taką minę wilkołaka, jaką umiałeś robić, zęby na wierzchu, oczy wytrzeszczone, w ręku trzymasz szczątki krzesła. I wyjesz.
list M. do Czesława Miłosza, Rok myśliwego
Advertisement
Polityka prorodzinna Drukuj
Maciej Lowicz   
31.05.2009
16 marca 2009

Sporządzam szybki rachunek miesięcznych przychodów i wydatków. Pensja: niecałe 1200 zł netto. Podstawowe opłaty: ok. 500 zł za miejsce w wynajętym pokoju, 130 zł – rata za najtańszy laptop, jaki udało mi się znaleźć, 78 zł – bilet miesięczny. Rachunek za telefon komórkowy (ok. 50 zł) zgodzili się pokrywać rodzice. Zostaje 490 złotych, które przeznaczam przede wszystkim na jedzenie – bez ekstrawagancji, żadnych znanych marek. Zero słodyczy, soków, unikam chleba, bo podrożał, preferuję bułki po 0,19 groszy za sztukę. Robiąc co kilka dni zakupy, staram się nie wydać więcej niż 20 zł. To trudne, a koszyk i tak jest prawie pusty. Od czasu do czasu zdarzają się niespodziewane wydatki. Dwukrotnie chorowałem. Leki kosztowały w sumie prawie 160 złotych. Lepiej być zdrowym, unikać dentysty, oszczędzać płyn do soczewek kontaktowych, a soczewki zmieniać na nowe, gdy obraz jest zamglony, a oczy zaczynają piec.
Martwię się o stan moich ubrań. Zużywają się momentalnie. Zwłaszcza buty rozpadają się najszybciej – mam dwie pary, które podklejam „kropelką”. Każdego dnia robimy po kilka ładnych kilometrów, więc oprócz tego, że powinny być wytrzymałe, muszą być także wygodne. Zastanawiam się, czym zastąpię zniszczone ubrania. Jakieś tanie buty, np. w cenie 40-50 złotych, starczą mi, przy tak intensywnej eksploatacji, na bardzo krótko. Na droższe nie mogę sobie pozwolić, żeby nie stracić płynności finansowej. Najtańsze koszulki, tzw. t-shirty, kosztują w Auchan około 20 złotych. To prawie 40 procent dniówki. Mimo że Auchan corocznie wygrywa w ogłaszanym przez „Politykę” rankingu hipermarketów o najniższych cenach, dla pracowników wciąż jest za drogi.
Przeżycie miesiąca w stolicy za 1200 zł to ciągłe kombinowanie, odejmowanie, przeliczanie, kalkulowanie. Zaklinam rzeczywistość, by nie przytrafiło mi się nic nieprzewidzianego – kontuzja, choroba, inne nagłe, niespodziewane wydatki. Dopięcie domowego budżetu pociąga za sobą sporo nerwów i stresu.
Wiele osób wiąże koniec z końcem tylko dlatego, że sumują pensje z pracującymi współmałżonkami, partnerami czy dorosłymi dziećmi lub mają własne, a nie wynajęte mieszkanie. Single borykają się z większymi trudnościami, których przezwyciężanie, przy odrobinie fantazji, można nazwać cudem.
Do tej pory byłem przekonany, że ludzie, którzy naprawdę ciężko pracują, coś z tego mają – żyją w miarę normalnie, bez obaw o zaspokojenie podstawowych potrzeb. Pracując w Auchan, na własnej skórze przekonałem się, że wymagająca sporego wysiłku praca (odczuwam ją każdego dnia bólem pleców, mięśni, ramion, ogólnym zmęczeniem) nie chroni przed ubóstwem i brakiem perspektyw.

17 marca 2009

Zebranie z K., menedżerem ogrodu i tzw. sezonu, moim bezpośrednim przełożonym. K. jest młody, przynajmniej na takiego wygląda – nażelowane, postawione „do góry” włosy, rzadka, kunsztownie przystrzyżona „mysia” bródka cienką linią obejmująca owal twarzy; głowa bujająca w obłokach, nieobecny. W mojej wewnętrznej nomenklaturze nazywam go „student”. Jest szybki, pobudzony, chaotyczny, jakby miał ADHD. To chyba pomaga w pracy, bo K. ma wyniki, o czym wspominał senior-menedżer, gdy wypełnialiśmy ankiety. Na pewno jest ambitny. Jeśli chce tu pracować, musi być. Pierwszego dnia kazał mi wywieźć z magazynu palety z doniczkami, znaleźć i przywieźć półki do przebudowywanego regału, zamontować je – wszystko jednocześnie, zaraz.  
K. zaczyna swój monolog. Minimum motywacji, sporo upomnień. Dwa słowa o podwyżkach – niektórzy mają je otrzymać. Poza tym mamy wystrzegać się ujawniania swoich zarobków innym. Żeby różnica 20 czy 50 złotych nikogo z nas nie demobilizowała.
Oprócz tego – on nie musi nam pomagać. To jego dobra wola, że czasem zejdzie na dół i coś z nami przestawi, ustawi, „wrzuci w półę”. Równie dobrze może siedzieć w biurze, poziom wyżej, wysyłać zamówienia i w ogóle ma mnóstwo papierkowej roboty.
„Na ogrodzie” zatrudnieni są ludzie z M., których do pracy dowozi wynajęty przez Auchan autobus oraz osoby z Warszawy. K. stwierdza arbitralnie, że stolica pracuje dużo gorzej. Nie wspomina oczywiście, że obecnie tzw. Warszawę reprezentują trzy osoby, a zmianę z M. – pięć. K. stosuje metodę skłócania, podjudzania, szczucia i buntowania nas przeciwko sobie. Wtedy łatwiej nami manipulować, zarządzać, kontrolować wyniki naszej pracy. Antagonizowanie dwu grup służy podważaniu zasad koleżeństwa, budowaniu nieufności, rywalizacji. Menedżer wspomina o złożeniu wymówienia przez P. Było wymuszone. P. nie pasował do zespołu.
Koleżanka ma umowę na czas określony. K. nie zadowalają wyniki jej pracy. Daje szansę, ale będziemy musieli zastanowić się, co dalej. Koniec zebrania. Szybko na dół i do pracy.
K. ma pomysł. Kombinuję z magazynu palety na tzw. ponton. W terminologii Auchan, ponton to „sposób prezentacji artykułów do sprzedaży poprzez wystawienie ich na specjalnie do tego przeznaczonych podwyższeniach. Mogą one być zbudowane z kilku palet lub specjalnych podestów” (cytat za: „ABC Pracownika Auchan”). Podestów nie mamy, pozostają palety. Zwożę je i układam we wskazanym miejscu. Trochę ważą. Ponton jest prawie gotowy. K. się rozmyślił. Rozbieram konstrukcję i wywożę palety z powrotem do magazynu.

18 marca 2009

K. na urlopie. Zastępuje go nowa menedżerka. Zwożę palety w to samo miejsce, co wczoraj, i buduję ponton.
Rozmawiam z S. Pracuje na pół etatu. S. ma małe dziecko. Dziewczynka często choruje i S. nie ma wyboru, od czasu do czasu musi brać zwolnienie lekarskie. Teraz nie było jej prawie dwa tygodnie. Telefonicznie powiadomiła menedżerkę, że absencja w pracy się przedłuży. Tamta, że wszystko OK, nie ma problemu, zdrowie małej jest najważniejsze. Po powrocie niespodziewany atak: „Jesteś nieodpowiedzialna, niepoważna, nie można na tobie polegać. W ogóle to najlepiej, żebyś przeszła na cały etat”.
Tak w skrócie wygląda „polityka prorodzinna” w Auchan.

cdn.
Komentarze
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze!

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »