Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
20 złotych w 20 minut |
|
|
Maciej Lowicz
|
|
10.06.2009 |
3 kwietnia 2009
Wracając z pracy do domu, spotykam w autobusie chłopaka ze spożywki. Wymieniamy zdawkowe „co słychać”, „jak minął dzień”. Jest zmęczony. Rano, przed popołudniową zmianą, przez trzy godziny wykładał towar w innym sklepie. Dorabia tak kilka razy w tygodniu. Ma chorą matkę, a leki niemało kosztują. Oprócz tego opłaca czesne na uczelni. Sam z siebie zaczyna mówić o rodzinie. Trudno mu poznać kogoś, nie ma na to czasu: „Zresztą, nawet gdybym miał dziewczynę, to mijalibyśmy się w drzwiach”.
Chwali sobie pracę w Auchan. Wcześniej był zatrudniony w Tesco – tam było dużo gorzej. Tu jest w porządku – nie ma takiego „ciśnienia”.
4 kwietnia 2009
Jeden z klientów kupił wczoraj kilka drewnianych wielkich pergol. Dziś przyjechał je odebrać. Są już w magazynie. Załatwiam formalności związane z wydaniem towaru. Klient podjeżdża samochodem do rampy na dole, na tyłach sklepu. Ja zdejmuję pergole z paleciaka, jedna po drugiej, i mu podaję. Cała „akcja” trwała może 20 minut. Gdy chcę już wracać „na dział”, zatrzymuje mnie i wciska w rękę dwudziestozłotowy banknot. Wzbraniam się przez chwilę. „To na piwo” – mówi. Uśmiecham się. OK, właściwie to po każdym dniu pracy mam nieodpartą ochotę na piwo. Zresztą nie tylko ja. Po „popołudniówce” sporo osób gna do alejki z piwem, żeby zaopatrzyć się przed zamknięciem sklepu. Zimny alkohol po ciężkim dniu odpręża, uśmierza ból, pozwala zapomnieć o upokorzeniach i trudach dnia, pomaga zasnąć.
Jestem zadowolony. Zarobiłem dzisiaj ponad 70 złotych – 20 w niecałe dwadzieścia minut i 50 przez resztę czasu – siedem godzin czterdzieści minut.
5 kwietnia 2009
Wolna niedziela. Pomagam koledze podczas tzw. imprezy wielkanocnej w jednej z galerii handlowych. Wnosimy sprzęt i rozkładamy w pasażu. Siostra kolegi przebiera się za wielkanocnego królika. Ja pompuję balony, które rozdajemy dzieciom. Ruch w centrum handlowym niewielki. Po południu urywam się, żeby kupić coś do zjedzenia w tamtejszym markecie. Gdy przechodzę obok sektora z odzieżą, wpada mi w oko koszulka polo. Wygląda solidnie, a to jest hipermarket, więc chyba nie zapłacę więcej niż 20 – 25 złotych. Podchodzę z nią do czytnika i odkładam z powrotem na miejsce. Kosztuje 45 złotych.
W alejce z napojami widzę znajomą twarz. Chłopak od nas, z przyjęcia towaru. Wystawia piwo i napoje. Kilka godzin u konkurencji i zawsze wpadnie trochę grosza.
W domu jestem około 19.00. Golę się, kolacja i spać. To tylko pojedynczy dzień wolny, więc zaraz trzeba wstawać do pracy.
6 kwietnia 2009
Jak wbić się w ten system i nie zatracić siebie, nie zaprzedać się, mieć jakiś skrawek własnego lądu, niezależności, niszę, w której jest się sobą, gdzie można robić to, co daje satysfakcję, radość, spełnienie, co rozwija?
Moje życie kręci się wokół pieniędzy. Nie chodzi o wielką kasę, kupę szmalu, którym wytapetowałbym ściany wynajmowanego pokoju. Codziennie myślę, czy wystarczy mi na przeżycie kolejnego miesiąca, dnia. Czasem mam po prostu dość tej ciągłej niepewności, braku bezpieczeństwa, gonitwy za krótkoterminową stabilizacją. Czuję się jak parias w tym kraju, w rzekomo moim własnym kraju. Według piewców wolnego rynku, niczym nieskrępowanego wolnego wyboru, skrajnego indywidualizmu, jestem nieprzedsiębiorczy, nieelastyczny, nie potrafię racjonalnie (według kapitalistycznych standardów racjonalności) zarządzać swoim życiem, karierą, dniem powszednim. Reprezentuję postawę roszczeniową, bo nie umiem i nie chcę sam sobie radzić, korzystać ze swojej wolności do tworzenia siebie, budowania wymarzonej tożsamości, kreowania swego wizerunku, podkreślania i cementowania własnego ego. A przecież system mi to łaskawie umożliwia, daje wędkę, tworzy ramy, w których mogę się rozwijać, być kim chcę. Jednak coś mi tu nie gra, czuję fałsz, absurd, zakłamanie. Wolność wyboru jest dobra, ale dla ludzi, którzy mają pieniądze, władzę. Moją pseudowolność determinuje stan konta, klasa społeczna, koneksje, a raczej ich brak. Chcę wyjść poza te narzucone ramy, rozerwać je.
cdn.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 10.06.2009 )
|
|
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...