Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Zyta Gilowska i trup feminizmu Drukuj
Kinga Dunin   
23.08.2006

W 'Europie', dodatku do 'Dziennika', który służy nadganianiu intelektualnych trendów, ukazał się tekst 'Śmierć feminizmu'. Właściwie mówi on nie tyle o śmierci feminizmu, ile o jego zwycięstwie oraz katastrofalnych skutkach tego zwycięstwa. Kobiety przestały rodzić dzieci, zajmować się domem, nie są już ciepłe i opiekuńcze i nie mają czasu, aby zajmować się działalnością charytatywną, co jest wielką stratą dla świata. Przynajmniej częściowo mogę się z tym zgodzić: trochę ciepła, opiekuńczości i innych takich miłych rzeczy na pewno by się światu przydało. Ludzi jednak jest dość, więc z dziećmi bym nie przesadzała. No i nie rozumiem, czemu ten komfort emocjonalny miałyby produkować tylko kobiety. Może teraz czas na panów. W każdym razie zapewne istnieje na świecie też taki, opisywany przez autorkę artykułu, trend. Istnieje dzięki zachowaniom kobiet, które wybrały karierę, własne ambicje i konkurencję z mężczyznami, ale często, słysząc słowo 'feministka', plują najpierw przez lewe, a potem przez prawe ramię. I nigdy też nie zgodziłyby się przyznać, że do nauki, założenia własnej firmy czy samodzielności zmusił je właśnie feminizm. Że dlatego nie urodziły dziesiątki bobasów, bo zakazały im tego feministki.

(W celach dydaktycznych przypomnę jednak, że feminizm im to umożliwił, walcząc o prawa dla kobiet).

Ale nie tu jest puenta tej historii.

Po jakimś czasie 'Śmiercią feminizmu' postanowiło zająć się Radio TOK FM i w celu skomentowania artykułu zaprosiło Agnieszkę Graff. Ta zaś zdążyła uświadomić słuchaczy, że - jak obliczyła Erica Jong - od 1969 roku tylko w tygodniku 'Time' śmierć feminizmu była ogłaszana 300 razy. Co prawda w swojej książce Agnieszka pisała, że 119, ale nie bądźmy drobiazgowi. 300 czy 119, 'Europa' jest mocno spóźniona i, jak widać, nadganiamy, ale zaległości mamy spore.

Zapewne Agnieszka powiedziałaby nam jeszcze wiele ciekawych rzeczy, gdyby nie kwestie ważniejsze. Rozmowa została przerwana, bowiem połączyliśmy się na żywo z sądem lustracyjnym lustrującym Zytę Gilowską, przerzuciłam się więc na telewizję, aby obejrzeć tę oraz inną ofiarę wyzwolenia kobiet. Pani sędzina przypominająca nauczycielkę matmy z podstawówki z lubością oddawała się odpytywaniu. Zyta Gilowska wachlowała się i przeżywała. Ciekawa jestem, czy zdawała sobie sprawę z tego, że gdyby nie trup feminizmu, nigdy nie znalazłaby się w tej sytuacji. Mogłaby do śmierci oddawać się swojemu ulubionemu zajęciu, czyli sprzątaniu. I nigdy nie zainteresowałyby się nią ani SB, ani nawet PiS.

Może jednak jeszcze coś poza feminizmem zaprowadziło Zytę Gilowską na salę sądową?

Na przykład siostrzaństwo? Czyli przyjaźń z inną kobietą, tajemniczą Urszulą. Załóżmy, że ma ona w sobie tyle samo życia i temperamentu co jej sławna przyjaciółka. Fajna kobitka i można sobie wyobrazić fajną bliskość łączącą obie panie. Rozmowy, zwierzenia, pomoc w wychowywaniu dzieci, ploteczki, wymienianie się przepisami kulinarnymi. Czemu miałoby się to skończyć w sądzie? Niestety, kobiety nie są same na świecie. Świadkiem w procesie, i to najważniejszym, był mąż pani Urszuli, który zarejestrował przyjaciółkę swojej żony jako TW. I zapomniał jej o tym powiedzieć. Mało lotny ubek i urzędas. Żałosny pan Nikt. Pokaż mi swoich przyjaciół, a powiem ci, kim jesteś. Znajomość z tym panem ewidentnie nikomu blasku nie dodaje, i to nie tylko ze względu na byłe miejsce zatrudnienia. No, ale to mąż przyjaciółki. I to jest właśnie pytanie, do którego zmierzaliśmy przez cały czas. Skąd fajne kobiety biorą takich mężów? Po co?

Kto wie, może feminizm znalazłby na nie odpowiedź, ale - niestety - umarł już kilkaset razy.

Tekst ukazał się w „Wysokich obcasach” z 19 sierpnia 2006 r. 

Komentarze
Dodaj nowy
Swojski  - ech, pani Dunin…   |14.07.2010 14:34:03
ze tez taka osobe nie majaca nic innego do robienia trzeba doszkalac…


feminzm zrodzil sie w oparciu o 3 kluczowe parametry:
- chrzescijanska
plaszczyzne cywilizacji europejskiej i amerykanskiej - rownouprawnienie,
-
postep technologiczny i przemyslowy XIX wieku - gdzie sila miesni ludzkich
zostala zastapiona maszynami.
- smierc krytycznej liczby osobnikow plci meskiej
w wyniku glownie I wojny swiatowej.

zadne palenie stanikow …
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.80625 Seconds