> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Zakaz umierania Drukuj
Kinga Dunin   
23.04.2007
Jak już pisałam, w postulacie 'od poczęcia do naturalnej śmierci' bardziej interesuje mnie jego koniec niż początek. Chociaż gdyby potraktować to literalnie, trudno pojąć, o co w tym chodzi. Bo cóż może to oznaczać? Taką śmierć, która następuje bez żadnej ingerencji 'nienaturalnej', czyli na przykład medycznej? Dziękuję za takie prawo! Okazało się jednak, że definicja jest inna i chodzi o śmierć pnia mózgu. A to z kolei jest jakąś totalną bzdurą, bo każdy człowiek czy inny ssak właśnie tak ostatecznie umiera bez względu na to, co było przyczyną zgonu. Nie istnieje więc żadne sensowne kryterium 'naturalności śmierci'. Co nie powinno nas dziwić, bo człowiek, choć jest organizmem biologicznym, to jednak żyje w kulturze i całe jego życie jest nienaturalne, więc niby czemu akurat śmierć miałaby zawsze taka być? Wiadomo jednak, że chodzi o coś innego. Chodzi nie tyle o prawo do życia, ile o obowiązek.

Zakaz umierania bez zgody państwa, które chce być właścicielem obywatela i jego życia. I to mnie przeraża. To, że ktoś ma się urodzić, bo zmuszono do tego jego matkę, a potem nie może umrzeć, bo państwo mu tego zabroni. Oczywiście każdego się nie upilnuje, kobiety i tak będą starały się nie rodzić niechcianych dzieci, a za każdym człowiekiem nie da się postawić strażnika, który będzie pilnował, żeby nie popełnił on samobójstwa. Chodzi więc przede wszystkim o zasadę, która wydaje mi się po prostu totalitarna, a w końcu dotknie nielicznych, których los i tak jest trudniejszy od innych. Nie wiem, jak to nazwać. Cywilizacja pogardy? Zresztą, jak to najczęściej bywa, przede wszystkim hipokryzji. Bo trudno nazwać inaczej większość reakcji na prośbę Janusza Świtaja o zaprzestanie uporczywego leczenia. Warto tu może przypomnieć, że prawo do wyrażenia świadomej zgody na leczenie należy do podstawowych i zagwarantowanych ustawowo praw pacjenta. Rozumiem zatem, że w razie wprowadzenia takiej poprawki do konstytucji zostanie zmieniony kodeks etyki lekarskiej oraz ustawy o zakładach opieki zdrowotnej i zawodzie lekarza. Po prostu będzie można z człowiekiem robić wszystko, co medycynie przyjdzie do głowy.

Z różnych wygłaszanych przy tej okazji opinii szczególnie złe wrażenie zrobiła na mnie wypowiedź ministra Religi, który powiedział, że jest przeciwko eutanazji (chociaż akurat nie jest to ten przypadek - nie chodzi o to, żeby komuś pomóc umrzeć, tylko o to, żeby nie leczyć bez zgody), bo 'medycyna dysponuje odpowiednimi środkami, aby człowiek w takiej sytuacji nie cierpiał'. Niestety, dramaty wielu ludzi w Polsce, nie tylko terminalnie chorych, wynikają z tego, że choć 'medycyna dysponuje' rozmaitymi środkami, oni mimo to nie mogą ich dostać. I to, że 'medycyna dysponuje', jest doprawdy bardzo słabą pociechą.

Janusz Świtaj w jednym z wywiadów powiedział, że szpital najbardziej przypominał mu piekło, a środkiem, którym 'dysponowała medycyna', ale nie chciała mu go podać, często bywała szklanka wody.

W tej sytuacji słyszy się głosy, że wołanie o śmierć jest jedynie wołaniem o pomoc. Być może. Jednak czy odpowiedzią na to wołanie może być pozbawianie człowieka prawa do decydowania o sobie? Jeśli to tylko wołanie o pomoc, to niechże służba zdrowia zajmie się tym, aby nikt o nią nie prosił. A każda taka prośba powinna być traktowana jako klęska medycyny i zachęta do skuteczniejszego udzielania pomocy. Dotyczy to też całego społeczeństwa, organizacji społecznych i każdego z nas. Dużo łatwiej jest jednak czegoś zabronić, a potem z gębą pełną ckliwych banałów patrzeć, jak ludzie umierają w cierpieniu. Można wtedy jeszcze dodać, że cierpienie uszlachetnia. Szczególnie cudze.

Dlatego też postulowałabym, żeby zamiast prawem do życia od poczęcia do naturalnej śmierci zająć się prawem człowieka do ludzkiego życia. Od oczekiwanych i upragnionych narodzin do godnej śmierci, co też oznacza, że w tym trudnym momencie człowiek nie może zostać ubezwłasnowolniony.

Tekst ukazał się w „Wysokich obcasach” z 21 kwietnia 2007.
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 23.04.2007 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 20.35209 Seconds