Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Wystawione |
|
|
Kinga Dunin
|
|
24.09.2009 |
Słowo się rzekło, kobyłka u płota. Głównym postulatem Kongresu Kobiet
było wprowadzenie parytetów na listach wyborczych. Na listach, nie w
organach władzy, nigdy dość przypominania, bo wielu wciąż się to myli.
W związku z tym powstał społeczny projekt zmiany ustawy o ordynacji
wyborczej i niedługo trzeba będzie zebrać pod nim 100 tys. głosów.
Wydaje się, że w kwestii tej padły już wszystkie argumenty. Postaram
się jednak raz jeszcze odpowiedzieć na główny zarzut: Kobiety mają
równe prawa w tym zakresie, tylko nie chcą z nich skorzystać. Nie chcą
czy nie mogą? Prawa, z których jedni mogą skorzystać, a drudzy nie,
oczywiście nie są równe i wymagają korekty. A jeżeli naprawdę po prostu
nie chcą? To znaczy, że są istotnie różne od mężczyzn. Mają inne
aspiracje, systemy wartości, inne sposoby działania. Jeśli w jakimś
demokratycznym społeczeństwie jedna połowa obywateli w tak istotny
sposób różni się od drugiej, to w imię demokracji i proporcjonalnej
reprezentacji trzeba ją we władzach doreprezentować.
Ale zobaczmy, jak to jest z tym dostępem kobiet do polityki. W tym
celu możemy sięgnąć po różne uczone analizy albo po książkę Manueli
Gretkowskiej ‘Obywatelka’, zapis historii powstania i kampanii
wyborczej Partii Kobiet. I spróbować odpowiedzieć sobie na pytanie:
czemu się nie udało? Oczywiście najprostsza odpowiedź brzmi: bo program
był nieatrakcyjny dla wyborców. Są sobie stragany, na tych straganach
leżą programy, a wyborcy chodzą i wybierają. I ten akurat im się nie
spodobał. Można by tak powiedzieć, gdyby stragany były tej samej
wielkości i stały w równie atrakcyjnych miejscach. Ale kobiety miały 30
tys. na kampanię, inne partie dziesiątki milionów. Jedni mają media i
billboardy, inni ich nie mają. Kobietom brak też doświadczenia. Może to
ich wina, ale z pewnością parytet przynajmniej w jakimś zakresie tę
dysproporcję pomoże usunąć. Poza tym panie na swej drodze spotykają
panów, a jakże - eleganckich i ‘rączki całuję’. Jednak w polityce nie
ma sentymentów i nie ma co na nie liczyć, dlatego lepiej nie wierzyć we
wszelkie zapewnienia o męskiej dobrej woli.
Oto zakochana w pięknym Tusku - wrażliwym i
promieniującym urokiem - Manuela zostaje zaproszona na spotkanie z PO.
Z grubsza wie, na czym ta gra może polegać, ale ma złudzenia. Wyobrażam
sobie spotkanie z Tuskiem, ten rytuał naczelnych. Wielkie, nagie małpy
porośnięte szczeciną ambicji - kto kogo zdominuje. Mniejsza samica
chrumknie ulegle. Dominujący samiec pozwoli jej usiąść obok na tej
samej gałęzi. Najpierw spotyka się ze Schetyną - Schetyna pływa zwinnie
w garniturze, przylegającym elegancko, z błyskiem jak łuska. Szybki,
sprawny gracz osładzający sobie porażki przyjemnościami życia. Obiecuje
koalicję, możliwość wystartowania z list PO. Po tygodniu telefon od
Tuska: niestety, zarząd się nie zgodził. W podtekście: ja bardzo
chciałem, ale oni… Nawet nie oni, one, jak sugeruje Tusk, choć w
zarządzie kobiety stanowią mniejszość. Na osłodę proponuje spotkanie.
Stylowa restauracja, stolik zakamuflowany w osobnym gabinecie,
zasłanianym kotarą. I obietnica: Możemy sobie pomóc. Pomożemy wam
zbierać głosy. Dlaczego? Schetyna z Tuskiem tłumaczą, że chodzi o
ściągnięcie głosów lewicy. W Partię Kobiet wstępuje nadzieja, że uda
się zarejestrować listy we wszystkich okręgach.
Mijają kolejne dni. Gretkowska zapisuje: Dzwoni Ania, zapytała
Schetynę, dlaczego jeszcze nikt z PO się nie zgłosił. On się zastanowił
i… nie może niczego gwarantować. Straciłyśmy cenny tydzień na
obiecanki… - Wystawili nas? - pytam głupio. Wsparłam się na facecie i
‘konkurencie’. Ja, która od manifestu kłapię o zdradzie kobiet przez
lewicę i prawicę! Jestem na siebie wściekła, dałam się wykiwać. I to
może starczy za puentę, choć może jeszcze dodam, że od pięknie
brzmiących obietnic Tuska wolę gwarancje prawne. One przynajmniej nie
wystawiają do wiatru.
Tekst ukazał się w „Wysokich obcasach” z 19 września 2009.
Na podobny temat
|
|
|
|
Jednego Piątkowi zarzucić nie można -...
może po prostu o nich nie słychać? cz...