Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Szczucie Drukuj
Kinga Dunin   
20.05.2008
Co wiedzą kobiety pracujące w Tesco? Wiedzą, że w niektórych miejscach tak marnie płacą, że żaden facet nawet się po taką robotę nie schyli. A tam, gdzie pracują mężczyźni, nie dopuszcza się kobiet do wyższych i lepiej płatnych stanowisk. Żeby walczyć o swoje, trzeba się zorganizować, na przykład w związek zawodowy. A nawet dobrze byłoby, gdyby istniała jakaś partia naprawdę troszcząca się o interesy kobiet, ale chyba żadna z liczących się partii nigdy tego nie robiła. Kobiety dyskryminowane są w życiu rodzinnym, bo to na nie spada większość obowiązków. Wypowiada się o nich stereotypowe opinie albo próbuje zagnać do kuchni. Aborcja to sprawa sumienia kobiety. Lesbijki to też ludzie i należą im się takie same prawa jak innym. Kobiety, które buntują się, bo chcą coś zmienić, to feministki. Żeby nagłośnić swoje postulaty, warto też czasami wyjść na ulicę i podemonstrować.

Taką doroczną demonstracją w Polsce jest manifa. O czym od wielu lat mówią i piszą feministki? O tym, że zawody sfeminizowane są gorzej opłacane. Że istnieje zjawisko tzw. szklanego sufitu - kobiety nie awansują tak szybko jak mężczyźni, a na najwyższych stanowiskach nie ma ich prawie wcale. Kultura, w której żyjemy, wciąż jest seksistowska, podtrzymuje stereotypy i uprzedzenia wobec kobiet, które następnie usprawiedliwiają ich dyskryminację. W rodzinie brakuje partnerstwa, równego podziału obowiązków i praw. Kobieta ma prawo decydować o tym, ile, kiedy i czy w ogóle chce mieć dzieci. Lesbijki nie powinny być dyskryminowane ze względu na swoją orientację seksualną. Żeby walczyć o swoje prawa, dobrze jest się zorganizować. Jeśli naprawdę chcemy równości płci, niezbędne są zmiany prawne i instytucjonalne. Jak dotąd żadna partia - bez względu na to, czy nazywała się lewicą, czy prawicą - nie potraktowała poważnie spraw kobiet. Żeby o sobie przypomnieć, czasem trzeba wyjść na ulicę, na przykład pójść na manifę.

Co wynika z tego zestawienia? Kilka ciekawych rzeczy. Po pierwsze, okazuje się, że powtarzane do znudzenia twierdzenie, że tzw. feministki, nadęte, elitarne, oderwane od rzeczywistości i, nie daj Boże, z uniwersytetów, nie znają problemów i opinii zwykłych kobiet, jest fałszywe. Jednak w 40-milionowym kraju to naturalne, że zapoznajemy się z rozmaitymi problemami, nie poznając osobiście wszystkich ludzi, którzy są nimi dotknięci. Czasami wystarczy obejrzeć statystyki, a czasami telewizję. Są też różne obszary działań: można strajkować, pomagać i działać społecznie, pisać, oddziaływać na sferę publiczną. Po drugie, to, że kobiety z Tesco potrafią mówić o dyskryminacji, feminizmie czy konieczności walki o prawa, nie wzięło się znikąd. I zapewne nie nauczył ich tego ksiądz dobrodziej na kazaniu. Czas szybko biegnie, ale jeśli ktoś potrafi sobie przypomnieć początek lat 90., uświadomi sobie, że wszystkie te sprawy, które dziś wydają się wręcz oczywiste, wtedy po prostu nie istniały. Świadomość społeczna zmienia się powoli, poprzez ‘rozmnażanie się’ memów, jednostek informacji. Proces ten zostaje jednak uruchomiony w ten sposób, że ów nowy mem ktoś w obieg społeczny wprowadza. Po trzecie, międlona w nieskończoność teza, że nie ma możliwości jednoczesnego działania na rzecz poprawy sytuacji ekonomicznej i zmian kulturowych, okazała się wcale nie taka oczywista.

Te proste konstatacje dedykuję pani Katarzynie Surmiak-Domańskiej, autorce reportażu o kobietach z Tesco. Za szczególnie fascynujący i wart wielokrotnego powtarzania uznała ona to, że kobiety z Tesco nie znają nazwisk polskich feministek. Z czego można było wywnioskować, że feministki są wyalienowane, a panie z Tesco niezbyt rozgarnięte. Ogólnie zaś chodziło o poszczucie jednych na drugie. Cóż mogę powiedzieć? Celem feminizmu nie jest promowanie niczyich nazwisk, tylko załatwienie kilku spraw, czemu raczej służy solidarność kobiet niż wzajemna nieufność. Podczas kiedy Surmiak-Domańska stara się ustalić, kto jest prawdziwszą feministką, ja wolę pójść na manifę z kobietami z Tesco. A tam jej nie spotkam.

Tekst ukazał się w „Wysokich Obcasach” z 4 maja 2008.
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.79020 Seconds