Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Superwoman Drukuj
Kinga Dunin   
01.12.2009
Naprawdę, nie rozumiem. Tak, wiem, trylogia Stiega Larssona „Milenium”, której pierwszy tom nosi uroczy tytuł: „Mężczyźni, którzy nienawidzą  kobiet” odniosła wielki światowy sukces, ale w Polsce? Dlaczego nam, czyli wam, też się spodobała? Kolejne dodruki, twarde okładki i wszyscy zaczytani. Oczywiście, nie wszyscy, ale jak na poziom tutejszego czytelnictwa - wszyscy. Nie rozumiem. Wiem, czemu mnie się ta powieść podoba, ale zawsze myślałam, że pod wieloma względami należę do jakiejś kulturowej mniejszości, a nie „wszystkich”. A tu, patrzcie państwo, uwiodła nas Lisbeth Salander, Salander Superwomen. Bo jest ona żeńskim odpowiednikiem Supermena, gościa o nadzwyczajnych właściwościach, chociaż nikt by jej o to nie podejrzewał. Podobnie jak jej męskie odpowiedniki nosi w sobie tajemnicę, została w dzieciństwie skrzywdzona, mści się za dawne zbrodnie. Tylko co z niej za kobieta? Jeśli gdzieś ma swój mitologiczny pierwowzór, to może wśród amazonek. Gdyby jednak zapytać Janusza Kochanowskiego, z pewnością powiedziałby o niej, że jest niespełnioną kobietą. Może niespełnione są super? Powiedzmy otwarcie, sprawia srogi zawód wszystkim miłośnikom prawdziwej kobiecości i świętej różnicy płci. Nie ma za grosz kobiecego ciepła, jej słabe strony to emocje i komunikacja międzyludzka. Nie jest też wystrzałową laską, żadną Larą Croft, tylko androgyniczną istotą mierzącą metr pięćdziesiąt. Biseksualną i dość bezceremonialnie korzystającą ze swojej seksualności. Może się zakochać, ale - przynajmniej na zewnątrz - nie wygląda to zbyt romantycznie. Jej mocne strony też nie są zbyt „kobiece”. Nieprawdopodobny intelekt i fenomenalne zdolności informatyczne. Znajomość boksu i innych sztuk walki. Z tym wszystkim okazuje się szalenie pociągająca – także dla polskiego czytelnika. I walczy o sprawiedliwość w świecie, który, jak to w takich historiach bywa, jest podzielony na stronę światła i ciemności.

Po stronie ciemności występują: okropni faceci, psychole-mięśniaki, pedofile, klienci prostytutek, partnerzy maltretujący swoje kobiety i dzieci, gwałciciele. Kazirodcy, seksiści i homofobi. Prawicowcy, naziole i rasiści. Porąbani agenci służb specjalnych. Chciwi kapitaliści, którzy nie chcą podzielić się swoim zyskiem z pracownikami, robią przekręty, wykorzystują pracę wietnamskich dzieci, a w zarządach nie zatrudniają kobiet.

A co mamy po stronie światła? Miłego lewicowego dziennikarza i mnóstwo kobiet. Agentka wywiadu – 185 cm wzrostu, ciało kulturystki. Policjantka i miła dziewczyna z agencji ochrony. Redaktorka naczelna pisma, żyjąca bez wyrzutów sumienia w miłosnym trójkącie. Adwokatka specjalizująca się w prawach kobiet. Po tej stronie geje nie ukrywają się i panuje urocza swoboda obyczajowa, a najważniejszą nazwą miłości jest przyjaźń. Mężczyźni romansują z kobietami starszymi od siebie. Demonstracje pierwszomajowe wita się z sympatią, a Amnesty International jest cool. A, i jeszcze jest lekarz ze społecznej służby zdrowia, oczywiście pochodzący z robotniczej rodziny, który zanim zbada pacjenta ogrzewa stetoskop we własnej dłoni.

Wiem, że można tego wszystkiego nie zobaczyć, podążając za porywającą intrygą, ale to wszystko tam jest. Można pisać recenzje o tym, jaki to świetny thriller polityczny, ale w końcu jest przecież powiedziane jasno: „Kiedy się dobrze przyjrzeć, to w całej tej historii nie chodzi o szpiegów i służby państwowe, ale przede wszystkim o zwyczajną przemoc wobec kobiet i mężczyzn, którzy się jej dopuszczają.” (Tom 3, str. 718)

Krótko mówiąc, powieść jest boska, a może nawet boginiczna. I tylko nie wiem, gdzie podziali się ci wszyscy, którzy w każdej książce, w której jest trochę więcej kobiet, dopatrują się tej okropnej ideologii feministycznej, psującej smak lektury? Gdzie dzielni rycerze walczący z lewactwem pod każdą postacią? Miłośnicy wolnego rynku? Gdzie obrońcy konserwatywnej moralności i świętości węzłów małżeńskich? Tak się zaczytali, że stracili czujność?
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 01.12.2009 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.81346 Seconds