Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Strachy Drukuj
Kinga Dunin   
31.03.2010
Chyba dwa lata temu festiwal filmowy we Wrocławiu zamykał obraz braci Dardenne ‘Milczenie Lorny’. Historia albańskiej gastarbeiterki w Belgii, która staje się żywym towarem używanym w rozmaitych męskich transakcjach. Film nagradzany, doceniony za społeczną wrażliwość - czyli wszystko bardzo pięknie. Wyszłyśmy z przyjaciółką z kina odpowiednio wzruszone i zrobiłyśmy szybki przegląd wszystkich oglądanych projekcji pod kątem kwestii kobiecej. Wyszło nam, że przez dwa tygodnie chodziłyśmy na filmy, w których kobiety były gwałcone, poniżane, upokarzane, oszukiwane, poddawane psychiatrycznym torturom, traktowane instrumentalnie. W najlepszym razie nierozumiane, nie dość kochane. Jest to perspektywa mocno skrótowa i wyostrzona, ale dotykająca pewnej tendencji. Słusznej? Chyba tak. To przecież dobrze, że zwraca się uwagę na różne mechanizmy opresji kobiet, którym przedtem nie przyglądaliśmy się zbyt dokładnie. Moja przyjaciółka miała jednak bardziej perwersyjną interpretację. ‘Wiesz - powiedziała - wydaje mi się, że ONI to lubią, lubią pokazywać cierpienie kobiet, znęcać się nad nimi na sto sposobów, a feministyczna perspektywa dostarcza IM dogodnego pretekstu’. Przypomniało mi się to, bo w ostatnim jej e-mailu znalazła się taka uwaga: ‘Każda opowieść o miłości jako relacji kobiety z mężczyzną zawiera w sobie sugestie asymetryczności i potencjalnej przemocy na niekorzyść kobiety. To kobiety są porzucone, wykorzystane, niechciane, zostawione w ciąży, zbezczeszczone itp. Tak rzadko jest odwrotnie, a i wtedy taki porzucony mężczyzna nabiera jakichś »kobiecych « cech’.

Hm. Oczywiście każda teza ogólna jest przesadzona, ale zrobiłam szybki przegląd książek z wyższej półki, filmów i stanęły mi przed oczami różne niezbyt przyjemne obrazki. Na przykład gwałconej w ‘Rewersie’ Agaty Buzek. Jakkolwiek by się sprawy potoczyły - a potoczyły się tak, że mężczyzna został krwawo ukarany - to jednak potem pozytywne relacje bohaterka ma jedynie z innymi kobietami i gejami. I dodałabym jeszcze coś. W powieściach z ostatnich lat te rozmaite opresje odciskają się na ciałach kobiet. Nie są one pięknymi, niewinnymi ofiarami, lecz jakimiś koślawymi, budzącymi lekką pogardę pokrakami. Chociaż mają chyba budzić współczucie. I znowu - kontekst jest tu zwykle jak najbardziej słuszny i prokobiecy, ale ostatecznie otrzymujemy obraz świata, w którym straszny jest los kobiety, a przez to i kobiety są dosyć okropne.

Zaczynam sobie wyobrażać siebie jako bohaterkę współczesnej polskiej powieści. Byłby tam opis każdej zmarszczki i ruiny, jaką uczyniła z mego ciała starość. Rejestr krzywd wyrządzonych mi przez mężczyzn. Opis dojmującej samotności osładzanej tylko przez stado zapasionych kotów. Tu barwny opis ohydnych kotów.

W ostatniej scenie umieram, nie ma mi kto podać szklanki herbaty, a koty zjadają moje ciało. Brrr…

I tu pojawia się jeszcze jeden ważny element. Jeśli nie zajmujemy się nieszczęściem kobiet powodowanym przez mężczyzn, to przechodzimy do opisu cierpienia przeżywanego przez kobiety z powodu braku mężczyzny, rozpaczliwego braku sensu życia kobiety samotnej. W tym miejscu niezbędne jest oskarżenie współczesnej konsumpcyjnej kultury stosującej wobec kobiet terror młodości i urody, przez co żadna kobieta nie może czuć się wystarczająco idealna, a pierwsze zmarszczki powinny być powodem do samobójstwa.

I właściwie to wszystko prawda - od strasznego losu gastarbeiterek do kulturowej inwazji sylikonowych barbie na plakatach. Tylko że prawda ta w nadmiernej dawce zamienia się w samospełniającą się przepowiednię. Zamiast obnażać rozmaite mechanizmy, sprawia, że zaczynamy się jeszcze bardziej bać, a ratunek znajdujemy w popie. Tam najpierw kobieta jest skrzywdzona przez męża, potem strasznie samotna i poszukująca, by w końcu wtulić się (słowo chyba najbardziej nadużywane we współczesnej literaturze kobiecej) we właściwe ramiona. I znowu okazuje się, że najważniejszy w tym wszystkim jest facet.

Felieton ukazał się w „Wysokich obcasach” z 24 marca 2010.
Komentarze
Dodaj nowy
viking   |01.04.2010 07:14:49
Po lekturze tego felietonu, interesuje mnie przede wszystkim pytanie: Kim jest
feminista (tzn. mężczyzna zaangażowany w ,,feministyczną walkę")?

Wprawdzie nie jest to mój problem tożsamościowy, ale wielu członków KP uważa
się za feministów, więc jestem ciekawy.

Pierwszym etapem męskiego
,,nawrócenia" na feminizm musi być uznanie, że kobiety są ,,ofiarami" a
,,mężczyźni" sprawcami. Zawsze i wszędzie. Mężczyźni mogą być czasem
krzywdzeni przez innych mężczyzn, ale nigdy przez kobiety.
Tyle tylko, że
szlachetne i rycerskie przyjęcie takiej optyki nie wystarcza. Jeśli bowiem
feminista zaangażuje się w tę wizję, może się okazać, że padnie na niego
podejrzenie, iż nie kieruje nim żadna empatia wobec kobiet, tylko
sadystyczno-zwierzęce podjaranie cudzym cierpieniem. Ciekawe co na to np. pan
Kurkiewicz, który w TokFm wzruszonym sobą samym głosem mówi o swym
profeminizmie.

Kim jest feminsta? Hipokrytą, który mówi paniom, że wspiera
ich walkę, który udaje obrzydzenie seksistowskimi reklamami oraz pornografią a
jednocześnie robi swoje?
Czy też może jest w pełni zaangażowany i czytając ten
artykuł czuje, że pani Dunin ma rację? Czy taki mężczyzna konsekwentnie i
adekwatnie do retoryki, którą popiera, obawia się każdej swojej erekcji jako
falliczno-seksistowskiej reakcji; każdego zauroczenia kobietą jako ryzyka
dominacji i ,,potencjalnej przemocy", która prędzej czy później objawi się w
jego związku?
Te dwie reakcje tzn: hipokryzja albo zaangażowanie w teorie
antyseksualne do złudzenia przypominają bardzo niefeministyczną organizację:
Kościół.
Zresztą jeśli przyjąć wizję pani Kingi, w której kobieta chcąca
wiązać się z mężczyznami jest popową naiwniaczką a mężczyzna jest istotą, która
nawet miłość bądź empatię wobec kobiety przerabia na dominację, to jedyną
konsekwencją takiego myślenia, jest podział społeczeństwa na dwa klasztory:
męski i żeński.
maciej   |01.04.2010 07:32:10
viking - Obawiam się, że może tu zaistnieć syndrom praczki. Polega on na tym, że
praczka wykonująca swój zawód przez dłuższy okres czasu dochodzi do wniosku, że
bielizna na całym świecie jest brudna.
Ps. wypożyczę czterdzieści filmów z
azjatycką bijatyką i dojdę do wniosku, że na ulicach jest niebezpiecznie -
przestanę wychodzić z domu.
Eurypides77   |01.04.2010 08:37:55
Ciekawy felieton. Narzucają się pewne analogie między takim przedstawianiem
kobiet a przedstawianiem gejów w "poważnym" kinie i literaturze aż do
niedawna (tzn. nawet jeśli mamy bohatera "pozytywnego", to jest on
nieszczęśliwy, zagubiony, poniżony i najczęściej na koniec ginie albo kończy źle
w jakiś inny sposób).

Podświadomie dla tych autorów gej bowiem to ofiara
(ludzi lub losu) i pewnie tak samo jest z percepcją kobiet (a zwłaszcza kobiet
samotnych) - to zawsze "Inny", "Obcy" (nawet jeśli odczuwamy
takie "mainstreamowe" współczucie z poczucia wyższości).
1968  - Feminista   |01.04.2010 10:27:52
Viking, sprawa z męskimi feministami jest bardzo prosta. Nie muszą się oni
kastrować i wyrzec się współżycia. Wystarczy spełniać trzy proste punkty:
1.
Żyję w patriarchacie (i jestem tego świadom)
2. Niepodoba mi się to.
3. Chcę
to zmienić.
Jeżeli trzy razy zaznaczysz tak to jesteś pełno prawnym feministą.
mrufcyn   |01.04.2010 11:02:15
Kurcze, mam dwie wątpliwości co do tych trzech punktów:
-co jeśli się spełnia
te trzy warunki, ale ma się nieuregulowany stosunek do faszyzmu?
-co jeśli się
spełnia te trzy warunki i nie chce się być nazywanym feministą?
Okej. Mam
więcej wątpliwości:
- jeśli żyję w patriarchacie, to czemu mam udawać, że nie,
definiując się przez żeńskopochodne określenie?
I jeszcze takie pytanie do 68
zmierzającego do 69 i może nie tylko do niego:
Czy Waszym zdaniem przeciętna
kobieta (nie wiem jak ustalić modelowy przykład) używa jakichś form przemocy w
relacji ze swoim partnerem,a jeśli tak, to czy Waszym zdaniem bilans przemocy
zawsze wypada tak, że to mężczyzna jest tym agresywnym nieczułym i żądnym krwi
pokemonem?
Pozdrawiam,
Maciej.
viking   |01.04.2010 20:29:50
@1968

Nie wierzę, że żyję w patriarchacie- w związku z tym nie może mi
się to ani podobać ani nie podobać a już na pewno nie chcę tego zmieniać. Co nie
znaczy, że nie chciałbym zmienić paru rzeczy, które feministki też chciałyby
zmienić.

Ale to co napisałeś/napisałaś jest tak tak uroczo głupie, że aż się
trochę wzruszyłem. Ja tu się wyśmiewam z policzka jaki K. Dunin wymierzyła panom
feministom oskarżając ich o to, że ich pro-feminizm jest w gruncie rzeczy jakąś
formą hardcore porno, podjaraniem przemocą a ty mi piszesz, że feministki nie
kastrują facetów i podajesz banalną definicję feminizmu.
Jeżeli jesteś kobietą
to nie opowiadaj mi, że jestem ,,feministą" jeśli zaznacze ,,tak" przy
takim czy innym banale. Jeżeli natomiast jesteś profeministycznym mężczyzną to
wyspowiadaj się najpierw pani Dunin ze swych nieczystych myśli, które oczywiście
musisz mieć jako facet.
Spokojny   |02.04.2010 05:14:10
To nie "oni" lubią przedstawiać kobiety jako ofiary, tylko kobiety lubią
przedstawiać siebie jako ofiary, zgodnie z podstawową masochistyczną dynamiką
każącą wierzyć, że bycie ofiarą uszlachetnia i uwzniośla dając moralną przewagę
nad katem. Kobiety w tych kretyńskich filmach są nieszczęśliwe, ale mają dobre
chęci, są ofiarne i dają z siebie wszystko dla innych. A jeśli nawet są
egoistyczne, to tylko z naiwności i dlatego, że zostały seksualnie wykorzystane,
w czym także nie było najmniejszego ich udziału i nawet śladu przyjemności. To
nie one chciały czegoś, to od nich czegoś chciano. I to nie one coś sobie robiły
- to im coś robiono. Narzekactwo feministyczne to współczesna, wyewoluowana
forma maryjnego miecza boleści. Co bowiem znaczy narzekactwo? Że narzekający
jest nieszczęśliwy. A co znaczy jeśli jest nieszczęśliwy? Że inni są winni. Są
źli, a narzekający jest święty. Nawiasem mówiąc na temat narzekactwa niezły
tekst ostatnio na blogu Pawlaka
tutaj:
http://www.sinthome.pl/blog/2010/03/26/por
ozmawiajmy-o-kobietach-obrazek-1-narzekactwo/
viking   |02.04.2010 06:41:55
Feminizm jest nie tylko nową formą narzekactwa, ale także czystą reprodukcją ról
płciowych, z którymi rzekomo walczy.
Kobieta jest zawsze ,,ofiarą";
,,mężczyzna" katem. W związku z tym gdy mężczyzna powie coś co choćby
minimalnie nie zgadza się z wizją feministek zostaje nazwany seksistą bądź
mizoginem. Kobiecie wolno natomiast powiedzieć o mężczyznach wszystko (nawet
przypisać ich ewentualnym odruchom empatii cechy sadyzmu), ponieważ jest biedną
ofiarą. A jak jest ofiara to znajdą się i rycerze, czyli feminiści.
Ci są
gotowi znieść różne zniewagi (jak ta z tego felietonu). W zamian mają poczucie
męskości wynikające z faktu, iż dzielnie bronią niewiast.

Feministki mówią,
że chcą walczyć ze stereotypami, także tymi, które dotykają mężczyzn. Jak to
robią widzimy w felietonie. Za tę walkę serdecznie dziękuję, ponieważ wolę już
te stereotypy, które funkcjonują w społeczeństwie niż te, które mają feministki.
tony   |02.04.2010 08:10:25
Znam paru twórców teatralnych w W.Brytanii, którzy świadomie unikają tworzenia
postaci kobiet-ofiar. Nie uważają, że ich to ogranicza bardziej, niż gdyby się
poddawali mitowi archetypów.

Swoją drogą ciekawe, że taka strona polskina5.pl
podaje jako dwa najważniejsze przykłady filmów o tematyce feministycznej i
emancypacyjnej Seksmisję i Miasto kobiet.
(http://www.polskina5.pl/motyw_emancypacji_feminiz mu_w_filmie)
Jak nie ofiary,
to kaci.
arena  - viking   |02.04.2010 10:50:08
Wiesz co viking, ty ciagle skomlesz.

Cokolwiek piszesz to sie skarzysz.
Gdzies tam o lewicowcach idiotach ktorzy nie rozumieja zagrozenia rzekomym
islamofaszyzmem, a gdzie indziej o zlych feministkach oskarzajacych mezczyzn o
bycie katami za kazdym razem gdy ci wyrazaja zdanie odmienne od tego ktore
posiadaja feministki.

Sluchajac ciebie mam wrazenie, ze ty jestes
przekonany, ze jestes otoczony przez hordy autorytarnych zloczyncow niosacych
smierc i pozoge, zas sam jako szlachetny bojownik o wolnosc mowisz im stanowcze
nie i sie rozplywasz w samomasturbacji.

Ja mam wrazenie, ze ty projektujesz
na innych swoja martyrologie i co ciekawe znowu uzywasz okreslenia
"faliczny" po to aby przypiac swoim przeciwnikom odpowiednia
gebe.

Wyczuwam u ciebie seksualne frustracje. Moze znajdz sobie jakas
dziewczyne/chlopaka (najlepiej Araba) i spraw sobie (oraz nam) przyjemnosc.
viking   |02.04.2010 17:51:08
@arena

A więc psychoanalizy ciąg dalszy;) Myślałem, że zrozumiałeś, że
nie zamierzam z Tobą na tym forum dyskutować. Jedynym lewicowym idiotą jakiego
znam jesteś Ty i to Ci powinno wystarczyć jako wyjaśnienie.

Seksualne
frustracje? W pewnym sensie tak. Frustruje mnie, iż istnieje w niektórych
państwach prawodastwo, które jak zwykł żartować Zizek (jakby nie było
lewicowiec) pozwala dziś oskarżyć za gwałt poprzez spojrzenie. Frustruje mnie,
że lewica, która kiedyś walczyła z antyseksualnym kołtuństwem, dziś zajmuje się
antagonizowaniem płci, walką z ,,seksistowskimi" reklamami bielizny oraz
doszukiwaniem się kobiecej opresji w wysokich obcasach i makijażu (bo przecież
nie w burce czy hidżabie).

Dlatego jeśli dajemy sobie rady, to ja mam też
parę dla Ciebie. Otóż możesz sobie być 100% lewicowcem, który dyskusję o wadach
lewicy uznaje za coś w rodzaju jej zdrady. Możesz sobie czytać tak ambitne i
zakorzenione w realiach dzieła jak ,,Nowa Islamofobia", chodzić razem ze
swoją androgyniczną dziewczyną (bo chyba nie jesteś tak niepoprawny politycznie
i prawicowy aby szukać kobiecych kobiet) na manify z hasłem ,,Mam Cipkę";
możesz też znaleźć sobie Araba skoro tak mi to doradzasz. Tylko tu bym raczej
uważał, bo może się okazać, że jego rodzina znajdzie Ciebie i zrobi z wami to co
nakazuje jej tradycja.

Tylko bądź konsekswentny. W końcu wciąż przypinałeś
mi tu łatkę ,,liberała" (+ parę epitetów) a mówi się, że to lewicowcy chcą
zmieniać świat i wciąż się skarżą, podczas, gdy liberałowie są zadowoleni ze
wszystkiego poza lewicą (oraz islamem- w przypadku liberałów z Europy Zach.)i
lubią status quo. Jestem bardzo zadowolony z małej popularności feminizmu oraz
z braku muzułmanów w tym kraju. Więc zamiast zarzucać mi frustrację ciesz się,
że tak pięknie pasuję do wcześniej przez Ciebie przeprowadzonej analizy mojej
osoby, jako typowego wyborcy Moderatów i typowego liberała a la FDP. To, że nie
jest to prawda i, że jednak wciąż wierzę w lewicę, mimo że ją krytykuję,
starałem Ci się wyjaśnić w kilku postach, ale tego nie zrozumiałeś. Dlatego
straciłem nadzieję.
mrufcyn   |02.04.2010 17:59:33
Heloł, "Mam cipkę" było transparentem
obusiecznym. Proszę nie wtłaczać
tego w lewą szynę, bo znam dość dobrze ziomka, co to niósł i widuję go co
niedzielę w kościele. Znam go nawet zajebiście dobrze, gdyż jest mi on
biologicznym bratem.
Pozdrawiam,
Maciej.
Generał Perez  - :-)   |03.04.2010 11:52:08
sam fakt gwalcenia A.Buzek bylby dostateczna kara za ten gwalt
Eponymus  - @viking   |04.04.2010 08:27:50
"Frustruje mnie, że lewica, która kiedyś walczyła z antyseksualnym
kołtuństwem, dziś zajmuje się antagonizowaniem płci, walką z ,,seksistowskimi
reklamami bielizny oraz doszukiwaniem się kobiecej opresji w wysokich obcasach i
makijażu"
Zgoda. Mam jednak pytanie: czy pod hasło lewica musisz podstawić
coś, co jako żywo jest jakąś marginalną wypowiedzią aktywistki feministycznej i
co Ci akurat nie odpowiada? Na lewicy nie ma zgody w sprawach o wiele większej
wagi, więc nie wymachuj majtkami jako dowodem dekadencji całej lewicy!
"bo
przecież nie w burce czy hidżabie" w wielu muzułmańskich krajach to właśnie
dzięki nim kobiety mogły wyjść z domu na ulicę. To, że Ty postrzegasz to jako
dyskryminację świadczy tylko o europocentrycznym nastawieniu i niechęci
zrozumienia jak procesy emancypacyjne zachodzą w ramach innych praktyk
społecznych. A islam ma tu drugorzędne znaczenie. Zrzucanie wszystkich grzechów
na religię jest tak samo błędne w stosunku do islamu, jak w Polsce wobec
katolicyzmu. Tu chodzi o poziom praktyki społecznej, której religia może być
tylko idealistycznym dopełnieniem/uzasadnieniem.

"Nowa Islamofobia -
bardzo dobra książka!

"Feminizm jest nie tylko nową formą narzekactwa,
ale także czystą reprodukcją ról płciowych, z którymi rzekomo walczy"
Narzekactwo istnieje w każdej ideologii, choć to prawda, że często nagłaśnia się
najbardziej zajadłe (jak Dunin) i narzekające feministki. Tylko, że Twoja
etykieta jest tak szeroka, że aż pusta, bo z narzekactwa uczyniłeś wygodny
symbol, a Twoja krytyka feminizmu "jako czystej reprodukcji ról
płciowych" jest krytyką par excellance lewicową (żeby nie powiedzieć
feministyczną), która zresztą ma już swoje ugruntowane miejsce w ramach samego
feminizmu (vide świetny tekst Tove Soiland w LMDiplomatique - polecam!). Twoje
uwagi nt. felietonów Dunin i potocznych antymęskich teorii feministycznych
uważam za bardzo ciekawe i warte uwagi w ramach wewnętrznej krytyki lewicowej.

Mam jeszcze jedną uwagę. Lewicowy mężczyzna - moim zdaniem - jest świadom
tego, że żyje w patriarchacie, bo sam widzi, że wiele jego reakcji jest
odruchowo antykobiecych, więc stara się je ograniczać. To samo moim zdaniem
dotyczy kobiet, również feministek, pomimo faktu, że zdarza się, że fakt bycia
kobietą często staje się sam w sobie argumentem na rzecz pozostawania poza
podejrzeniem, mimo, że - jak w przypadku Środy i Dunin - zdarzają się wcale
koszmarne wpadki. Co tylko potwierdza, że żyjemy w patriarchacie, który
wkorzenił się w sposób myślenia i działania.
crass   |04.04.2010 10:33:42
ja mam rozkmine co srodowiska lewicowe ktorym poprawnosc polityczna wyprala mozg
maja wspolnego z feminizmem moze ktos mi odpowie na to pytanie ANARCHISTA
mrufcyn   |04.04.2010 12:51:49
Pytanie kończy się znakiem zapytania,
mio\mo to spróbuję
odpowiedzieć.

Środowiska lewicowe mają często z feminizmem wspólne
dzieci.
Odpisuję w taki przewrotny sposób, ponieważ mam wrażenie, że feministki
mylą często dwa pojęcia: feministka oraz feminizm. Wiele feministek uważa, że są
feminizmem samym, wyprutą z uczuć ideą (te najczęściej posiadają w domu kota,
który jest projekcją "ja" na świat zewnętrzny) i przez to między innymi
nie mogą/nie miewają one dzieci. No ale niektóre miewają. To są te gorsze
feministki - feministki niepełne, ponieważ nie można mieć w domu jednocześnie
psa i kota - feminizmu i dziecka, no chyba, że wychowują się wspólnie od
najmłodszych lat.
Dokonałem tu całej masy uproszczeń, za które należy mi się
oczywiście lincz, jednak mam nadzieję, że kilku kobietom przytarłem jednocześnie
naskórek persa.
Nadzieja jest moją matką/matą.
Pozdrawiam, śląc nieustające
życzenia
Wesołego Okresu Świątecznego dla lewa
oraz Wesołych Świąt dla
prawa.

mrufcyn
mrufcyn   |04.04.2010 12:52:40
mimo*
viking   |04.04.2010 14:41:21
@Eponymus

Pewnie nie dam rady odnieść się do wszystkiego, ponieważ,
pomimo iż jestem agnostykiem, obchodzę europocentryczną Wielkanoc w gronie mojej
niepozbawionej patriarchalnych odruchów rodziny.

Mam mniej więcej pojęcie
czym jest feminizm, między innymi dlatego, że miałem okazję wychować się w
,,feministycznym raju"- Szwecji (człowiek, który czyta gazety w tym państwie
nie może nie mieć pojęcia o feminizmie) i pewne rzeczy przemyśleć.
Trochę o
tym pisałem na tym forum. Nie jest tak, że wyciągam wnioski wyłącznie z
felietonów K.Dunin czy Środy.

Z całym szacunkiem, ale nie przyszło Ci do
głowy, że Twoje antykobiece odruchy są Twoim problemem a nie sprawką jakiejś
nadrzędnej struktury, zwanej ,,patriarchatem"? Widzisz, ja też święty nie
jestem. Mogłem się zachować niefair w stosunku do jakiejś kobiety, powiedzieć
jakiś głupi żart czy coś w tym stylu. Tyle tylko, że coś takiego musiało mi się
też zdarzyć w stosunku do innych mężczyzn i pewnie też zdarzyło się jakimś
kobietom w stosunku do mnie.
Dlatego, Eponymusie, nie zamierzam uznawać
jakiejś swojej ,,kolektywnej winy" wobec kobiet i poczekam z ewentualnym
biczowaniem się.

Jeśli chodzi o europecentryzm: Tak!
Jestem cholernie
europocentryczny. I pod tym względem jestem typowym liberałem. Nienawidzę
relatywizmu moralnego na zasadzie: i w Europie i na Bliskim Wschodzie jest
seksizm. Ja właśnie dlatego, że kocham kobiety (choć niekoniecznie feministki)
cieszę się, że jeśli kiedyś będę miał córkę, wychowa się w świecie, w którym to
ona sobie znajdzie męża/ chłopaka a nie będę jej go wybierał ja. A już na pewno
nie zaplanuję z mamusią oraz jej bratem morderstwa za to, że wybrała
przedstawiciela innej kultury, czy generalnie wybrała nie tak jak bym chciał.

Jestem wręcz dumny z tego, że będzie się wychowywała w świecie, w którym to
ona zdecyduje czy chce chodzić w mini, w spodniach czy w worze z dziurką na
oczy.
A jeśli będę miał syna, będzie mnie strasznie cieszyć, że nie muszę w
imię ,,tradycji" poddawać go obrzezaniu i wpieprzać się ze średniowiecznymi
zwyczajami w jego intymność. Mógłbym tak jeszcze pisać.
Przede wszystkim jednak
nie zapominaj, że ludzie, którzy marzą o tym aby dostać się do Europy, nie
uciekają tu wyłącznie przed biedą. Wielu z nich chce żyć wśród, dla nas
oczywistych, swobód, które ostatnio w imię pseudotolerancji próbujemy
relatywizować jako taki nasz lifestyle- niekoniecznie lepszy niż ten w Iranie.
viking   |04.04.2010 14:54:30
Jeszcze jedna sprawa:)
Piszesz, Eponymusie:

,,nie wymachuj majtkami jako
dowodem dekadencji całej lewicy!"

Chyba nie zrozumiałeś. Ja nie uważam,
że lewica (zachodnia) jest dziś ,,dekadencka". Twierdzę, że jest często
moralistyczna i zupełnie pozbawiona sex-appealu. Dotyczy to w szczególności
feministek oraz radykalnych ekologów.
mrufcyn   |04.04.2010 15:41:13
Ej, dobre zestawienie, ja mam coś takiego, że dla mnie taka krótko ścięta damula
w rurkach niewiele się różni od brodatego grzybiarza przykutego łańcuchami do
jakiejś płaczącej wierzby.
Nie zrozumcie źle: ja to szanuję i generalnie nie
moja to sprawa dopóki ona się nie zechce ze mną (ostrzegam: nie jestem kotem)
całować. Wisi mi również, czy ktoś jest homo, bi, transwes, transseks,
transegend. Serio, wszystko mi to wisi, dopóki osoba o takim zapatrywaniu na
własną płciowość/seksualność/Mickey Mouse’a nie zechce się ze mną całować, bo
mnie bardzo krępuje odmawianie komukolwiek w tym względzie: nawet starym
prawdziwkom i ich korzennym przyjaciółom/kochankom.
Eponymus  - @Viking   |04.04.2010 15:41:20
Twoje odpowiedzi prawie nie odnoszą się do mojej krytyki. Z częścią z nich się
zgadzam, ale umieściłeś mnie w z góry oznaczonym worku "relatywistów" od
islamu, co utrudnia dyskusję.

"Mam mniej więcej pojęcie czym jest
feminizm, między innymi dlatego, że miałem okazję wychować się w
,,feministycznym raju- Szwecji (człowiek, który czyta gazety w tym państwie nie
może nie mieć pojęcia o feminizmie) i pewne rzeczy przemyśleć.
Trochę o tym
pisałem na tym forum. Nie jest tak, że wyciągam wnioski wyłącznie z felietonów
K.Dunin czy Środy."
Ależ tak. Toż przecież przyznaję, że Twoja krytyka
jest zasadna. Z zastrzeżeniem, że napisałeś "lewica zajmuje się", a
lewica to nie to samo, co feminizm, poza tym lewica nie jest tu zgodna (na
feminizmie się aż tak nie znam, żeby stwierdzić). Zresztą podziwiam Twoją
odwagę, a o celności już pisałem.

"Z całym szacunkiem, ale nie przyszło
Ci do głowy, że Twoje antykobiece odruchy są Twoim problemem a nie sprawką
jakiejś nadrzędnej struktury, zwanej ,,patriarchatem? Widzisz, ja też święty
nie jestem."
Żartujesz? Myślałem, że rozmawiamy poważnie. Nie piszę tu o
własnych problemach. Pomijając już cały zestaw dominujących wzorów zachowań
seksistowskich (tak kobiet, jak mężczyzn) jest przecież poza tym cały podział
ról, który konstytuuje nas jako społeczeństwo patriarchalne. Ja tylko napisałem,
że możesz korygować - ograniczając żarty lub przyuważając się na
przejęzyczeniach itp. sprawach - jakieś drobnostki. Jako facet-lewicowiec. Bo
zakładam, że lewicowiec nie jest szowinistą, co próbujesz mi insynuować, a w
mało subtelny sposób szantażując moralnie, wzmacniasz tym samym polityczną
poprawność (w złym sensie), bo choćbym był megaszowinistą nie zmienia to faktu,
że mogę mieć rację  a przecież nawet nie pisałem o sobie.

"Dlatego,
Eponymusie, nie zamierzam uznawać jakiejś swojej ,,kolektywnej winy wobec
kobiet i poczekam z ewentualnym biczowaniem się."
O jakiej kolektywnej
winie piszesz? Przyznanie, że żyjesz w niesprawiedliwie urządzonym
społeczeństwie nie jest przyznaniem się do jakiejkolwiek winy. Uznaję Twoje
argumenty wobec felietonu KD, ale nie ton wyższości wobec lewicy i
feminizmu-jako-takiego, skoro on sam już wcześniej to samo zauważył i krytykował
(co było moim najmocniejszym chyba argumentem w poprzedniej
wypowiedzi).

"relatywizować jako taki nasz lifestyle- niekoniecznie
lepszy niż ten w Iranie." ???? Lepiej spytajmy po prostu co sądzą o tym
ruchy wyzwolenia kobiet w Iranie, zamiast wypisywać tu kalumnie na ponad
półtoramiliardową populację muzułmanów z różnych kręgów kulturowych, państw,
których poziom rozwoju zależy nie od religii, ale historii rozwoju praktyk społ.
Nie wszędzie wyjście kobiet z poniżenia musi odbyć się przez chodzenie w
dżinsach. Jeśli to jest dla Ciebie relatywizm, to trudno powiedzieć, co nim nie
jest.
Spokojny   |04.04.2010 17:18:25
>Nie wszędzie wyjście kobiet z poniżenia musi odbyć się przez chodzenie w
dżinsach.

tak. bo w niektórych sytuacjach poniżenie zostanie zlokalizowane
właśnie w tym chodzeniu w dżinsach, a burka będzie wyzwoleniem od męskiej
supremacji sprowadzającej kobietę do seksualnego obiektu. Niemniej zablokuje ona
naturalną kobiecą ekspresję i stanie się narzędziem opresji gdy już to ona się
stanie zwyczajem. I tak to można w nieskończoność bełkotać i mielić a prawda
jest taka, że nie ma na świecie takiej sytuacji której się nie da wywrócić w
opisie jako formę opresji jeśli ktoś sobie ubzdura, że mu się notorycznie dzieje
krzywda. Magda Gessler - osiągająca realny sukces ekonomiczny i społeczny
kobieta powiedziała w dzisiejszym telewizorze, że Hiszpanie i Włosi często jej
zdaniem nieświadomie szukają w partnerce własnej matki. No i prawda jakie
nieszczęśliwe te Hiszpanki i Włoszki w rolę matki wtłoczone? A jakie
nieszczęsliwe te matki w tym patriarchalnym południowym katolickim grajdole. I
jakie nieszczęśliwe te kobiety które utraciły poczucie bezpieczeństwa kiedy
tradycyjna rodzina się rozpadła a hiszpańscy i włoscy mężczyźni rzadnych już nie
dotrzymują zobowiązań. I jakie nieszczęśliwe te kobiety w Afganistanie w
namiotach na całe ciało. I te nieszczęsne we Francji którym się to zabrania
nosić. I te grube i brzydkie których nikt nie chce kochać bo się je przedmiotowo
tylko traktuje i te ładne, które tylko dlatego są kochane, że są ladne i te co
pracują, bo ciężko pracują i te co nie pracują bo są zależne.. No po prostu nie
wszędzie można się wyzwolić na sposób (tu wpisz sposób dowolny) bo czasem można
sobie wyobrażać jako wyzwolenie dokładnie to samo, od czego gdzie indziej się
właśnie mają panie wyzwalać. Bo nie ma cierpienia z powodu sytuacji, ale jest
sytuacja cierpienia wieczna i nieustająca.
viking   |05.04.2010 06:58:49
@Eponymus

Oczywiście, opieram się na Twojej wypowiedzi, poza nią nie mam
skąd wiedzieć jakie masz poglądy. A w niej czytam pogląd, że krytyka burki to
europocentryzm. Ja to potwierdzam i mówię, że tu w Europie- a szczególnie w
państwach Europy Zachodniej powinniśmy być europocentryczni i zakazywać noszenia
tego ,,symbolu religijnego", tak jak ostatnio zrobiono to w Belgii.

Nie
przybieram tonu wyższościowego wobec lewicy, bo poza kilkoma kwestiami (np.
stosunkiem do islamu), w których popieram liberałów, jestem lewicowcem.

Natomiast feminizm uważam za ruch histeryczek, które pójdą z każdym kto w
przypadku kobiet sprzymierzy się z nimi w cierpieniu a w przypadku mężczyzn
wykarze odpowiedni rodzaj ,,empatii". Amerykańskie feministki sprzymierzały
się z prawicą w sprawie cenzury pornografii, polskie idą na manifę razem z
Henryką Bochniarz i Marią Kaczyńską.

Uważam nadal, że kto się źle zachowuje
w stosunku do kobiet, robi to na własny rachunek i z własnych motywacji a nie z
powodu ,,patriarchatu". Absolutnie nie zamierzam korygować ani żartów ani
przejęzyczeń, ponieważ uważam kobiety za dojrzałe osoby, które nie rozbijają się
na kawałki z powodu żartów. Żarty istnieją też na temat mężczyzn, więc albo
uważamy, że nie wolno nam w ogóle posługiwać się ironią na temat płci przeciwnej
albo, że jest to niestosowne w stosunku do obu płci. W tym drugim przypadku
dajemy też bana pani Kindze i spółce na pisanie wielu głupstw na temat
mężczyzn.
Tylko problem w tym, że ja się nawet na panią Kingę nie złoszczę o
to, że coś tam sobie powie o facetach. Może ma złe doświadczenia, trudno.
Feministki denerwują mnie dlatego, że chcą ustalić poprawność polityczną na to
co dotyczy kobiet, jednocześnie mówiąc to co mówią na temat mężczyzn. A to znam
aż za dobrze ze Szwecji.
Poza tym jeżeli seksizm występuje nie tylko w
stosunku mężczyzn do kobiet, ale również kobiet do mężczyzn, to powiedz mi
dlaczego tę drugą systuację mielibyśmy wpisać w paradygmat ,,męskiego"
systemu, jakim jest patriarchat. Może jeśli dziewczyna chce ode mnie tylko kasy
albo chce żebym był jej Clintem Eastwoodem to jest to ,,matriarchat"?
Dlaczego mam opisywać sytuację, w której to ona wtłacza mnie w jakieś role, tym
samym słowem, którym opisano by sytuację, w której to ja czegoś wymagałbym od
niej?
To ja zamiast wiary w ,,struktury" i ,,systemy" wolę liberalną
wiarę w to, że i ona i ja jesteśmy dorosłymi ludźmi, którzy mają być fair w
stosunku do siebie i szanować swoją wolność.
viking   |05.04.2010 07:23:58
Nie krytykuje muzułmanów tylko ich wiarę. Krytykuję też katolicyzm, mimo iż tę
religię wyznaje większość moich znajomych oraz mojej rodziny.
To czego chcą
kobiety w Iranie to inna kwestia. W Europie, te kobiety mają mieć te prawa,
które mają Europejki.
Ale powiedz mi: ty naprawdę uważasz, że religia nie ma
tu nic do rzeczy?
To weźmy sobie dwie dobre, kochające się, wierzące rodziny, w
których nie występuje przemoc: polską i arabską/turecką.
W polskiej pierwszą
rzeczą jakiej dowie się na temat płci przeciwnej chłopiec będzie: ,,dziewczyn
nie bije się nawet kwiatkiem" a kto to robi jest ,,damskim bokserem",
czyli nie tylko draniem, ale również kimś kto robi coś co nie jest ,,godne
mężczyzny". W arabskiej będzie czytał Koran, który w przeciwieństwie do
Biblii nie jest alegorycznym Słowem Bożym, tylko także zbiorem konkretnych
wskazówek jak żyć. I tu przeczyta:

,,I napominajcie te,
których
nieposłuszeństwa się boicie,
pozostawiajcie je w łożach
i bijcie je!"
Eponymus  - @viking   |05.04.2010 07:24:30
"Amerykańskie feministki sprzymierzały się z prawicą w sprawie cenzury
pornografii"
nie znam się na tym, ale czuć tu wielkie kwantyfikatory i
uproszczenia

"polskie idą na manifę razem z Henryką Bochniarz i Marią
Kaczyńską"
To raczej HB i MK chodzą na manify razem z feministkami i mam
nadzieję, że zaraz okaże się, że same zobaczą, że nie mają tam czego
szukać.

"To ja zamiast wiary w ,,struktury i ,,systemy wolę liberalną
wiarę w to, że i ona i ja jesteśmy dorosłymi ludźmi, którzy mają być fair w
stosunku do siebie i szanować swoją wolność."
Jedno nie przeczy drugiemu.
Sprowadza się to do zdrowego rozsądku.
viking   |05.04.2010 07:26:39
Errata: wykaże

Ach, ta polska ortografia:)
viking   |05.04.2010 07:55:07
,,Jedno nie przeczy drugiemu."

Przeczy. Albo uznajemy, że jesteśmy dwójką
wolnych, równych ludzi albo, że otaczają nas ,,strukury", które sprawiają,
że już na początku ja mam więcej ,,władzy", bo jestem mężczyną. Jeśli będę
się źle zachowywał to nazwiemy to ,,patriarchatem". Jeśli ona nie będzie w
porządku to też będzie to ,,patriarchat". Czyli za każdym razem symboliczną
ofiarą będzie ona, nawet jeśli rzeczywistą będę ja.
mrufcyn   |05.04.2010 15:26:20
>>,,I napominajcie te,
których nieposłuszeństwa się boicie,
pozostawiajcie
je w łożach
i bijcie je!
Ej, viksio, czy Twoim zdaniem występuje tu jawne
nawoływanie do przemocy? Bo jeśli tak, to kim jest Jezus, mówiący "Kto jest
bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem.", jeśli nie archetypem mizogina o
skłonnościach sadystycznych?
Czy Twoim zdaniem główną dyrektywą Koranu jest
naparzanie dajmy na to katoli i niewiernych fok? Ziom, jako zdeklarowany
katolik, nie sądzę. Bój który masz stoczyć ma się odbyć w Tobie, a tym, czemu
masz się przeciwstawić, ma być strach przed samym sobą (por. np. "Gwiezdne
wojny: Imperium kontraatakuje") . Nie wiem, ja to tak kumam, ale Ty mi
pewnie powiesz, że ja jestem kulturowo za bardzo do przodu, że oni się żywią
kocimi kupami i generalnie ich dusze zeżarł pies. No jak tam sobie chcesz.
A
słowo zawsze jest jednocześnie konkretne i metaforyczne/symboliczne. Więcej na
ten temat w opowiadaniu Borgesa o bibliotece. Polecam barrrrrdzo gorąco.


Pozdro,
M.
mrufcyn   |05.04.2010 15:41:08
A o relacji ofiara/oprawca w kontekście kobieta/mężczyzna mam do dodania
tyle,
że każdy/a może być ofiarą własnego losu.
I nie bardzo łykam "Męską
dominację",
chociaż przesuwa ona niby akcenty wyraźnie
w stronę współwiny
(co jest zresztą
niedziwotą, skoro wyszła spod męskiej
końcówki) i nie bardzo
mnie przekonują
łóżkowe dywagacje Pierre’a, że celem
mężczyzny w trakcie
stosunku jest przede
wszystkim zadowolić kobietę, bo daje
mu to poczucie
władzy. Jak Pierre miał
takie doświadczenia seksualne, to ja
mu głęboko
współczuję. Ale jeśli miał,
to zakładam, że i jego kobieta pragnęła
wyłącznie
doprowadzić go do ejakulacji,
swoje przyjemności odkładając na bok.
Nie wiem,
mnie taka gadka żenuje.
To już wolę sado-masochistyczną odnogę
miłości
współbieżnej w koncepcji Giddensa.
Buehehehe.
viking   |05.04.2010 16:59:21
@mrufcyn

Ani katolicyzm ani islam specjalnie do mnie nie przemawiają, ale
widzę taką różnicę, że Biblia jest bardziej symboliczna; Nowy Testament jest
niejako uzupełnieniem Starego (który sam w sobie bywa okrutniejszy niż Koran). W
katolicyzmie nie ma ślepiej wierności każdemu słowu Świętej Księgi.
Jest
oczywiście wielu muzułmanów, którzy nigdy w życiu nie podnieśli ręki na kobietę
a jeszcze więcej takich, którzy kierują się radami liberalnych imamów, którzy
twierdzą, że absolutnie nie powinno się używać bicza ani kija, wystarczy ręka- a
jak ręka to bardziej z liścia niż z pięści. Tylko wydaje mi się, że jak na
współczesny feminizm widzący seksizm nawet w komplementach, to trochę zbyt
minimalistyczny projekt emancypacyjny.

Bourdieu (bo chyba tego Pierre’a masz
na myśli) napisał co napisał, ale nie on jedyny. Ja w ogóle współczuje
leszczykom, w których feministyczne matki wyrobiły poczucie winy za to, że mają
ptaszka. Bo to w sumie dobrzy chłopcy, którzy nie dość, że najczęściej i tak są
zbyt idealistyczni i nieśmiali, mają przez tego rodzaju bzdury jeszcze większe
problemy z nawiązaniem kontaktu z kobietami. Bo bądźmy szczerzy: czy więcej
kobiet marzy o pozbawionym tożsamości szwedzkim feminiście, który siada, żeby
zrobić siusiu czy o romantycznym i gorącym Włochu?
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.50541 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273