|
Magdalena Środa napisała w „Gazecie Wyborczej”, że wielu członów KP poparło Jarosława Kaczyńskiego. Albo tak deklarowało – dodała. I dzięki temu, co dodała, możemy ją złapać za słowo. Mimo drobiazgowej kontroli partyjnej, nie wiemy bowiem, kto jak głosował, natomiast deklaracje są jawne. Można więc łatwo stwierdzić, że głosowanie na Kaczyńskiego zadeklarowała jedna osoba, sporo z nas zadeklarowało, że na nikogo nie zagłosuje, frenetyczną aktywność w deklarowaniu wykazywali jedynie zwolennicy Komorowskiego. Przekonywali, że głosowanie to dotyczy dwóch wizji Polski, z których jedna jest bardziej promodernizacyjna, a druga ksenofobiczna i antydemokratyczna. Ja widziałam sprawę inaczej, może bardziej przyziemnie. Nakłaniano nas do wybierania między Polską rządzoną tyko przez PO i Polską rządzoną przez PO, której nieco przeszkadza prezydent bez wielkich uprawnień. (Tak jak to miało miejsce przez ostatnie dwa lata, a nie w IV RP.) Również bez uprawnień do prowadzenia polityki międzynarodowej - o czym chciałabym przypomnieć Cezaremu Michalskiemu. Taki wybór, podobnie jak wybór między dwoma konserwatywnymi i niesympatycznymi panami z prawicy, mnie nie interesował. Poza tym, narażając się Frakcji Komorystów, nie chciałam dostatecznie przestraszyć się możliwością sukcesu Kaczyńskiego. Na dodatek uważałam, że taki wybór w konsekwencji osłabiłby PiS, którego nie lubię. Może są to po prostu dwie różne perspektywy poznawcze, każda na swój sposób prawdziwa. Podejmowaliśmy różne decyzje, dyskutowaliśmy, ale chyba nikogo nie upoważnia to do twierdzenia, że KP gremialnie poparło Kaczora. Konsyliacyjnie powiedzmy, że to, co napisała Środa, to tylko jej przypuszczenia. W takim razie ja podzielę się moimi przypuszczeniami. Np. takim, że w nagrodę za poparcie Komorowskiego Środa dostanie od PO fotelik, jakieś małe stanowiskunio. Plotkuje się o tym na mieście. Chociaż w to nie wierzę, chciałabym od razu zdeklarować poparcie. Magda Środa jest autentycznie zaangażowana w walkę o równość kobiet, jest niezmordowaną działaczką społeczną, przedkładającą walkę o sprawę ponad własne korzyści. Mogłaby być Kluzik-Rostkowską PO. Niestety, moim zdaniem, PO nie stać nawet na Kluzik, a co dopiero na Środę. Stać ich jedynie na Radziszewską. Ciekawa jestem, czy stać ich będzie przynajmniej na parytety (35 proc. bez pierwszych miejsc) i refundację in vitro (bez mrożenia zarodków). Byłyby to pyrrusowe zwycięstwa, ale symbolicznie zawsze coś. W każdym razie, jeśli ktoś zarzuci Środzie wysługiwanie się kolesiom z PO, obiecuję, że napiszę felieton „Moja siostra Środa.”
Na podobny temat
|
@ Skrzypek Zauważ, że nawet w ...
@"Według badań zleconych prze...