Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Seks i etyka dla każdego Drukuj
Kinga Dunin   
01.08.2008

Dawno, chyba w połowie lat 90., trafił w moje ręce niemiecki poradnik? podręcznik? dla nastolatków zatytułowany ‘Seks’. Były tam różne pożyteczne informacje o dojrzewaniu dziewcząt i chłopców, o zapobieganiu ciąży, pewno też o AIDS i innych chorobach. Dziś już dokładnie nie pamiętam. Pamiętam jednak, co mnie w tej książce uderzyło - było w niej bardzo mało o seksie. Żadnych szczegółów, obrazków z pozycjami, za to ogólnie pozytywne nastawienie: seks jest dobry i przyjemny. Natomiast w kwestiach technicznych jest to pole do własnych odkryć i eksploracji. Ludzie posiadają ograniczoną liczbę wypustek i otworów, pewien - również ograniczony - zakres możliwości operowania własnym ciałem; w ramach tych możliwości każdy może znaleźć coś dla siebie. I wcale nie muszą tego robić z podręcznikiem w ręku. Nic samo przez się nie jest złe ani zakazane, ale pod pewnymi warunkami: seks powinien mieć miejsce między ludźmi, którzy szanują swojego partnera i siebie. Nikogo nie zmuszają, nie poniżają, nie stosują jakiejkolwiek formy przemocy, nie załatwiają innych spraw, nie traktują drugiej osoby ani siebie instrumentalnie. Żadne formy seksu nie są złe ani zboczone, złe mogą być jednak relacje i okoliczności uprawiania seksu. Krótko mówiąc, ograniczeniem dla seksu pozostaje etyka oparta na najogólniejszych, uniwersalnych zasadach: drugi człowiek ma być celem, a nie środkiem do celu, nie rób drugiemu, co tobie niemiłe, no i siebie też szanuj. Chyba mało kto przyznałby, że ograniczeń takich nie uznaje, nawet jeżeli reguły te zdarza mu się przekraczać. I zapewne istnieje dość powszechna zgoda, że uwewnętrznienie takich zasad, tak aby stały się regułą we współżyciu z innymi - we wszystkich dziedzinach, nie tylko seksualnej - jest ze wszech miar pożądane. Nie odkryję też Ameryki, mówiąc, że uwewnętrznienie takie dokonuje się w procesie wychowawczym, a wychowanie odbywa się w rodzinie, w przestrzeni zagospodarowanej przez media oraz w szkole. Ale dlaczego o tym piszę? Z powodu dwóch - na pozór dobrych - informacji, które pojawiły się w ostatnich dniach. MEN zamierza uczynić z etyki przedmiot obowiązkowy oraz rozważa uczynienie z edukacji seksualnej przedmiotu obowiązkowego. Dlaczego na pozór? Bo oczywiście pojawia się pytanie, kto, jak i czego będzie uczył i jak to wszystko będzie się miało do lekcji religii i ich zawartości. Jeśli chodzi o zakreślony wyżej program dotyczący etyki i seksu, to wydaje się on pewnym minimum, które nikomu nie zaszkodzi i nikomu nie powinno przeszkadzać. Zawiera powszechnie akceptowane normy moralne oraz obiektywną wiedzę na temat dojrzewania czy antykoncepcji - wiedzę zawsze dobrze mieć. Rzecz jasna, zdaję sobie sprawę, że dla katolików takie minimum to za mało. Dodaliby do tego więcej ograniczeń - dopuszczalne moralnie życie seksualne może mieć miejsce tylko w heteroseksualnym sakramentalnym związku nastawionym na prokreację. Nie zamierzam nikomu odbierać prawa do takiego nauczania, ale może w szkole należałoby wszystkich uczyć wspólnego minimum, a tylko tych, dla których jest ono zbyt minimalne, uczyć więcej. Najlepiej już poza szkołą. Świetnie jednak wiem, że ten rozsądny pomysł nie ma szans na realizację, i dlatego z zapowiedzi MEN cieszę się umiarkowanie. I tu jeszcze jeden racjonalny pomysł. Niedawno minister Ewa Kopacz zachowała się tak, jak powinna, wskazując szpital, gdzie 14-latka może dokonać przerwania ciąży. Grożono jej za to jednak ekskomuniką, wywierano naciski. Pani minister nie ustąpiła, ale kto inny może by ustąpił i oświadczył, że dla niego religijna moralność stoi ponad prawem. W tej sytuacji bezpieczną regułą wydaje się desygnowanie na państwowe stanowiska jedynie ateistów. Wtedy zapewne i rozsądny program edukacji seksualnej, etyki, a może i religioznawstwa - czemu nie? - miałby większe szanse na realizację.

  

[źródło: Wysokie obcasy]

  

Komentarze
Dodaj nowy
Zamorano   |24.11.2008 12:36:30
@W tej sytuacji bezpieczną regułą wydaje się desygnowanie na państwowe
stanowiska jedynie ateistów.

Każda dyskryminacja w sferze publicznej jest
niefajna.

Only crime and the criminal, it is true, confront us with the
perplexity of radical evil; but only the hypocrite is really rotten to the
core.-
Hannah Arendt. Pozdrawiam :)
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 12.19213 Seconds