Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Pochwała plotki Drukuj
Kinga Dunin   
28.02.2008

Minister Ćwiąkalski miał powiedzieć, ale nie powiedział. Śmiechu było potem co niemiara. Po co robić tajne posiedzenie Sejmu, skoro to, co miało być na nim powiedziane, jest zbyt tajne, żeby to powiedzieć? Czy dlatego, że z góry można było przewidzieć przecieki? Oczywiście. Nie ma tak tajnego posiedzenia, żeby nic z niego nie wyciekło. I właśnie na tym polega cała zabawa. I nie mówię tu o polityce, ale o życiu jako takim. O nieustannej grze w schowane-odkryte. Poza śmiercią jedna jeszcze rzecz jest pewna - jeśli chcemy zachować coś w sekrecie, nie należy tego nikomu mówić. Nawet najlepszemu przyjacielowi w największej tajemnicy, nawet do pieca, do ściany czy przez sen. Z drugiej strony sekrety i tajemnice to nie anonse na billboardach i naturą ich jest pozostawanie w jawności-niejawności, której krańcowym stanem bywa tajemnica poliszynela. Warto jednak pamiętać, iż daje się żyć tylko dzięki temu, że różnych rzeczy nie wiemy, oraz dzięki temu, że wiemy więcej, niżby wypadało.Wyobraźmy sobie szpital, gdzie monitory w salach nieustannie pokazują pacjentom, co się dzieje w pokoju lekarskim, albo szkołę, w której uczniowie mogą podsłuchiwać rozmowy w pokoju nauczycielskim. Męża, który nagle słyszy, co myśli jego żona, kiedy udaje orgazm. Tak, tajemnica osłania nasze ego, broni autorytetów, pozwala grać w miarę spójne role. Każdy człowiek, każda rzecz i sytuacja mają swój cień. Często to żadna tajemnica, tylko naddatek wiedzy, który mógłby zepsuć nam przyjemność. Jedząc kotlet, lepiej nie myśleć o rzeźni, a pijąc kawę - o pracy na plantacjach. Pracując w jakiejś firmie, czasem lepiej nie wiedzieć, jakie są naprawdę efekty jej działania. A jednocześnie całe zastępy psychologów, socjologów, ideologów, dziennikarzy, artystów zajmują się uświadamianiem nam tego, co miało pozostać w cieniu. I, oczywiście, sami rzucają własny cień. Mamy żony, mężów, kolegów w pracy. Podajemy sobie ręce, uśmiechamy się, wymieniamy rytualne grzeczności albo prowadzimy szczere rozmowy, lepiej jednak, żebyśmy nie wiedzieli, co wszyscy ci ludzie mówią o nas, kiedy tylko spuścimy ich z oka. Zresztą nietrudno zgadnąć - mniej więcej to samo, co my o nich. Niekoniecznie coś złego, plotki nie muszą być złośliwe, ich prawdziwa i pożyteczna rola polega na wietrzeniu tego, o czym sami niechętnie mówimy. Tworzą więź społeczną, rozwijają umiejętność psychologicznej analizy, czasem wzmagają empatię, a czasem są narzędziem kontroli społecznej. Dzięki plotkowaniu życie towarzyskie staje się głębsze, bogatsze w szczegóły, nabiera rumieńców. Umiejętność plotkowania jest ważną umiejętnością społeczną, niestety, podzieloną nierówno między płciami. Z powodów czy to genetycznych, czy kulturowych wielu mężczyzn zwyczajnie sobie z tym nie radzi. W dzisiejszych medialno-konsumpcyjnych czasach wrogiem zdrowej prywatnej plotki staje się prymitywna plotka publiczna. Ludzie zamiast zajmować się znanymi osobiście bliźnimi, zajmują się celebrytami. Zamiast, co byłoby słuszne i twórcze, zająć się życiem małżeńskim i erotycznym przyjaciółki albo analizowaniem charakteru sąsiada, zajmują się jakimiś dodami i marną namiastką życiowych sekretów przygotowywaną przez tabloidy i inne pudelki. Natomiast ci, którzy plotkować nie umieją, ale wstydzą się banalnej ekscytacji romansami aktoreczek i aktoreczków, mogą to samo znaleźć w polityce w jej wydaniu medialnym. Przecież najważniejsze dziś newsy to takie, kto o kim co powiedział, jaki ma charakter, czy ładnie wygląda, a od czasu do czasu wszystko musi ubarwić jakiś skandalik. Nagranie, film z ukrytej kamery - mniam, mniam. Wszystkie misie to lubią i żyją w przekonaniu, że to, czy premier lubi prezydenta, to rzecz naprawdę ważna w przeciwieństwie do tego, czy doda lubi jakiegoś nowego elektrodę. A przecież w gruncie rzeczy niewiele się to różni. Niestety, namawianie dziś do naturalnego, zdrowego plotkowania to tak, jakby namawiać do powrotu do życia w szałasach i sadzenia samemu marchewki.

  

Tekst ukazał się w „Wysokich Obcasach” z 23 lutego 2008 r.

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.79845 Seconds