Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Pchnąć nożem męskie bydlę |
|
|
Kinga Dunin
|
|
28.12.2008 |
Słyszę czasem pytanie, czemu nie zabiorę się za ‘Rzepę’, a wolę
poszturchiwać ‘Dziennik’. Odpowiadam: nie lubię łatwizny. Dziś jednak
postanowiłam ułatwić sobie życie i zaglądam do ‘Rzeczpospolitej’.
Podobno od nadmiaru głowa nie boli, ale naprawdę aż trudno się
zdecydować, co tu wybrać. Może felieton Wildsteina o szczycie
klimatycznym? O tym, jak to przy okazji ‘rozhisteryzowane i infantylne
tłumy napędzane przez medialnych i politycznych demagogów narzucają
większości irracjonalne rozwiązania’. Głupie, brzydkie tłumy, fuj! Nie
wiedzą, jakie są racjonalne rozwiązania. Chwalić Pana, że Wildstein wie
- trzeba tworzyć ‘nowe, dużo bardziej czyste sposoby korzystania z
energii’. I to już nie jest rozhisteryzowana demagogia - tylko zdrowy
rozsądek. A jeśli komuś wydawało się, że te tłumy właśnie tego się
domagają, to po prostu nic nie rozumie. Bo tłumy reprezentują
‘ideologię ekologizmu’, a Wildstein - ‘Rzeczpospolitą’. I trzeba
rozumieć tę różnicę. Niezły jest też Paweł Lisicki biadający nad
upadkiem kultury zachodniej, która to podobno przestała sobie radzić z
różnorodnością. W związku z tym ‘przeciwnicy związków homoseksualnych i
aborcji muszą zostać napiętnowani’ i nie mogą już wzbogacać palety
rozmaitych opcji. A co z kulturą wschodnią? Czy redaktor Lisicki
zamierza walczyć też o różnorodność w Polsce? Różnorodność (w kulturze
zachodniej) polega między innymi na tym, iż uznaje się, że ludzie mają
różne poglądy moralne, w związku z tym nikogo nie zmusza się do
aborcji, ale też nie zakazuje się jej tym, którym sumienie na nią
zezwala. Polega też na tym, że oprócz małżeństwa istnieją legalne
związki rejestrowane i mogą one być także jednopłciowe. Różne
możliwości dla różnych ludzi tak samo szanowanych przez państwo, w
którym żyją. U nas, jak wiadomo, jest inaczej - różnorodność polega na
tym, że nikt nie może dokonać aborcji i uznaje się tylko jeden rodzaj
związków. Mamy nadzieję, że redaktor Lisicki - miłośnik zachodnich
standardów różnorodności - w najbliższym czasie wypowie się również na
ten temat. Pierwszą nagrodę - w każdym razie w tym numerze - zdobywa
jednak Wojciech Klewiec za recenzję książki Isabel Allende ‘Inés, pani
mej duszy’. Gratulacje! Dowiadujemy się z niej, że kultury
przedkolumbijskie cechował brak szacunku dla praw człowieka oraz brak
emancypacji kobiet. Na szczęście pojawili się konkwistadorzy.
Wybawienie dla kobiet. Może jednak kobiety te poradziłyby sobie i bez
nich? Oto jak Klewiec zachwala główną bohaterkę powieści, księżniczkę
Inés: ‘Pod względem emancypacji, wyzwolenia i niezależności mogłaby
stanowić dziś wzór dla niejednej pani Manueli czy Kazimiery. Nie godzi
się na opresję ani w domu, ani na ulicy. Kiedy trzeba, umie dać
szowinistycznemu capowi patelnią po łbie. A gdy to nie wystarczy, nawet
pchnąć nożem męskie bydlę, które sądzi, że gdy kobieta mówi »nie «, to
oznacza »tak «. Jest genderowo i społecznie uświadomiona’. Ogarnięta
szałem bojowym własnoręcznie ścina głowy kilku trzymanym w niewoli
wodzom. Z pewnością żadna pani Manuela ani pani Kazimiera nie dorastają
jej nawet do pięt. Bo czy umiałyby pchnąć nożem męskie bydlę? Albo
własnoręcznie ściąć kilka głów? Dawniej to były, panie dzieju,
feministki, nie to co teraz. Jednak dla recenzenta ‘Rzepy’ Inés ma
jeszcze jedną zaletę, mianowicie pchając nożem i ścinając głowy czy
jedynie tłukąc patelnią po głowie capa, jest wolna od nakazów walki
płci. Prawdziwy ideał słusznej feministki. Skąd jednak to wiadomo - że
jest wolna od nakazów walki płci? Ano stąd, że chce mieć dziecko. Chęć
lub brak chęci posiadania dzieci nie wiąże się jakoś szczególnie z
feminizmem, z pewnością jednak kobieta, która nie chce mieć dzieci
(według ‘Wprost’ co piąta Polka), pokazuje panom figę, a to prawie jak
pchnąć nożem męskie bydlę. Czyli walcie patelnią, pchajcie nożem,
ścinajcie łby - tylko dzieci nam rodźcie. Cóż za determinacja!
Tekst ukazał się w „Wysokich Obcasach” z 28 grudnia 2008.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 04.01.2009 )
|
|
|
|
Pani Kingo studiowałam na warszawskie...
...to się viking chyba wreszcie poczu...