Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Pchnąć nożem męskie bydlę Drukuj
Kinga Dunin   
28.12.2008
Słyszę czasem pytanie, czemu nie zabiorę się za ‘Rzepę’, a wolę poszturchiwać ‘Dziennik’. Odpowiadam: nie lubię łatwizny. Dziś jednak postanowiłam ułatwić sobie życie i zaglądam do ‘Rzeczpospolitej’. Podobno od nadmiaru głowa nie boli, ale naprawdę aż trudno się zdecydować, co tu wybrać. Może felieton Wildsteina o szczycie klimatycznym? O tym, jak to przy okazji ‘rozhisteryzowane i infantylne tłumy napędzane przez medialnych i politycznych demagogów narzucają większości irracjonalne rozwiązania’. Głupie, brzydkie tłumy, fuj! Nie wiedzą, jakie są racjonalne rozwiązania. Chwalić Pana, że Wildstein wie - trzeba tworzyć ‘nowe, dużo bardziej czyste sposoby korzystania z energii’. I to już nie jest rozhisteryzowana demagogia - tylko zdrowy rozsądek. A jeśli komuś wydawało się, że te tłumy właśnie tego się domagają, to po prostu nic nie rozumie. Bo tłumy reprezentują ‘ideologię ekologizmu’, a Wildstein - ‘Rzeczpospolitą’. I trzeba rozumieć tę różnicę. Niezły jest też Paweł Lisicki biadający nad upadkiem kultury zachodniej, która to podobno przestała sobie radzić z różnorodnością. W związku z tym ‘przeciwnicy związków homoseksualnych i aborcji muszą zostać napiętnowani’ i nie mogą już wzbogacać palety rozmaitych opcji. A co z kulturą wschodnią? Czy redaktor Lisicki zamierza walczyć też o różnorodność w Polsce? Różnorodność (w kulturze zachodniej) polega między innymi na tym, iż uznaje się, że ludzie mają różne poglądy moralne, w związku z tym nikogo nie zmusza się do aborcji, ale też nie zakazuje się jej tym, którym sumienie na nią zezwala. Polega też na tym, że oprócz małżeństwa istnieją legalne związki rejestrowane i mogą one być także jednopłciowe. Różne możliwości dla różnych ludzi tak samo szanowanych przez państwo, w którym żyją. U nas, jak wiadomo, jest inaczej - różnorodność polega na tym, że nikt nie może dokonać aborcji i uznaje się tylko jeden rodzaj związków. Mamy nadzieję, że redaktor Lisicki - miłośnik zachodnich standardów różnorodności - w najbliższym czasie wypowie się również na ten temat. Pierwszą nagrodę - w każdym razie w tym numerze - zdobywa jednak Wojciech Klewiec za recenzję książki Isabel Allende ‘Inés, pani mej duszy’. Gratulacje! Dowiadujemy się z niej, że kultury przedkolumbijskie cechował brak szacunku dla praw człowieka oraz brak emancypacji kobiet. Na szczęście pojawili się konkwistadorzy. Wybawienie dla kobiet. Może jednak kobiety te poradziłyby sobie i bez nich? Oto jak Klewiec zachwala główną bohaterkę powieści, księżniczkę Inés: ‘Pod względem emancypacji, wyzwolenia i niezależności mogłaby stanowić dziś wzór dla niejednej pani Manueli czy Kazimiery. Nie godzi się na opresję ani w domu, ani na ulicy. Kiedy trzeba, umie dać szowinistycznemu capowi patelnią po łbie. A gdy to nie wystarczy, nawet pchnąć nożem męskie bydlę, które sądzi, że gdy kobieta mówi »nie «, to oznacza »tak «. Jest genderowo i społecznie uświadomiona’. Ogarnięta szałem bojowym własnoręcznie ścina głowy kilku trzymanym w niewoli wodzom. Z pewnością żadna pani Manuela ani pani Kazimiera nie dorastają jej nawet do pięt. Bo czy umiałyby pchnąć nożem męskie bydlę? Albo własnoręcznie ściąć kilka głów? Dawniej to były, panie dzieju, feministki, nie to co teraz. Jednak dla recenzenta ‘Rzepy’ Inés ma jeszcze jedną zaletę, mianowicie pchając nożem i ścinając głowy czy jedynie tłukąc patelnią po głowie capa, jest wolna od nakazów walki płci. Prawdziwy ideał słusznej feministki. Skąd jednak to wiadomo - że jest wolna od nakazów walki płci? Ano stąd, że chce mieć dziecko. Chęć lub brak chęci posiadania dzieci nie wiąże się jakoś szczególnie z feminizmem, z pewnością jednak kobieta, która nie chce mieć dzieci (według ‘Wprost’ co piąta Polka), pokazuje panom figę, a to prawie jak pchnąć nożem męskie bydlę. Czyli walcie patelnią, pchajcie nożem, ścinajcie łby - tylko dzieci nam rodźcie. Cóż za determinacja!

Tekst ukazał się w „Wysokich Obcasach” z 28 grudnia 2008.

Komentarze
Dodaj nowy
wątpiący  - w imię różnorodności poszerzmy spektrum   |30.04.2009 19:19:24
"Różnorodność (w kulturze zachodniej) polega między innymi na tym, iż uznaje
się, że ludzie mają różne poglądy moralne, w związku z tym nikogo nie zmusza się
do aborcji, ale też nie zakazuje się jej tym, którym sumienie na nią zezwala.
Polega też na tym, że oprócz małżeństwa istnieją legalne związki rejestrowane i
mogą one być także jednopłciowe. Różne możliwości dla różnych ludzi tak samo
szanowanych przez państwo, w którym żyją. U nas, jak wiadomo, jest inaczej -
różnorodność polega na tym, że nikt nie może dokonać aborcji i uznaje się tylko
jeden rodzaj związków."

chciałem zauważyć że powyższa teza niesie za sobą
pewnie konsekwencje, o których przyjęcie zechcę zapytać pod koniec Autorkę, ale
najpierw zarysuję o co chodzi


Jest wśród nas trochę koprofilów, nekrofilów
i zoofilów. Dlaczego mamy ograniczać ich wolność? Pozwólmy zoofilom zawierać
związki małżeńskie z osłami, wiadomo osioł prostolinijny świadomie do małżeństwa
nie podejdzie, ale to nic, przecież wystarczy zmodyfikować zapisy prawne, tak
żeby przynajmniej zoofil mógł realizować swoją naturę (osłowi to przecież
formalności obojętne a i petting w wydaniu Homo sapiens chyba mu nie szkodzi) W
dodatku niech ma możliwość uprawiania stosunków seksualnych z osłem na ulicach
miast. Nie?! Dlaczego?! Bo godzi to w estetykę większości społeczeństwa? To
żaden argument! Wystarczy że wprowadzimy do szkół edukację w tym zakresie, żeby
zmodyfikować programowalne przecież przez wychowanie i kulturę estetyczne
uprzedzenia. Uświadomimy społeczeństwo tak że wyzbędą się zoofilio-fobii,
dlaczego ich uprzedzenia estetyczne mają odbierać zoofilowi wolność
zalegalizowanego uprawiania różnorodnego seksu? i w róznorodnych
miejscach?

Jeśli różnorodność polegająca na tym że każdy ma prawo mieć i
realizować swoje poglądy moralne polegać ma na tym że nie wolno mnie ani tobie
nikogo zmuszać do postępowania według moich, twoich, prezydenta poglądów
moralnych, to nie mogę zmusić nektrofila do zaprzestania publicznej masturbacji
przy użyciu szczątków zwłok ludzkich. Dlaczego? Bo to że taka czynność jest
niemoralna, niestosowna etc - to tylko mój osobisty pogląd. Nie tylko mój? bo
także i jego i jej i przeważającej większości społeczeństwa które miałoby
patrzeć na ucieleśnienie takich erotycznych fantasmagorii?! To CO z tego!!
Podobne negatywne reakcje wywołuje u wiekszości społeczeństwa widok całujących
się na ulicy facetów, i przecież chodzi o to żeby ta większość dostosowała się
do mniejszości, a nawet ją popierała, w imię wolności moralnego pluralizmu jaki
ta mniejszość reprezentuje. Więc nie wolno nam także represjonować wolnych
nekrofilów! A im wolno będzie się zebrać i manifestować swoje prawo wolności,
chwalebnie krzycząc : "chcemy tolerancji"

Teoretyczna sytuacja
zarysowana powyżej jest analogiczna do sytacji homoseksualistów. Więc ma Pani
dwa wyjścia - (a)podtrzymać swoją tezę (zacytowaną przeze mnie na wstępie) - co
będzie się wiązać z Pani deklaracją przyjęcia konsekwentnych tez
zaprezentowanych przeze mnie w teoretycznej sytuacji, albo (b) wycofać się z
Pani tezy - co będzie równoznaczne z tym że nie godzi się Pani z twierdzeniami
że zoofile i nekrofile powinni mieć prawo uprawiać seks publicznie, jeśli tylko
tego potrzebują.


Teraz proszę o odpowiedź - (a) czy (b)?
W tym przypadku
tertium non datur, przypominam o prawie Dunsa Szkota i o tym że z dwoch zdań
sprzecznych można wszystko wyprowadzić - mówiąc wprost - można sobie stwierdzić
każdą głupotkę a teza traci rację, pozostając na poziomie nierozumnego
zideologizowanego mniemania.

Przyznam że najbardziej cieszyć się będę z
otrzymanej odp.(a) gdyż wtedy nie omieszkam opublikować tej dyskusji, której
konkluzje z pewnością zainteresują sporą część społeczeństwa i uświadomią w
jakie aporie (a wręcz absurdy zagrażające społeczeństwu) wikła się idea
pro-homosex. Jeśli zadeklaruje Pani negację (a)- to wykaż sięPani uczciwością
intelektualną i nie mamy już o co się spierać
bedzie_dobrze   |01.05.2009 02:55:52
Stary ale ty jestes dretwy.. No przeciez nikt nie bedzie zakazywal zoofilom
bzykania sie ze zwierzetami jesli sie upra to robic. Rzecz w tym, ze nie dosc
wielu ich jest by stworzyc wystarczajaco silne lobby. Jesli stworza zwiazek i
zaczna domagac sie praw, to je sobie w koncu uzyskaja. Koprofile sa tu w
niejakiej pulapce, bo zdaje sie ze sama podstawowa zasada ich dazenia polega na
tym, by laczyc sie z czyms co odrzucone. Neutralizacja tego elementu
obrzydliwosci w zasadzie zneutralizowalaby zatem ich poped i w efekcie pewnie
sami strzeliliby sobie gola. Trudna sytuacje mieliby tez fani seksu ze zmarlymi,
bo i bliscy zmarlej osoby chcieliby tu byc strona sporu i pewnie sam kandydat na
zmarlego (czyli kazdy z nas) chcialby miec tu cos do powiedzenia. Generalnie
jednak nie mylisz sie - zasad stalych nie ma. Bedzie tak, jak sobie ludzie
miedzy soba ustala. Geje moga calowac sie na ulicy, poniewaz sobie to
wywalczyli. I od tej pory jest ustalone, ze ktos komu to przeszkadza jest
nieprzystosowany a nie odwrotnie. Kwestia ustalen, nic wiecej.
Amel  - /   |01.05.2009 10:42:19
Skąd jednak to wiadomo - że jest wolna od nakazów walki płci? Ano stąd, że
chce mieć dziecko. Chęć lub brak chęci posiadania dzieci nie wiąże
się jakoś szczególnie z feminizmem, z pewnością jednak kobieta, która
nie chce mieć dzieci (według Wprost co piąta Polka), pokazuje panom figę,
a to prawie jak pchnąć nożem męskie bydlę. Czyli walcie patelnią,
pchajcie nożem, ścinajcie łby - tylko dzieci nam rodźcie. Cóż za
determinacja!



to nie jest wcale tak, że wybór, jaki podejmuje kobieta, "chcę
mieć dziecko/ nie chę być matką" dotyczy jedynie relacji
na płaszczyznie kobieta- mężczyzna. oczywiście biologiczny aspekt
zajścia w ciążę - poprzez stosunek seksulany lub metodę in vitro- tutaj
rolę odgrywa i facet i kobieta. ale to wcale nie oznacza, że np.
lesbijki, które nie chcą wchodzić w zwiazki z facetami, nie chcą czy nie
zamierzają mieć dzieci. pragnienie rodzicielstwa u
kobiet homoseksulanych niczym nie różni się od pragnienia lub jego
braku kobiet hetero. macierzyństwo lesbijek to fakt. homoseksualistka, któa
chce mieć dziecko urodzi je jeśli będzie chciała. albo przez sztuczne
zapłodnienie( tu dużą rolę odgrywaja koszty), albo ojcem będzie
zaprzyjazniony gej.
wątpiący  - filozofia absurdu (nie przeczę że niesłu   |01.05.2009 13:28:46
Szanowny "będzie dobrze", początek Twojej wypowiedzi pokazuje od razu
jaki jest Twój stosunek do kogoś kto ma inne zdanie niż Ty, - nie ukrywam że
takie epitety kogoś kto czuje się jak mentor patrzący z góry - wkurzają mnie,
ale trudno, przecież nie będę się odpłacał podobnymi złośliwościami. Jak
rozumiem z wypowiedzi prezentujesz stanowisko etycznego relatywizmu
(subiektywizmu) w wersji hedonistycznej bądź utylitarystycznej. Twierdzisz też o
ile dobrz rozumiem że nie powinniśmy narzucać w społeczeństwie powszechnych,
obiektywnych i bezwarunkowych norm etycznych, poprzez stwierdzanie JAK POWINNO
BYĆ. Czyli jak twierdzę że zoofil powinien/niepowinien uprawiać seks publicznie,
to mogę zostawić to sobie i myślącym podobnie, ale nie mogę ustanowić z tego
prawa, narzucić tego sądu etycznego zoofilowi. Ok czyli etyka sprowadza się do
ustalania względnych, tymczasowych praw poprzez walkę sił. Ktoś się uprze,
będzie miał siłę i w końcu doprowadzi do "ustaleń" społecznych. Bardzo
dobrze może być i taka trzecia odp. na moje pytanie. Twoje twierdzenie
faktycznie wylewa dziecko z kąpielą, obalając cytowany przeze mnie fragment Pani
dunin, w którym postuluje Ona że słuszniej byłoby pozwolić gejom na związki
małż. gdyż tak będzie większa różnorodność wartości która jest wartością
najwyższą. Według Pana twierdzenia Pani Dunin bezpodstawnie afiszuje swoje
poparcie dla gejów i określa taką postawę jako słuszniejszą niż postawę
antygejowską. Ponieważ wg Ciebie nie wolno nam narzucać innym twierdzenia
"jak powinno być" czyli nie da się (nie powinno się?) zmuszać prawnie do
takich rzeczy: "zoofil NIE powinien uprawiać seksu na ulicy" , "gej
NIE powinien zawierać związków małżeńskich", ale też do i takich (bo sąd
mówi jak nie powinno być lub jak powinno): "gej POWINIEN mieć prawo do
związków m.", "każdy obywatel POWINIEN tolerować/szanować gejowskie
amory na ulicach". W sumie swoim relatywizmem zabraniasz p. Dunin wypowiadać
sądów, do których i ja się doczepiłem pisząc komentarz, choć nie podejrzewałem
jeszcze że ta trzecia nie przewidzana przeze mnie opcja odpowiedzi któą
zaprezentowałeś - prowadzi do sabotażu. Na marginesie: osobista egzystencjalna
chęć realizacji idei pluralizmu wartości jako wartości najwyższej, prowadzi do
wewnętrznej sprzeczności, gdyż wartość z definicji jest uznaniem pewnych form
ekskluzywności, także na poziomie metawartości, inaczej staje się wyrażeniem
pustym.

Pozwolę sobie sparafrazować Twoje niektóe zdania, tak żeby pokazać
że poglądy te są mieczem obosiecznym, i wystarczy w miejsce stałej nazwowej
wstawić zamiast "zoofila" albo "geja" -
"Katolika":)

No przecież nikt nie będzie zakazywał katolikom
publicznego mówienia o grzechu i politycznego zaangażowania, jeśli się uprą to
zrobić. […] Geje nie mogą zawierać związków małżeńskich ponieważ ci którzy
uważają że im to szkodzi wywalczyli sobie takie prawo. […] Do tej pory jest
ustalone że ktoś komu to przeszkadza (że nie ma małżeństw gejów) jest
nieprzystosowany, a nie odwrotnie.

Twoje argument jak widać mogą
byćwykorzystane za jak i przeciwko gejom, a to co wg Ciebie uzasadniają (bo nie
uzasadniają) pozostaje tylko kwestią światopoglądowego wyboru.


Do Amel -
dla mnie kryterium w sprawach o których piszesz są nauki przyrodnicze, w
szczególności tezy biologiczne w których jestem może nieco bardziej biegły,
oczywiście to czy się uzna naukę za kryterium prawdy też jest kwestią
światopoglądową, tak samo jak wybór teorii (akurat w przypadku homo jest jedna
interpretacja)ale nie chce sie wdawać w niekończące się dyskusje, z 2ch powodów
- 1) jestem pdp sam, przeciwko wielu umysłom o skomasowanej mocy argumentowania
(polemika byłaby nieuczciwa) 2) osobiście nie widzę żeby cokolwiek dobrego
wynikło z takiej dyskusji, oprócz gniewu i wzajemnego obrażania się. Więc
żegnam, pozostawiając powyższą wypowiedź do pewnego lepszego bądź gorszego
obalenia:) któego już czytać nie będę, aby nie korcił mnie łańcuszek
argumentacji i obaleń. Życzę wszystkiego dobrego.
wątpiący  - filozofia absurdu (nie przeczę że słuszn   |01.05.2009 13:29:06
Szanowny "będzie dobrze", początek Twojej wypowiedzi pokazuje od razu
jaki jest Twój stosunek do kogoś kto ma inne zdanie niż Ty, - nie ukrywam że
takie epitety kogoś kto czuje się jak mentor patrzący z góry - wkurzają mnie,
ale trudno, przecież nie będę się odpłacał podobnymi złośliwościami. Jak
rozumiem z wypowiedzi prezentujesz stanowisko etycznego relatywizmu
(subiektywizmu) w wersji hedonistycznej bądź utylitarystycznej. Twierdzisz też o
ile dobrz rozumiem że nie powinniśmy narzucać w społeczeństwie powszechnych,
obiektywnych i bezwarunkowych norm etycznych, poprzez stwierdzanie JAK POWINNO
BYĆ. Czyli jak twierdzę że zoofil powinien/niepowinien uprawiać seks publicznie,
to mogę zostawić to sobie i myślącym podobnie, ale nie mogę ustanowić z tego
prawa, narzucić tego sądu etycznego zoofilowi. Ok czyli etyka sprowadza się do
ustalania względnych, tymczasowych praw poprzez walkę sił. Ktoś się uprze,
będzie miał siłę i w końcu doprowadzi do "ustaleń" społecznych. Bardzo
dobrze może być i taka trzecia odp. na moje pytanie. Twoje twierdzenie
faktycznie wylewa dziecko z kąpielą, obalając cytowany przeze mnie fragment Pani
dunin, w którym postuluje Ona że słuszniej byłoby pozwolić gejom na związki
małż. gdyż tak będzie większa różnorodność wartości która jest wartością
najwyższą. Według Pana twierdzenia Pani Dunin bezpodstawnie afiszuje swoje
poparcie dla gejów i określa taką postawę jako słuszniejszą niż postawę
antygejowską. Ponieważ wg Ciebie nie wolno nam narzucać innym twierdzenia
"jak powinno być" czyli nie da się (nie powinno się?) zmuszać prawnie do
takich rzeczy: "zoofil NIE powinien uprawiać seksu na ulicy" , "gej
NIE powinien zawierać związków małżeńskich", ale też do i takich (bo sąd
mówi jak nie powinno być lub jak powinno): "gej POWINIEN mieć prawo do
związków m.", "każdy obywatel POWINIEN tolerować/szanować gejowskie
amory na ulicach". W sumie swoim relatywizmem zabraniasz p. Dunin wypowiadać
sądów, do których i ja się doczepiłem pisząc komentarz, choć nie podejrzewałem
jeszcze że ta trzecia nie przewidzana przeze mnie opcja odpowiedzi któą
zaprezentowałeś - prowadzi do sabotażu. Na marginesie: osobista egzystencjalna
chęć realizacji idei pluralizmu wartości jako wartości najwyższej, prowadzi do
wewnętrznej sprzeczności, gdyż wartość z definicji jest uznaniem pewnych form
ekskluzywności, także na poziomie metawartości, inaczej staje się wyrażeniem
pustym.

Pozwolę sobie sparafrazować Twoje niektóe zdania, tak żeby pokazać
że poglądy te są mieczem obosiecznym, i wystarczy w miejsce stałej nazwowej
wstawić zamiast "zoofila" albo "geja" -
"Katolika":)

No przecież nikt nie będzie zakazywał katolikom
publicznego mówienia o grzechu i politycznego zaangażowania, jeśli się uprą to
zrobić. […] Geje nie mogą zawierać związków małżeńskich ponieważ ci którzy
uważają że im to szkodzi wywalczyli sobie takie prawo. […] Do tej pory jest
ustalone że ktoś komu to przeszkadza (że nie ma małżeństw gejów) jest
nieprzystosowany, a nie odwrotnie.

Twoje argument jak widać mogą
byćwykorzystane za jak i przeciwko gejom, a to co wg Ciebie uzasadniają (bo nie
uzasadniają) pozostaje tylko kwestią światopoglądowego wyboru.


Do Amel -
dla mnie kryterium w sprawach o których piszesz są nauki przyrodnicze, w
szczególności tezy biologiczne w których jestem może nieco bardziej biegły,
oczywiście to czy się uzna naukę za kryterium prawdy też jest kwestią
światopoglądową, tak samo jak wybór teorii (akurat w przypadku homo jest jedna
interpretacja)ale nie chce sie wdawać w niekończące się dyskusje, z 2ch powodów
- 1) jestem pdp sam, przeciwko wielu umysłom o skomasowanej mocy argumentowania
(polemika byłaby nieuczciwa) 2) osobiście nie widzę żeby cokolwiek dobrego
wynikło z takiej dyskusji, oprócz gniewu i wzajemnego obrażania się. Więc
żegnam, pozostawiając powyższą wypowiedź do pewnego lepszego bądź gorszego
obalenia:) któego już czytać nie będę, aby nie korcił mnie łańcuszek
argumentacji i obaleń. Życzę wszystkiego dobrego.
bedzie_dobrze   |02.05.2009 04:54:40
Watpiacy napisalem ze jestes dretwy nie dlatego, ze masz inne zdanie, tylko z
powodu stylu w jakim je probujesz przedstawiac. Wystawiasz tu swojego Dunsa
Szkota i scholastyczne klocki lego formalnej logiki,jakby zupelnie nie
uswiadamiajac sobie naprzeciw czego to stawiasz. Moj dobry kumpel, gej opowiadal
mi o pierwszym momencie kiedy sobie uswiadomil, ze jest gejem. Bylo to na
koloniach, gdy wchodzil radosnie w pietnasty rok zycia. Wchodzil na pomost na
jeziorze a przed nim do wody mial skakac chlopaczek z drugiego pokoju. Moj
kumpel zobaczyl jego uda i posladki opiete kapielowkami i nagle poczul, ze
absolutnie musi wskoczyc do tej wody jak najszybciej. W nocy nie mogl zasnac.
Znam takie doswiadczenia kolonijne, bo pamietam jak kolo mnie na moich
przechodzila dziewczyna ze trzy lata ode mnie starsza ubrana chyba tylko w NOGI
kiedy siedzialem na podlodze podczas jakiejs skeczowej nasiadowy. Tylko te nogi
z tej nasiadowy owczesnej pamietam i podobnie jak moj kumpel gej nigdy nie
zapomni swojego kolegi w kapielowkach, tak i ja nigdy nie zapomne tych nog, choc
wiele wiele lat od tamtej pory uplynelo. Naprawde sadzisz, ze moglbys mnie albo
jemu to zatrzec swoim Dunsem Szkotem? Mowisz o zywych ludziach i ich potrzebach.
O ich zyciu. O tym, ze jest sie z kims w zwiazku i ma sie ochote z tym kims isc
za reke po ulicy. To nie jest ukladanka ze zdan wielokrotnie zlozonych stary,
tylko to sa emocje. Dlatego pisze, ze jestes dretwy.
piszesz, ze ja twierdze,
ze
>>nie powinniśmy narzucać w społeczeństwie >>powszechnych, obiektywnych i
>>bezwarunkowych norm etycznych, poprzez >>stwierdzanie JAK POWINNO BYĆ

juz
w samym takim podejsciu bylaby przeciez sprzecznosc :) Pojecie "powinno
byc" zaklada istnienie obiektywnego zrodla sadu. "nie powinnismy"
zaklada to takze :) Nie ma zadnego obiektywnego zrodla sadu. Ludzie po prostu
chca cos robic, wiec to robia o ile im inni tego nie uniemozliwia. Powolywanie
sie na obiektywne normy jest tylko narzedziem, by to robic skuteczniej dzieki
wmowieniu komus, ze stoi za toba cos wiecej niz tylko twoje wlasne pragnienie.


>>W sumie swoim relatywizmem zabraniasz p. Dunin wypowiadać sądów, do
których i ja się doczepiłem pisząc komentarz

nie zabraniam pani Dunin
niczego. Stwierdzam jedynie, ze jest w tym pani Dunin chrzescijanska az do bolu,
bo faktycznie powoluje sie tu na to, ze jakos byc powinno, czyli powoluje sie na
obiektywnie istniejaca norme. Ja bym tego nie robil. Stwierdzilbym jedynie, ze
geje chca chodzic ze soba za reke po ulicy, chca sie calowac na ulicy i chca
zawierac zwiazki formalne i ze w zwiazku z tym beda to robic, a ja ich bede w
tym popieral bo ich lubie. Z tym, ze rozumiem, ze do chrzescijan tego typu
rozumowanie nie trafia i dlatego byc moze trzeba, jak to czyni pani Dunin mowic
do nich ich jezykiem - "powinno sie", "nie powinno sie",
"slusznym jest", "uczciwym jest" - bo im/wam powolanie sie po
prostu na wlasna potrzebe nie wystarcza. Musi wam tata pozwolic.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 04.01.2009 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.81235 Seconds