|
Może właśnie teraz, przy okazji jubileuszu ‘Wysokich Obcasów’, nadeszła
pora, aby zadać sobie pytanie: jaki jest stan feminizmu na dzień
dzisiejszy? Jeżeli ktoś sądzi, że pytamy o to, czy istnieją w Polsce
ogromne organizacje feministyczne albo czy jest milion kobiet gotowych
wyjść na ulice w obronie swoich praw, albo też czy kasjerki w Tesco
przeczytały już wszystkie książki Agnieszki Graff, to może sam sobie
odpowiedzieć. Spytajmy raczej o wpływ na rzeczywistość. Oto ‘Dziennik’
publikuje duży materiał poświęcony kompletnej indolencji Państwowej
Inspekcji Pracy w kwestii molestowania seksualnego. Do lokalnych
inspektoratów zadzwoniła dziennikarka i poskarżyła się na natarczywego
szefa. Dowiedziała się, że prawo takich kwestii nie reguluje, że nigdy
w sądzie nie wygra, jedynie się ośmieszy i zaszarga sobie opinię, że
powinna poczekać, aż szef zestarzeje się i mu przejdzie, albo jak sama
się zestarzeje i już nie będzie potrzebowała niezaszarganej opinii, bo
w pewnym wieku kobiecie i tak już nic nie pomoże, no, a jeśli naprawdę
nie może tego wytrzymać, to niech się zwolni z pracy. Oburzające?
Oburzające. Oburzył się więc całkiem słusznie ‘Dziennik’ oraz telewizja
przez cały dzień się oburzała, bo przeczytała. Tłumaczył się główny
inspektor pracy, tłumaczyła się pani pełnomocnik do spraw równego
traktowania wszystkich i wszystkiego. Pani pełnomocnik - niestety,
skończyły się czasy pełnomocniczek - twierdziła, że powołuje, planuje,
koordynuje i kooperuje w tej sprawie i za sto lat to się na pewno
zmieni, a poza tym jest to wina wszystkich poprzednich rządów. W każdym
razie po raz pierwszy od prawie roku przypomniane zostało, że podobno
urząd taki istnieje. Pan inspektor natomiast okazał się bardziej
skuteczny i znalazł jednego kompetentnego pracownika, do którego mają
dzwonić osoby z całej Polski. Czy coś z tego wyniknie poza sensacyjnym
newsem? Pewno niezbyt wiele, bo państwo, które powinno się tym
zajmować, ma całą sprawę w nosie. I było tak zawsze - za lewicy i za
prawicy. Ale z drugiej strony może będzie to jakiś krok naprzód. Jedna
kompetentna osoba zajmująca się tym w PIP i ileś kobiet, które
dowiedziały się, że można zadzwonić. Powiedzenie głośno, że jest to
problem, a nie tylko powód do rozkosznych żartów. A co jeszcze możemy
przeczytać w ‘Dzienniku’? Jak się okazuje, podobny eksperyment wykonała
miesiąc temu Feminoteka - fundacja walcząca z dyskryminacją kobiet.
Hola, hola, jak to podobny eksperyment? ‘Dziennik’ od dawna miał taki
pomysł i przypadkiem dowiedział się, że ktoś już to zrobił? To prawda,
Feminoteka zrobiła to samo. O wynikach poinformowała media,
pełnomocnika i głównego inspektora. I co? I nic. Telewizja nie uznała
tego za news, nikt się nie tłumaczył, nie było sprawy, ‘Dziennik’ tego
nie nagłośnił, podobnie jak inne gazety. Po prostu to, co mówią
feministki, jest z natury niesłuszne i nieciekawe. Jak mówi pełnomocnik
Radziszewska w wywiadzie dla tejże Feminoteki: słowo feminizm jest
nieładne, a feministki same są sobie winne, bo nie umieją komunikować
się ze społeczeństwem. Nie wiem, jak miałyby się komunikować inaczej,
niż powiadamiając media i stosowne urzędy. Może raczej ktoś ma tutaj
kłopoty ze słuchaniem. Zamiast narzekać, należy więc podziękować
„Dziennikowi”, że był łaskaw powtórzyć to, co mówią feministki, głosem
ogólnoludzkim, a więc słyszalnym. Oczywiście, w tym samym numerze
zamieszczając też jakieś uszczypliwości na temat feministek, które
rzekomo coś tam twierdzą. Bo wciąż funkcjonujemy w mediach jako
przywoływane ad hoc idiotki, które mówią coś od rzeczy, a jak do
rzeczy, to już musi powiedzieć ktoś inny. Jak twierdzi doktor socjolog
pani Fedyszak, polskie emancypantki nie miały żadnego udziału w
przyznaniu kobietom w Polsce 90 lat temu praw wyborczych. To „panowie
nie mieli potrzeby dominacji nad kobietami i w naturalny sposób
włączyli je w społeczność obywateli”. Po prostu ojcem sukcesów na
drodze do równości płci jest patriarchat, feminizm zaś jest matką
wszystkich klęsk.
Tekst ukazał się w „Wysokich Obcasach” z 6-7 grudnia 2008.
Na podobny temat
|
Viking napisał: >Czytelnictwo w Pols...
Oczywiście viking znów najlepiej wie ...