Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Od rzemyczka do Giertycha |
|
|
Kinga Dunin
|
|
30.05.2006 |
Od rzemyczka do koziczka… Przypominam sobie, jak siostra katechetka narysowała na tablicy kwadrat, a następnie podzieliła go na cztery równe pola. Kazała nam przerysować to do zeszytów, a potem w pierwszym polu umieścić 'byle jaki rzemyczek'. W ostateczności może być pasek od spodni. W drugim miał się znaleźć piękny scyzoryk. W trzecim koń. W czwartym szubienica. Od rzemyczka do koziczka, od koziczka do koniczka, od koniczka wprost do stryczka… Miała z tego wynikać prosta nauczka - zaczynamy od drobnych grzeszków. Ot, podwędzimy komuś rzemyczek. Potem łatwo już przyjdzie nam kradzież czegoś większego. A jak już ukradniemy konia, to nas powieszą. Wszystko to działo się w czasach, kiedy religii uczono w kościele. Pamiętam ciemną kaplicę koło zakrystii. Ciężkie drewniane ławy z wysokimi oparciami, słodki zapach świec. Kolorowe tablice z ilustracjami przedstawiającymi biblijne historie, Sąd Ostateczny, piekło. Ta z piekłem to była moja ulubiona. I nie piszę tego wcale po to, żeby przedstawić katechizację jako jakąś straszną traumę dzieciństwa. Przeciwnie. Rysowanie szubienicy wydawało mi się bardzo zajmujące. W kaplicy było fajniej niż w szkole. Historia - powiedzmy - rzezi Kananejczyków była ciekawsza od bitwy pod Grunwaldem, nie wspominając już o ułamkach. I komu to szkodziło?
Pozostawmy jednak na boku tę niewczesną nostalgię. Poszukajmy raczej rzemyczka, zamiast dołączać do chóru płaczek rwących sobie włosy z głowy, ponieważ Roman Giertych został ministrem. A przecież mogło być tak dobrze - minister z PiS-u albo z Samoobrony.
A może wszystko zaczęło się już wtedy, kiedy Anna Radziwiłł (Unia Demokratyczna, rząd Tadeusza Mazowieckiego) pod stołem wprowadziła religię do szkół? W niczym nie przypominali Giertycha, ale - od rzemyczka do koziczka… Mijały kolejne lata i nie było sposobu - ktokolwiek by rządził - żeby wprowadzić do szkoły wychowanie seksualne mimo zobowiązania przez ustawę. Kolejne lata, kiedy wyśmiewano wszelkie pomysły przejrzenia podręczników pod kątem zasady równości płci albo stosunku do mniejszości.
Po obchodach związanych ze śmiercią papieża dostawałam listy od nauczycieli. Opisywali mi, jak wyglądało organizowanie spontanicznych białych marszów. O ile pamiętam, wówczas rządził SLD, a nie LPR.
Nie mam zamiaru spierać się z tymi, którzy zechcą mi zarzucić, że chciałabym szkoły ideologicznej - tylko inaczej. Niech im będzie. Tak. Uważam, że w szkole - przynajmniej państwowej - należy uczyć wszystkie dzieci tego samego i nie dzielić ich ze względu na wyznanie. Nie mam nic przeciwko nauczaniu nie tylko etyki, ale i religioznawstwa. Przynajmniej uczniowie czegoś by się dowiadywali. Sądząc bowiem po moich studentach, dziś na lekcjach religii nie dowiadują się niczego poza tym, że aborcja jest grzechem.
Tak, uważam, że szkoła powinna dbać o takie kwestie jak promocja równości płci. Tolerancja. Oduczać odruchów homofobicznych. Krótko mówiąc, kształcić ludzi do życia w społeczeństwie otwartym i różnorodnym.
Powstrzymaniu agresji lepiej służą psycholodzy i rozmaite zajęcia dla młodzieży niż organizowanie dętych patriotycznych obchodów.
Oczywiście stoi za tym wszystkim pewien model wychowawczy, który nie ma nic wspólnego z hasłem 'róbta, co chceta'. Wielu nauczycieli i działaczy społecznych chciało i chce takiego modelu, nigdy jednak nie był to program żadnego rządu ani ministra. Obudziliśmy się, kiedy się okazało, że dotarliśmy do Giertycha. Może dużo wcześniej trzeba było walczyć o przyzwoity model świeckiej, nowoczesnej szkoły?
Na szczęście ludowe mądrości mamy na wszelkie okazje, więc powiem: lepiej późno niż wcale. (Ale dodam też: mądry Polak po szkodzie). Dobrze by było, gdyby za protestami w sprawie Giertycha poszedł namysł na temat tego, czego w szkole chcemy, a nie jedynie, kogo nie chcemy.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 30.05.2006 )
|
|
|
|
Pani Kingo studiowałam na warszawskie...
...to się viking chyba wreszcie poczu...