Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
O wyższości PRL-u nad III i IV RP |
|
|
Kinga Dunin
|
|
12.02.2007 |
Niedawno dworowałam sobie tutaj z konserwatywnych lamentów
na temat rodziny. Z porównywania rozmaitych współcześnie istniejących wzorów
życia rodzinnego do ideału sprzed lat. I żeby nie wdawać się w jałowe spory,
czy kiedyś było lepiej - może było, ale co z tego, skoro teraz jest jak jest -
skupiłam się na absurdalnych konsekwencjach płynących z takich porównań. A
konsekwencje są takie, że jeśli rzeczywiście chcemy przywrócić dawny ideał,
trzeba sięgnąć po instrumenty prawne. Są one równie oczywiste, jak i -
wydawałoby się - nie do przyjęcia. Pisałam więc o takich posunięciach jak zakaz
rozwodów, pozbawienie praw dzieci pozamałżeńskich i chyba zapomniałam dodać, że
przydałby się zakaz pracy dla kobiet.
Potem jednak ugryzłam się w język. Jak się bowiem okazało, konserwatywne
bajdolenie wcale tak powszechnie nie wydaje się irracjonalne, a zalecane
lekarstwo, czyli zawracanie kijem Wisły, wciąż ma swoich zwolenników. I jakby
na zamówienie w gazetowych 'Opiniach' ukazał się wygrzebany z jakiegoś lamusa
tekst amerykańskiej neokonserwatystki Gertrude Himmelfarb 'Rodzina do naprawy'.
A w nim oczywiście o tym, jak to kiedyś było dobrze, a teraz starcy umierają na
ulicy, dzieci kradną i w ogóle w porównaniu z latami 50. jest gorzej. O czym
świadczą statystyki. Należy więc ograniczyć rozwody i zabrać finansową pomoc
samotnym matkom. (To oczywiście półśrodki; jakie są środki, ja uczciwie
napisałam).
Tekst ten, jak mniemam, ukazał się w ramach pluralizmu - niech kwitnie tysiąc
kwiatów. Jasne, niech kwitnie. Posługując się podobną metodologią, chętnie
zatem napiszę dla 'Gazety' tekst o wyższości PRL-u nad III i IV RP. Jasno w nim
zostanie udowodnione, że zmiana ustroju przyczyniła się do wzrostu
przestępczości, bicia dzieci, erotycznej rozpusty oraz zaniku tak lubianych przez
wszystkich wczasów pracowniczych. Mogę też udzielić kilku rad, jak ten
wspaniały porządek przywrócić. Ale nie wiem, czy mi się to opłaca.
Oto bowiem jesteśmy w przededniu dezubekizacji, czyli rozliczenia się z
brzydkimi komunistycznymi służbami specjalnymi. Już nawet SLD przyznaje, że
Służba Bezpieczeństwa była organizacją zbrodniczą. Jak najbardziej się zgadzam,
tylko domagam się konsekwencji. Służby specjalne były częścią machiny
państwowej i w jej imieniu działały. Za dezubekizacją powinna zatem iść i
dekomunizacja. Przecież za PRL - razem z jego ubekami - odpowiadały konkretne
organizacje: PZPR z tak zwanymi stronnictwami sojuszniczymi. Wiadomo, były one
obce i siedziały na sowieckich bagnetach, ale ktoś je chyba popierał.
Konkretnie - dobrze ponad 90 procent społeczeństwa, które chodziło na wybory.
Tak zwane wybory. Dające zbrodniczemu państwu i jego zbrodniczym organom coś w
rodzaju demokratycznej legitymacji. Po 1956 roku naprawdę można było tego nie
robić. A nawet jak ktoś bał się nie iść, to istniały sposoby, żeby oddać głos
nieważny. Dla mnie sprawa jest prosta:
Jeśli więc dezubekizacja ma polegać na odbieraniu emerytury (powyżej
minimalnej), to środek ten powinien dotyczyć wszystkich odpowiedzialnych za PRL
- członków partii oraz aparatu przymusu i obywateli, którzy to popierali.
Zdobyte w ten sposób pieniądze w ramach sprawiedliwości dziejowej należy
przekazać tym, którzy nie głosowali, nie należeli i w żaden sposób w
komunistycznej, zbrodniczej władzy nie uczestniczyli.
Całkiem przypadkiem tak się miło składa, że za czasów PRL nigdy nie głosowałam,
tym bardziej nie należałam i chyba nie byłam agentem, ale to się jeszcze okaże.
Chętnie więc przyjmę przypadającą na mnie część kasy z odebranych emerytur. I
sprawiedliwie podzielę.
Tekst
ukazał się w Wysokich Obcasach z 10 lutego 2007 r.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 12.02.2007 )
|
|
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...