> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Życzyłbym sobie, abyśmy w obecnym stuleciu potrafili w końcu połączyć wiedzę naukową i techniczną, rozwiniętą jak nigdy dotąd w historii, z umiejętnościami ludzkimi i politycznymi, które, jak na ironię, są najbardziej w historii zacofane. Dysponujemy wszystkimi środkami naukowymi, technicznymi i nawet finansowymi, aby wykorzenić biedę, głód, ciemnotę dotykającą co najmniej połowę mieszkańców naszej planety. Dlaczego tego nie robimy? Dlatego, że brakuje nam politycznej woli, połączenia pragnienia i działania, żeby to zrobić.

Carlos Fuentes (1928-2012), Contra Bush

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Nie stać nas na życie Drukuj
Kinga Dunin   
05.01.2012

Ostatnio wszyscy współczują pacjentom, to może ja pochylę się nad ministrem Arłukowiczem. Za każdym razem, kiedy go widzę, wydaje się biedaczek bardziej spocony. Porzucił swoich, żeby mieć możliwość działania – podobno – ale nikt mu nie powiedział, że działanie, owszem, jest przyjemne, ale też powoduje pewne skutki. Zresztą może Tusk go wystawił, jak cel na strzelnicy, i nikt Arłukowicza nie ostrzegł, że premier jest do tego zdolny. Mimo to, współczuję mu, bo mam dobre serce. Natomiast pytanie: jak żyć, panie premierze, wymaga chyba korekty. Jak żyć? Raczej: jak umrzeć. Czy przynajmniej umierania nie dałoby się zrefundować?

 
Czego nie mówiłoby się o złych koncernach, ostatecznie chodzi i tak o to, żeby ludzie płacili więcej, mimo że przecież już płacą. Z lewej kieszeni składkę ubezpieczeniową, z prawej po prostu płacą. W Polsce już jedna trzecia kosztów opieki zdrowotnej pochodzi z opłat prywatnych, nie wiem, czy to nie najwięcej w Europie, ale jak widać wciąż za mało. Od dawna znany jest też problem niewykupowanych recept, ludzi, którzy nie leczą się, bo ich na to zwyczajnie nie stać. (Znany, ale pewno nie Rzecznikowi Prawa Pacjenta, którego powołuje premier, a chociażby pro forma wypadałoby, aby powoływał sejm. To na marginesie.) Skoro więc nie stać nas na życie, to zafundujmy sobie śmierć.


Dobrą śmierć, czyli eutanazję. Nawet Tusk bąkał coś kiedyś o testamencie życia, ale już sam tego pewno nie pamięta. Szkoda, bo brakuje dobrego tematu, który ładnie by nas skonfliktował, pozwolił Kościołowi znowu wykazać się chrześcijańską moralnością, a nie tylko szwindlami w komisji majątkowej. Aborcja już wszystkim się znudziła, w każdym razie mnie się znudziła, zresztą nie jest to już mój problem. Eutanazja obchodzi mnie dużo żywiej, choć może to oksymoron. Poza tym wojna o aborcję została przegrana, teraz nadszedł może czas, żeby przegrać wojnę o eutanazję. Ale nauczmy się czegoś na swoich błędach. Strona pro choice od początku była zbyt grzeczna i zbyt mało radykalna. Zaczynaliśmy od zgadzania się, że aborcja jest złem, że powinno być aborcji jak najmniej i że trzeba to kontrolować, przejmować się i w ogóle. Trudno się dziwić, że kompromis wygląda, tak jak wygląda. Z eutanazją trzeba od początku wystartować z pozycji radykalnych, najwyżej potem trochę się ustąpi.


Zacznijmy od tego, że eutanazja jest dobra i pożądana. Życie jest męczące, ludzi za dużo, tak więc zarówno w wymiarze społecznym jak i jednostkowym szybka i bezbolesna śmierć wydaje się sensownym rozwiązaniem. I nie powinniśmy ograniczać się do eutanazji ze wskazań społecznych, czyli kiedy czyjaś sytuacja jest już dramatyczna, a cierpienie nieznośne. Oczywiście nie oznacza to, że jestem za eutanazją przymusową, aż tak radykalna nie jestem, wystarczy taka „na życzenie”. Bez żadnych konsultacji czy administracyjnych utrudnień. Po prostu każdy pełnoletni obywatel powinien mieć prawo raz w życiu do dawki przyjemnego środka nasennego, dawki śmiertelnej. Oraz dawki czegoś przeciwko wymiotom, koniecznie należy o tym pamiętać. I tyle przynajmniej powinno każdemu przysługiwać za darmo. Jeśli chce to dostać w jakimś miłym drinku, wtedy trzeba jednak dopłacić lub samemu zaopatrzyć się w ulubiony napój. NFZ refundowałby tylko wodę do popicia.  Nie trzeba to tego żadnych koncernów, poradzi sobie jakaś polska Polfa. I jest to tania przyjemność. 


Warto by to wpisać do konstytucji, bo za parę lat może się okazać, że za darmo nie ma już żadnych leków. To niech nam chociaż śmierć zagwarantują. Punkty świadczące tę usługę powinny być łatwo dostępne i dobrze oznakowane. Każdy mógłby tam wejść pod warunkiem okazania dowodu, że spłacił już wszystkie kredyty. 


I proszę powstrzymać się od rad: zrób to sam. Może nie wyjść, może boleć, potrzebnych środków nie ma w wolnym obiegu. W końcu raz w życiu każdemu należy się trochę luksusu. 

Komentarze
Dodaj nowy
sugadaddy   |05.01.2012 10:29:49
Tusk bąkał coś też, o nowej ustawie o cmentarzach (obowiązuje gniot z lat
50-tych); jest ona nawet napisana i gotowa do poddania głosowaniu posłów - żadna
rewolucja, ale czytelna w odbiorze, ale wystarczyło, że biskup tupnął nóżką,
trup ma iść do ziemi i o ustawie wszelki
słuch zaginął. Tusk pierwszy by
lobbował za eutanazją, gdyby kościół tak chciał.
Trudno o większego
koniunkturalistę od pana premiera. A jaki z niego katolik!
wsza   |05.01.2012 10:32:42
Patriarchalne rady : zrób to sam. W partiarchalnym społeczeństwie mężczyzną
wychodzi, bo mają łatwiejszy dostęp do sznura. Kobiety zaś dyskryminowane
skazane są na tabletki coraz gorszej jakości. Można brać i brać i nic.
wsza   |05.01.2012 10:36:08
znów nie trafiłem, teraz miało być "om"
ToMo  - Widziałem już coś takiego   |05.01.2012 11:30:29
To "suicide booth" w jakimś odcinku "Futuramy" Groeninga. Jedyny
mankament tego rozwiązania to wyłączenie energii elektrycznej podczas
"wykonywania" samobójstwa.
Spokojny   |05.01.2012 14:02:59
Być może w kwestii leków sprawdziłoby się takie rozwiązanie, jakie się stosuje w
kwestii uzbrojenia. Państwo ustala zagrożenie, definiuje zapotrzebowanie na
środki zaradcze i szuka producenta, który takich środków, możliwie w najlepszej
proporcji jakości do ceny dostarczy. I w zależności od tego ile jesteśmy na to
gotowi przeznaczyć w jednym kraju mają Drony, a w drugim gaziki z cekaemem na
dachu. Zawsze jednak mają najwięcej na ile ich stać.
daras1983   |05.01.2012 14:56:47
Ta metoda "negocjacji" podoba mi się. Zaczynać ze skrajnych pozycji (a
czy pozycja katabasów też nie jest skrajnością??!!), żeby się spotkać w
centrum.
Ale ponieważ w Polsce żadne negocjacje nie są możliwe, dlatego uważam,
że lepiej wyjść z pozycji siły i już na początku zaproponować swoja wersję,
która już jest kompromisem (kompromisem strawnym dla nas)
Ma ktoś lepszy pomysł
na strategię negocjacyjną prawicy polegającą na krzyczeniu "NIE. BO
TAK!!!"??
Z pozycji siły. Nie ma innego wyjścia. Inaczej ciągle będziemy
stać w tym zadupiu zwanym Polską w miejscu i nic się tu nie zmieni nigdy.

PRZECIEŻ POLSKA LIBERALNA JEST LICZNIEJSZA.
Roger  - :-)   |05.01.2012 21:52:42
To ma być metoda negocjacji ze skrajnych pozycji? Ależ skąd! Skrajną pozycją
byłoby żądanie refundacji przez NFZ dowolnej ilości śmiertelnych dawek trucizny
dla każdego ubezpieczonego. Potem w trakcie negocjacji schodzilibyśmy w dół,
refundacja na przykład 5 dawek śmiertelnej trucizny, potem dwu, by skończyć na
Tapir   |06.01.2012 03:19:55
paranoja, rodzina na swoim skończona, tak jakby młodzi się już
skończyli…dzisiaj byłam z mężem w money expert to poradzili spróbować w
trzecim kwartale, bo teraz z naszymi zarobkami będzie ciężko o dobry kredyt.
skandalle ta POlska…
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 05.01.2012 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.92452 Seconds