Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Niech stoi Drukuj
Kinga Dunin   
26.08.2010
No tak, pomyliłam się. W poprzednim felietonie. Pisałam go jak zwykle z dwutygodniowym wyprzedzeniem - ach, ten cykl produkcyjny, który sprawia, że jajeczko jest zawsze odrobinę nieświeże… Pomyliłam się w sprawie krzyża i pisałam tak, jakby już go nie było, bo nie przyszło mi do głowy, że nie da się go usunąć. Poza tym jednak mówiłam to, co dziś mówią wszyscy, a za dwa tygodnie wszystkim się znudzi. Zaraz więc zakończymy ten temat. Przypomnę tylko, że przyczynę awantury pod krzyżem widziałam w braku odseparowania Kościoła od państwa. Nie powinnam więc się dziwić, że krzyż wciąż stoi, bo i przyczyna nie drgnęła. Obserwując natomiast inauguracyjną mszę prezydencką, pomyślałam: właściwie czemu ma nie zostać? Ten rodzaj krzyży, nawet jeżeli ma coś wspólnego z religią, to jeszcze ma swoją przynależność polityczną. Dla Komorowskiego i PO problemem nie jest krzyż w państwie, tylko partyjna przynależność krzyża. Barwy partyjne można jednak zmieniać, więc wystarczyłoby przypisać krzyż do PO. Co dzień odprawiać przed nim nabożeństwo z udziałem prezydenta i prezydentowej. Jarosław Gowin służyłby do mszy. Grzegorz Schetyna w komeżce też wyglądałby nieźle. Klub parlamentarny PO śpiewałby ‘Boże, coś Polskę’, a Palikot mógłby biczować się gdzieś z boku. Po paru dniach krzyż byłby już całkiem właściwym krzyżem, godnym szacunku i poparcia. Wtedy można by zabrać go do Pałacu, żeby prezydent i posłowie nam się nie pozaziębiali. I umieścić w kaplicy prezydenckiej. Tam już są krzyże, zresztą niejedyne w Pałacu. Zwracam na to uwagę tym, którzy mówili, że krzyż do Pałacu Prezydenckiego nie pasuje, bo jest to urząd państwowy. E tam… Jak pasuje w środku, to czemu ma nie pasować na zewnątrz? W Polsce krzyż wszędzie pasuje, pod warunkiem że służy właściwej opcji politycznej.

Wiem, że nikt mojej rady nie posłucha, a może nawet nie będzie ona za dwa tygodnie aktualna. Wolę już nie przewidywać. I nie oczekiwać. Szczególnie że oczekiwania często nazywa się tu roszczeniami, a należenie do grupy roszczeniowej jest źle widziane. Inna sprawa, że sytuacja sprzyja oczekiwaniom. Mamy właściwie monopartyjne rządy i nie ma już przeszkód, by spełnione zostały rozmaite obietnice. Na przykład obietnica, która padła w orędziu prezydenckim, że poprawi się jakość świadczeń zdrowotnych. Jednocześnie rząd obiecał powrócić do ustawy, którą zawetował poprzedni prezydent. Czyli będziemy mieli ustawę i poprawę. Zobaczymy, czy da się to ze sobą połączyć. Nie chcę tu wnikać w szczegóły ustawy i rozważania, czy na pewno doprowadzi ona do poprawy, szczególnie dla tych, którzy polegają jedynie na NFZ. Powiem więcej, obywatela, który wybrał swoich reprezentantów, nie musi to obchodzić. Natomiast oczekując, że jego ustawowe prawo do ochrony zdrowia będzie respektowane, nie powinien spotykać się z zarzutami, że ma nadmierne roszczenia. Jest na to sposób i nazywa się to prawo. Nie bardzo interesuje mnie, jak to rząd zrobi i zorganizuje, ale chcę wiedzieć, co dokładnie mi się należy. Nie tylko jakie świadczenia, ale też w jakim czasie. Chciałabym wiedzieć, co konkretnie obiecywał mi prezydent.

Ile czasu najdłużej może trwać oczekiwanie na wizytę u lekarza? U specjalisty? Miejsce w szpitalu? Czy każda starsza, samotna osoba, która już sobie nie radzi, znajdzie się niezwłocznie pod właściwą opieką? To są rzeczy, które po prostu można ustalić, są kraje, gdzie tak jest. Zamiast żarliwych zapewnień, że komercjalizacja nie utrudni nikomu dostępu do opieki, chciałabym usłyszeć konkretnie, co to znaczy. Skoro PO naprawdę wierzy w to, co obiecuje, nie ma przeszkód, żeby skonkretyzować te obietnice. Skoro nie ma co oczekiwać od rządzących, że zajmą się prawdziwym rozdziałem Kościoła od państwa, co nic nie kosztuje, a może nawet przyniosłoby spore oszczędności, to niech przynajmniej będzie służba zdrowia. I jasna umowa, co nam się należy. A krzyż niech sobie stoi albo nie, bo tak naprawdę niewiele to zmienia.

Felieton ukazał się w „Wysokich Obcasach” z 21 sierpnia 2010.

Komentarze
Dodaj nowy
epb   |27.08.2010 15:22:09
Konkluzja jest rewelacyjna! Tyle, że może to "niewiele" czyni
istotną różnicę?
Pozwoliłem sobie jakiś czas temu potaktować sprawę
równie felietonowo:

Czy to była akcja wojskowa?
KRZYŻ ZOSTAŁ PRZENIESIONY!
Wczoraj, zaraz po świcie, nad Krakowskim Przedmieściem pojawił się
helikopter.
To co nastąpiło w chwilę po jego pojawieniu się
na warszawskim niebie trwało zaledwie 38 sekund!
Z helikoptera, na
specjalnych linach zjechało kilka zamaskowanych postaci i niepoświęcony
krzyż, który wywoływał ostatnio tyle emocji, sporów i ordynarnych,
wzajemnych pomówień, jakimi obrzucali się politycy różnych partii, ku
zdumieniu i gniewnemu przerażeniu koczujących przy
nim "obrońców" wzniósł się wysoko w powietrze i poszybował w
siną dal…
W czasie samej akcji helikopter - zapewne dzięki
zastosowaniu nowoczesnych technik - zniknął z pola
widzenia czuwających wyznawców piscijaństwa, którzy przecierając ze
zdumieniem oczy wpatrywali się w lecący pod niebem krzyż i zaczynali
sądzić, że są świadkami cudu.
Kilka minut później ten sam helikopter
pojawił się nad Żoliborzem.
Kolejna akcja odbyła się równie
błyskawicznie.
Na chodnik przed dom, w którym mieszka Jarosław
Kaczyński spłynął jakiś bryłowaty przedmiot; żelbetonowe ‘siedlisko’,
w którym - kilkoma zręcznymi ruchami - mężczyźni w kominiarkach [tym razem
zjechali na ziemię] zamocowali "Smoleński Krzyż".
Ułożenie
wielu wiązanek kwiatów, rozstawienie zniczy i …. odlot ekipy
w powietrze.
Całość i tutaj nie zajęła więcej niż 56 sekund.
Pierwsze
komentarze są bardzo ostrożne.
Czy była to akcja Gromu? Czy z
powodu jej przygotowywania wymieniono kadrę dowódczą tej jednostki? Co
ma z tym wspólnego Biuro Bezpieczeństwa Narodowego?
Czy państwo, rząd
i prezydent, wreszcie - wzywani przez całą opzycję z PiS na czele -
postanowili wystąpić w obronie porządku prawnego i zdecydowali się na
to kompromisowe rozwiązanie problemu?
I najważniejsze pytanie: co na
to wszystko powie Jarosław Kaczyński?

Z ostatniej chwili: na Krakowskim Przedmieściu pojawiło się już 666 nowych krzyży. Tym razem
nie z inicjatywy harcerzy, a pewnej toruńskiej rozgłośni radiowej…

Pozdrawiam (epb)
Gnębon Puczymorda   |27.08.2010 15:34:12
potaktować sprawę równie felietonowo

Takie "felietony" to raczej na Onet. Ale co tam, niech się
gospodarze trochę powstydzą.
epb   |27.08.2010 16:24:53
"Każdą wzmiankę człek docenia…", jednak gdyby Gnębon Puczymorda wspaniałomyślnie uzasadnił swoją
bezpardonową krytykę, to może i ja bym się trochę zawstydził i w
przyszłości gospodarzom rumieńca oszczędził.
A tak - cóż…
Gnębon Puczymorda   |27.08.2010 16:32:49
To może zrobimy inaczej - bo ja pewnie jestem już uprzedzony. Niech się wpisze
ktoś, kogo to szczerze rozbawiło: to piścijaństwo, Kaczyński Jarosław, pewna
toruńska rozgłośnia… Bo jak ja czytam taki "zestaw firmowy" po raz
666, to mnie to już jakoś nie bawi. Ale może ja w ogóle za dużo czytam.
epb   |27.08.2010 16:42:55
Jeżeli ktoś czyta nieuważnie to czyta "piŚcijaństwo", choć napisane jest "piScijaństwo" i nie rozumie czemu napisano liczbę "666"…
Każdy
ma zresztą inne poczucie humoru.
Mnie ciekawi co to ma wspólnego z
Onetem, ale zaczynam się domyślać.
Inż.Karwowski   |27.08.2010 16:44:09
A ile epb ma lat? Nie można przecież tą samą miarą oceniać dziecka i starego
konia. Bo jeśli to nielat, to się nie ma czego wstydzić.
uzid   |27.08.2010 16:47:57
a czego ma sie wstydzic? mowim zdaniem najwiecej wstydzic tu sie moga pewne
nicki z forum, ktore wyzej sraja niz glowe maja.

moim skromnym zdaniem
ciekawszy niz felieton autorki. choc krzepi ze feministka zezwolila na stanie.
choc z drugiej strony przeciez stoi przekreslony
wejder1   |27.08.2010 18:55:30
Cool, podoba mi się pomysł z prześwięceniem.

Od siebie dorzucę, taką małą
anegdotkę a propos odsłonięcia tablicy smoleńskiej w kościele garnizonowym. To
miało się odbyć o 9:15, jednak przedłużyło się o około 40/45 minut. Ludzie z
kancelarii nie wiedzieli co się dzieje, bo księża byli powiadomieni kiedy
nabożeństwo powinno się skończyć, wszystko było ustalone, a jednak, kościół to
kościół, co tam prezydent i napięty plan związany z świętem wojska polskiego.


W czasie mszy było także tłumaczenie tego co mówi ksiądz na język angielski,
co też wpłynęło na przedłużenie nabożeństwa. Ludzie z kancelarii nie wiedzieli
dlaczego w ogóle to tłumaczenie jest.
Fajnie co ;)
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 27.08.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.95088 Seconds