Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Nadzieja Drukuj
Kinga Dunin   
05.07.2009
Zakończony dziś Kongres Kobiet wzbudza pewne nadzieje. A za dwa tygodnie, kiedy felieton ten się ukaże, będzie już wiadomo, czy są one w jakimkolwiek stopniu uzasadnione. Mam nadzieję, że sprawa parytetu dla kobiet powróci do debaty publicznej, a parę kwestii zostanie wyjaśnionych. Zrozumiałe stanie się, że parytet na liście wyborczej nie oznacza zagwarantowania kobietom określonej liczby miejsc w organach władzy, lecz jedynie wyrównuje ich szanse wyborcze i zachęca do większej partycypacji. Nie będzie się już powtarzało z uporem maniaka: to powinno zależeć od kompetencji, a nie od płci. Wszyscy zrozumieją, że jest to argument niemądry, bo właśnie o to chodzi zwolennikom parytetów, po to one są - jako pewne przejściowe rozwiązanie, dopóki nie osiągniemy tej idealnej sytuacji, kiedy udział we władzy nie zależy od płci. Dziś, kiedy kobiet jest więcej niż mężczyzn i są one lepiej wykształcone, a we władzach różnego szczebla są bardzo słabo reprezentowane, gołym okiem widać, że to ZALEŻY od płci. Mam nadzieję, że dwa tygodnie wystarczą nawet Stefanowi Chwinowi na zrozumienie tej oczywistej oczywistości. Napisał on, że parytet parlamentarny dyskryminuje w równym stopniu kobiety i mężczyzn. Zapomniał dodać, że dzisiaj w Polsce brak parytetu dyskryminuje tylko kobiety, a wyraźnie uprzywilejowuje mężczyzn.

Nie zamyka to dyskusji na ten temat ani nawet nie oznacza konieczności opowiedzenia się po stronie tego rozwiązania. Chodzi tylko o to, aby ustalić podstawowe fakty: w tej chwili udział w polityce zależy od płci. I jeżeli uczciwie ktoś tego nie chce, to powinien przynajmniej zaproponować jakieś rozwiązanie tej sytuacji. Mam nadzieję, że komentujący Kongres zauważą nie tylko to, że Maria Kaczyńska nie jest zwolenniczką parytetów, ale także to, że za takim rozwiązaniem zaczęły opowiadać się rozmaite kobiety, które dawniej były przeciw, np. Janina Paradowska. I może - mam nadzieję - ktoś je zapyta, czemu zmieniły zdanie.

Mam nadzieję, że dziennikarze, których tak fascynują kwestie personalne, zaczną zadawać pytania, czemu na Kongresie nie było minister Radziszewskiej? Była Jaruga-Nowacka, Środa, Kluzik-Rostkowska, minister Fedak, a co z Radziszewską? Była na urlopie? Hillary Clinton mimo złamanej ręki mogła wysłać wideopocztówkę do Kongresu, a Radziszewska nie wiedziała, że się odbywa? Nie została zaproszona? Ciekawe czemu?

Może nie aż tak ciekawe jak śledzenie, co poseł Ziobro powiedział o panu Biodro do pana Kolano, ale zawsze coś z tego dałoby się medialnego wycisnąć. A jak by się wycisnęło, to - mam nadzieję - za tym poszłoby pytanie do premiera Tuska, czy zdaje sobie sprawę, że Elżbieta Radziszewska jest najgorszym ministrem zajmującym się sprawami równouprawnienia, jakiego kiedykolwiek mieliśmy.

I może pora na dymisję. Oczywiście sprawa dymisji lub niedymisji pana od budowania niebudowania szos jest ciekawsza, ale może czasem, dla odmiany, warto zapytać o coś innego?

Mam nadzieję, że wybór Henryki Krzywonos na kobietę 20-lecia każe nam zastanowić się nad naszą najnowszą historią i jej bohaterami. Co się stało z bohaterkami? Mam nadzieję, że redaktorzy TVN i inni nierzetelni dziennikarze dowiedzą się, że na ‘zakazany dla mężczyzn’ Kongres mężczyźni wcale nie musieli się ‘wdzierać’ ani przebierać w sukienki, żeby się dostać (chociaż to miłe, że męski zespół Kory wystąpił w gustownych spódnicach). Tak, było to spotkanie zorganizowane przez kobiety dla kobiet, żeby porozmawiać o wspólnych sprawach. Jeśli jednak jakiś pan był naprawdę zainteresowany Kongresem, a nie preparowaniem newsów o seksmisji, mógł się zarejestrować, przyjść, dostać materiały i być pełnoprawnym uczestnikiem. Zrobiło tak osiemnastu panów. Mam nadzieję, że pod listem Wiktora Osiatyńskiego ‘Dlaczego jestem feministą’ będzie podpisanych nie pięćdziesięciu mężczyzn, ale pięćdziesiąt tysięcy. Mam nadzieję… Póki życia, póty nadziei.

Tekst ukazał się w „Wysokich obcasach” z 4 licpa 2009.
Komentarze
Dodaj nowy
bedzie_dobrze   |05.07.2009 12:42:47
>Nie będzie się już powtarzało z uporem >maniaka: to powinno zależeć od
kompetencji, >a nie od płci. Wszyscy zrozumieją, że jest >to argument
niemądry

ja bym tylko dodal, ze to nie jest argument. To jest pobozne
zyczenie. Udzial we wladzy zalezal zawsze od plci. Udzial we wladzy zalezy od
plci.

>Dziś, kiedy kobiet jest więcej niż mężczyzn >i są one lepiej
wykształcone, a we władzach >różnego szczebla są bardzo słabo >reprezentowane,
gołym okiem widać, że to >ZALEŻY od płci.

Pani Kingo, zgadzam sie z calej
mocy. Tak wlasnie jest jak Pani pisze. Udzial we wladzy nie zalezy od
wyksztalcenia. Nie bedzie takze zalezal od parytetu. Bo on zalezy od plci.

>I
jeżeli uczciwie ktoś tego nie chce, to >powinien przynajmniej zaproponować
jakieś >rozwiązanie tej sytuacji.

slusznie, ale brakuje w tej drabinie
jednego szczebelka. Bo udzial we wladzy zalezy od plci. To wiemy. Ale to za
malo, zeby cos zmienic chocbysmy chcieli, bo nie wiemy, w jaki sposob plec i
udzial we wladzy sie wiaza. Jaki jest mechanizm tego zwiazku. Przypuscmy, ze
wiemy, ze ilosc nisko latajacych much w jakis sposob wiaze sie z burzami. To
jest ewidentne. Wiecej much - idzie burza. Mozemy probowac wywolywac burze
obciazajac muchy miodem, by nisko lataly, wlasnie na mocy tej stwierdzonej
empirycznie zaleznosci. Ale jesli przez 50 lat to bedziemy robili i nam to nie
bedzie wychodzilo, mozemy zaczac sie zastanawiac, ze moze zrobilismy jednak
jakis blad w zalozeniach. Czyli, ze jest jakis zwiazek niskiego lotu much z
burzami, ale moze niekoniecznie taki, ze jak one nisko lataja, to to burze
wywoluje. I podobnie jest tutaj. Jest jakis zwiazek plci czlowieka z jego
zainteresowaniem wladza, z osiaganiem wladzy i pozycji i utrzymywaniem jej, z
tym, czy za posiadanie wladzy jest ceniony jako seksualny partner czy nie itp.
Istnieje tu jakis zwiazek. Ale jesli zalozymy, ze zwiazek ten polega na tym, ze
jak sie jest kobieta, to zli mezczyzni nie chca dac wladzy a glupie kobiety im w
tym przyklaskuja, to mozemy 50 lat parytetowac tak jak mozemy 50 lat obciazac
muchy miodem i ze tak powiem kropelka dżdżu nam nie spadnie. Bo zwiazek plci i
wladzy istnieje, ale nie jest to zwiazek w ktorym przyczyny sa na zewnatrz
jednostki, tylko jest to zwiazek w ktorym przyczyny sa w niej samej. Wlasnie w
jej plci. Mozna to zmienic ewentualnie przez zmiane plci, ale nie wiem, czy to
rozwiazuje problem w jakims glebszym sensie, czy moze tylko przesuwa go o krok
dalej.
krzysia  - parytety ? oczywiscie !   |05.07.2009 13:55:42
Bardzo dobry felieton (jak zwykle ) Kingi Dunin jasno przedstawiający na czym
polega czasowy parytet dla kobiet.
A "męskie" (?) media z niechęcią, o
ile w ogóle, przedstawiały KKP i Henrykę Krzywonos jako Polkę 20-lecia…
anuszka  - Mam odmienne zdanie   |07.07.2009 02:55:15
Mam w tej sprawie odmienne zdanie niż dr Dunin. Pisałam o tym dość szeroko
w komentarzach pod sąsiednim artykułem. Nie będę tego kopiować
- proszę kliknąć tutaj.
Ewa Charkiewicz   |07.07.2009 05:18:42
"Chodzi tylko o to, aby ustalić podstawowe fakty: w tej chwili udział w
polityce zależy od płci." - pisze Kinga Dunin.

Czyli nie zalezy od kasy,
klasy, rasy, pijaru, hegemonii ideologicznej, dominujacych dyskursow?


Autorke uprzejmie pytam, czy plec mozna wyizolowac od innych kategorii
spolecznych? Czyistnieje cos takiego jak uplciowiona (ale nie uklasowiona, nie
‘uetniczniona’) uniwersalna kobieta bez innych wlasciwosci? Z punktu widzenia
potocznych doswiadczen jak i na podstawie dorobku wspoleczsnych gender studies
takiego stwierdzenia nie sposob uzasadnic. Zapraszam do lektury tekstow Butler,
niedawno wydanej przez Krytyke POlityczna, Acker, Haraway, Scott i wiele innych
w bibliotece online Think Tanku Feministycznego.

Kongres Kobiet POlskich i
warszawski salon feministyczny proponuje parytet ale nie ma programu zmian
spolecznych innego niz wiecej neoliberalizmu. Wygraja na tym kobiety zwiazane z
panujaca wladza - czyli kobiety z Lewiatana, oredowniczki nacjonalizmu,
tudziez kobiety zwiazane z instytucjami kosciola katolickiego.

Zdaje sie ze
juz to cwiczylysmy przy okazji ostatnich wyborow - ze skutkiem ktory doskonale
dzisiaj widac w Sejmie…
Ewa Charkiewicz   |07.07.2009 05:18:56
"Chodzi tylko o to, aby ustalić podstawowe fakty: w tej chwili udział w
polityce zależy od płci." - pisze Kinga Dunin.

Czyli nie zalezy od kasy,
klasy, rasy, pijaru, hegemonii ideologicznej, dominujacych dyskursow?


Autorke uprzejmie pytam, czy plec mozna wyizolowac od innych kategorii
spolecznych? Czyistnieje cos takiego jak uplciowiona (ale nie uklasowiona, nie
‘uetniczniona’) uniwersalna kobieta bez innych wlasciwosci? Z punktu widzenia
potocznych doswiadczen jak i na podstawie dorobku wspoleczsnych gender studies
takiego stwierdzenia nie sposob uzasadnic. Zapraszam do lektury tekstow Butler,
niedawno wydanej przez Krytyke POlityczna, Acker, Haraway, Scott i wiele innych
w bibliotece online Think Tanku Feministycznego.

Kongres Kobiet POlskich i
warszawski salon feministyczny proponuje parytet ale nie ma programu zmian
spolecznych innego niz wiecej neoliberalizmu. Wygraja na tym kobiety zwiazane z
panujaca wladza - czyli kobiety z Lewiatana, oredowniczki nacjonalizmu,
tudziez kobiety zwiazane z instytucjami kosciola katolickiego.

Zdaje sie ze
juz to cwiczylysmy przy okazji ostatnich wyborow - ze skutkiem ktory doskonale
dzisiaj widac w Sejmie…
Rylew   |07.07.2009 06:37:09
Kinga Dunin oczywiście bałamuci tezą, że *udział w polityce zależy od płci*. Ma
oznaczać, jak rozumiem, że istnieje bezpośredni oparty na patriarchacie
mechanizm, który uniemożliwia kobietom odpowiedni do populacji kobiet w
społeczeństwie udział we władzy.
W domyśle, teraz trzeba to
zmienić.

Bałamutność zaś polega na tym, że w istocie żądając parytetu,
feministki właśnie chcą wprowadzić bezpośrednie ustawowe uzależnienie udziału w
polityce od płci, chcą ustalić kryterium płci.

Udział w polityce jest
pośrednio związany z płcią jak powyzej zauważył słusznie bedzie_dobrze, ale
stwarzanie kryterium płci dla osób chcących się zająć polityką jest po prostu
śmieszne.

Pewnych rzeczy zależnych od długotrwałych procesów społecznych nie
przeskoczy się przy pomocy rewolucyjnych haseł i żądań, a jeśli nawet się to uda
to skończy się farsą lub wynikiem innym od oczekiwanego.
krzysia  - tożsamość kobiet   |07.07.2009 06:38:21
Myślę, ze K. Dunin pisząc, ze "w tej chwili udział w polityce zależy od
płci." po prostu zwróciła uwagę na najważniejszy wyróżniający aspekt
‘kobiet’ właśnie i nie przekreślała ich wielowymiarowego umiejscowienia i ich
tożsamości.
A parytet jest w tej chwili oczywiscie ważny i myślę, ze wszystkie
szeroko pojęte środowiska kobiece i feministyczne powinny wspólnie o to
powalczyć !
dcio  - parytet   |08.07.2009 13:41:44
Ciekawe jak to bedzie jak beda jednomantatowe okregi wyborcze???

Bedzie tak,
ze zglosi sie 10 mezczyzn i jedna kobieta , ktorzy zbiora wymagalna ilosc
podpisow, a 9 mezczyzn sie odzuci z kandydowania tylko dlatego, ze sa
mezczyznami.
bedzie jakies losowanie kogo odzucic???


a moze parytet
pojdzie dalej i bedzie tak, ze pan Kowalski dostal 18 tys glosow, ale w
welomandatowym okregu wyborczym musi byc po 50 % plci i do sejmu wchodzi pani
ktora dostala 125 glosow.

Zero demokracji ale parytet zachowany.
dcio   |08.07.2009 15:25:07
To powinno zalezyc od kompetencji a nie od plci

Co w tym jest zlego????
rebelle   |08.07.2009 18:06:16
toteż miejmy nadzieję, że JOW-ów nigdy nie będzie ;)
bedzie_dobrze   |09.07.2009 23:07:33
>Myślę, ze K. Dunin pisząc, ze w tej chwili udział w polityce zależy od płci.
po prostu zwróciła uwagę na najważniejszy wyróżniający aspekt kobiet właśnie i
nie przekreślała ich wielowymiarowego umiejscowienia i ich tożsamości.


Krzysiu nie bardzo wiem czym jest "wielowymiarowe umiejscowienie w
tożsamosci". Ja kiedy pisalem, ze udzial we wladzy zalezy od plci mialem na
mysli to, ze ludzie plci zenskiej maja mniejszy poped do wladzy niz ludzie plci
meskiej i ze to jest biologiczna prawidlowosc wystepujaca na calym globie i
typowa tylez dla ludzi co i dla wszelkich innych zwierzakow. Stad nie wyobrazam
sobie, by jakiekolwiek odgorne regulacje mogly to zmienic inaczej, niz tylko
ukrywajac to za jakas kolejna fasada.
wodnamałpa   |10.07.2009 07:48:37
"popęd do władzy" nie jest wskazaniem do władzy. Znacznie częściej jest
przeciwwskazaniem. Chyba, że lubimy Hitlerów i Stalinów.

Takie na przykład
wirusy mają "popęd" do wykorzystywania cudzych komórek do namnażania
się. To nie znaczy, że powinniśmy je hołubić.
wodnamałpa   |10.07.2009 07:52:57
a twierdzenie, że jest to "prawidłowość u wszystkich zwierzaków" jest
wyłącznie świadectwem ignorancji.

Z naszych najbliższych krewnych, małp
człekokształtnych (pięć gatunków) u dwóch gatunków dominują samce, u dwóch
samice, jeden jest współdominujący.

U wszystkich gatunków monogamicznych
(poza człowiekiem - moża dlatego, że nie jest monogamiczny) dominują samice.


Jak się wie o zwierzetach tyle, co papieże o seksie, to nie należy pisać
takich bzdur, jak - toutes proportions gardees - Humanae vitae.
piotrp   |10.07.2009 10:44:52
co do feminizmu - pierwszy artykuł na tej stronie Page Title
bedzie_dobrze   |10.07.2009 13:21:05
>popęd do władzy nie jest wskazaniem do władzy

z punktu widzenia Boga ktory
to wszystko urzadza? Pewnie tak. Ale poki nie mam do niego numeru telefonu ani
ty go nie masz nie bedziemy go w stanie przekonac, by dal wladze komus, kto ma
do niej mniejszy poped, a tym co ten poped maja ja odebral. Zdaje sie, ze on sie
na razie nie wtraca wiec ci ktorzy maja do wladzy wiekszy poped zdobywaja ja, a
ci z mniejszym do niej popedem wladzy owej nie otrzymuja. No i to pewnie smutne.
Ale z tego niewiele wynika, ze to smutne. Nie posiadam pozycji Boga. Nie umiem
dac wladzy komus, kto nie chce jej wziac. Jesli ty umiesz, to powodzenia.
bedzie_dobrze   |10.07.2009 13:26:34
>Z naszych najbliższych krewnych, małp człekokształtnych (pięć gatunków) u dwóch
gatunków dominują samce, u dwóch samice, jeden jest współdominujący

to ja
poprosze o informacje o gatunku naczelnych w ktorym samice:
- walcza fizycznie
o dominacje miedzy soba
- walcza fizycznie o samce podczas rui
- nie
interesuja sie potomstwem pozostawiajac to samcom
- lacza sie w grupy samic i
wyprawiaja sie tymi grupami przeciw innym grupom samic, ktore nastepnie zabijaja
i przylaczaja samce pobitej grupy do swojego stada
- oferuja samicom mieso zeby
zyskac ich przychylnosc i seks
- sa fizycznie wieksze od samcow i silniejsze
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.90250 Seconds