Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Moralność na prąd Drukuj
Kinga Dunin   
12.08.2006
Był taki znany eksperyment: badanym mówiono, iż ich zadaniem jest nauczenie innych osób jakiejś sekwencji wyrazów, i zalecano, aby wobec opornych uczniów stosowali kary w postaci uderzeń prądem. Karzący dysponowali całą skalą bodźców - od uderzenia prądem ledwo przykrego do skrajnie bolesnego, przy którym uczeń mdlał, błagał o litość, krzyczał, że zaraz umrze. Odpowiedzialność za to brał kierujący eksperymentem naukowiec, który zachęcał do stosowania kar, zapewniał, że jest to niezbędne dla dobra nauki. I większość badanych dochodziła do końca skali, stosując najboleśniejsze kary.

(Dla osób, które nie wyzbyły się elementarnej wrażliwości moralnej, uspokajające wyjaśnienie: w istocie uczniowie nie byli podłączeni do prądu, symulowali ból, a eksperyment naprawdę dotyczył nie uczenia się, ale tego, jak daleko człowiek potrafi się posunąć. W podręcznikach, w których przywołuje się ten eksperyment, często potem pojawia się w komentarzu coś o faszyzmie albo o Eichmannie…)

Natomiast parę miesięcy temu mój ulubiony poseł Cymański opowiadał o tym, co ukształtowało go w młodości na mojego ulubionego posła. Bo że tacy na kamieniu się nie rodzą, to przecież wiadomo. Ukształtowała go szkoła, w której nauczyciele mieli prawdziwy autorytet. W to, że mieli, nie śmiem wątpić, ale do czego wykorzystywali? Na przykład pan od fizyki niegrzecznych uczniów (i uczennice) karał prądem, lecz żeby sobie rączek przy tym nie pobrudzić, o wykonanie wyroku prosił innych swoich wychowanków. A mój ulubiony poseł Cymański, będąc chłopcem ceniącym sobie autorytety i chętnym do współpracy, zgłaszał się na ochotnika, kiedy trzeba było popieścić prądem ładną koleżankę. Zapewne dlatego, że pieszczenie brzydkich nie sprawiało mu przyjemności.

Komentarz wydawałby się zbyteczny, gdyby nie to, że mój ulubiony poseł Cymański opowiada o tym tak, jakby nie wiedział, co jest grane. Wydaje mu się, że jest to przykład pokazujący, iż we właściwej atmosferze wychowawczej kary cielesne nie szkodzą, a nawet wręcz przeciwnie - pozwalają wyjść na posłów Cymańskich. Kiedy przecież o to właśnie chodzi, że jeśli nawet ktoś znajduje uzasadnienie stosowania kar cielesnych, to zwykle jest nim dobro karanego. Jeżeli zaś kara staje się źródłem sadystycznej, heteroerotycznej obleśnej uciechy, uzasadnienie takie zaczyna lekko śmierdzieć.

Dlaczego jednak nagle przypomniał mi się poseł Cymański? Czy tylko dlatego, że jest moim ulubionym posłem? No nie. Po prostu po raz kolejny wzruszył mnie swoją wrażliwością, dzielnie stając w obronie czci Matki Pana Prezydenta. Bo że niemiecki dziennik obraził Pana Prezydenta i Jego Brata, nie da się ukryć. Ale potrzebna była wyższa wrażliwość moralna, taka jak Pana Prezydenta czy też dużo bardziej wylewnego w swoim oburzeniu posła Cymańskiego, żeby dostrzec całą ohydę tej prowokacji. Dla prostych umysłów stwierdzenie, że Brat Pana Prezydenta, który nawet nie był jeszcze premierem, mieszka sam z matką, i to bez ślubu, jest oczywistą złośliwością wobec Jarosława Kaczyńskiego, a czego ona dotyczyła, nie ma co tłumaczyć, bo to nawet i proste umysły są w stanie pojąć. W jakim sensie jest to jednak obraźliwe dla Matki Obu Panów? Matka to święte słowo, szczególnie w Polsce - mówi nam Cymański - i byle kto nie będzie go używał. Nawet jeśli chodzi tylko o to, aby obrazić kogoś innego. Myślenie takie od dawna jest bliskie Cymańskiemu, tłumaczył on bowiem kiedyś, że ataki na Radio Maryja obrażają jego matkę staruszkę.

Logikę tę świetnie rozumieją na przykład grypsujący kryminaliści. Niech no któryś pod celą zaklnie: ka — mać - a już nie żyje. Bo matki, ka-mać, nie wolno obrażać!

Pozostaje mi zatem tylko z pokorą przyjąć do wiadomości wyższość moralną mego ulubionego posła i podziwiać wrażliwość, której innym brakuje. Widać nie trafili w szkole na dobrych nauczycieli dysponujących właściwymi środkami kształtowania moralnych odruchów.
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.79686 Seconds