Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Moherowy kapelusz |
|
|
Kinga Dunin
|
|
09.10.2007 |
Przyspieszone wybory oznaczają skróconą kampanię wyborczą. W związku z
tym spoceni od ścigania się politycy próbują jak najgłośniej, jak
najszybciej i jak najczęściej zaistnieć w mediach. W rezultacie wszyscy
mówią, a raczej pokrzykują naraz, a jedyne, co da się z tego szumu
wyłowić, to pouczenie, które stało się chyba przebojem sezonu: 'Niech
pan mi nie przerywa, bo ja panu nie przerywałem!'. Tylekroć oskarżani o
agresję dziennikarze okazują się w tej sytuacji zupełnie bezradni.
Trafiła kosa na kamień!
Pozostawmy ich zatem własnemu losowi i pochylmy się nad losem polskiej rodziny.
Jak wiadomo, ja, feministki, geje i lesbijki oraz inni wredni
liberałowie zawsze byliśmy jej wrogami. Opluwałam, podkopywałam - wolę
mówić we własnym imieniu i proszę mi nie przerywać, bo ja nikomu nie
przerywałam - robiłam, co mogłam, żeby zniszczyć rodzinę, i co?
Nareszcie sukces. Nie chcę być jednak żabą, która podstawia łapkę tam,
gdzie kują perszerona. Ojcem tego sukcesu jest z całą pewnością wolny
rynek i kapitalizm. Oto z najnowszych badań wynika, że Polacy
uwielbiają pracować. A połowa z nich do tego stopnia, że z
przyjemnością zostaje po godzinach i pracuje dłużej niż ustawowe osiem
godzin dziennie. Ponad połowa chętniej spotyka się potem z kolegami z
pracy niż z kimkolwiek innym. No i dodajmy do tego te kilka godzin,
które przeciętny Polak spędza przed telewizorem, oczywiście skrzętnie
omijając niech-pan-mi-nie-przerywanie. Jeszcze wypadałoby umyć się i
przespać. Nie wspominam o jedzeniu, bo pizzę można przecież zamówić do
pracy. I gdzie tu czas dla rodziny, dzieci?
Można powtarzać do znudzenia, że to jest najważniejsze, ale już chyba tylko w deklaracjach. Bo dane mówią coś innego.
Przeczytałam gdzieś, że człowiek może efektywnie pracować przez sześć
godzin, i chętnie w to wierzę. Wierzę też, że po sześciu godzinach
pracy można poświęcić się życiu rodzinnemu, towarzyskiemu, społecznemu,
politycznemu. Przeczytać książkę albo pójść do kina. Po dziesięciu - co
najwyżej zalec przed telewizorem i obejrzeć jakiś demoralizujący film,
bo prorodzinne seriale lecą w godzinach pracy. Poza tym zły przykład -
jeśli chodzi o dywersję antyrodzinną - płynie także z góry.
Sam prezydent podniósł rękę na małżeństwo. Małżeństwo państwa Rokitów.
Ten zdradziecki atak nie mógł być spowodowany żadnymi innymi motywami
niż niechęcią do rodziny. Nic nie wskazuje na to, że prezydent uległ
czarowi kapelusza pani Rokitowej, co byłoby w końcu ludzkie. Nie
uwiodło go również to, co ma pod kapeluszem. Kompetencje, które
posiada, są bowiem w sam raz odpowiednie do sprawowania funkcji we
władzach, które w sprawach jej podległych nie zamierzają zrobić
absolutnie nic. Ale nic można mieć przecież za darmo.
Tym razem zamach się nie powiódł, ale nie znaczy to, że sukces był z
góry wykluczony. W końcu nie jest to pierwsza żona Jana Rokity. Pan
poseł zebrał za to liczne pochwały i stał się niedościgłym wzorem
lojalnego, wiernego i gotowego do poświeceń dla swojej żony męża. Może
ileś tam tysięcy wyborców poczuło się głupio, że ich reprezentant
porzucił swoją misję polityczną z powodu kobiety, ale w końcu łatwo ich
pocieszyć. Niedługo tej misji. A niezużyty w brutalnej kampanii
wyborczej Rokita z nalepką 'szlachetny' na czole świetnie da się
wykorzystać potem. My zaś, uczestnicy i fani demokracji medialnej,
zyskamy ciekawą postać w spektaklu 'niech mi pan nie przerywa…'. Jest
też nadzieja, że ubarwi ona przyszły Sejm, najlepiej z Anną Sobecką. W
moherowym kapeluszu będzie jej niezwykle do twarzy. Pozwoli także
wierzyć tym, którzy chcą w to wierzyć, że nie ma to jak rodzina. I dla
rodziny wszystko. No, może poza czasem, bo ten wolimy spędzać w pracy.
Tekst ukazał się w „Wysokich Obcasach” z 6 października 2007 r.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 09.10.2007 )
|
|
|
|
@ Skrzypek Zauważ, że nawet w ...
@"Według badań zleconych prze...