|
Kinga Dunin
|
|
28.01.2009 |
|
Kazimierz Marcinkiewicz w związku
ze swoją medialną akcją promocyjną (jestem heteroseksualnym samcem alfa)
napisał: ja nigdy nie kłamię.
Doprawdy???
A tak pięknie wyglądał w
pierwszych ławkach kościoła, z takim przekonaniem mówił we wszystkich
stosownych momentach: tak mi dopomóż Bóg. Był premierem katolicko-prawicowego
rządu. Naprawdę wyglądało na to, że jest katolikiem. Niemożliwe, żeby nie
zdawał sobie sprawy, że okłamuje w ten sposób opinię publiczną.
Skąd wiem, że kłamał?
Mam maturę z religii. Wiem, co w
takiej sytuacji powinien powiedzieć katolik: „Postanowiłem opuścić swoja żonę,
której mężem będę aż do śmierci. Biorę sobie konkubinę i żeby utwierdzić się w
grzechu zrobię to w ramach świeckiej parodii religijnej uroczystości. Zamierzam
trwać w swym grzechu i wcale za niego nie żałuję”.
Nie pierwsza to polityczna
obrotowa kukła, która ma dwie twarze - gorliwego katolika i normalnego
świeckiego liberała. Liberała dla siebie, katolickiego moralisty dla kobiet,
mniejszości i ciemnego ludu.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 28.01.2009 )
|
@ Skrzypek Zauważ, że nawet w ...
@"Według badań zleconych prze...