Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Malowany ptak w Wałbrzychu Drukuj
Kinga Dunin   
02.08.2009
Przeglądając recenzje książki Joanny Bator Piaskowa góra, możemy dowiedzieć się z nich, że zaletą tej powieści jest opisanie trudnego losu kobiet w PRL-u, natomiast wadą ideologiczne naleciałości feministyczne. A konkretnie o co chodzi? Na czym naleciałości te polegają? Nikt nie stawia autorce zarzutu, że zajmuje się kobietami, ich losami, odczuciami, marzeniami. Bo dlaczego to akurat miałoby być feministyczne? Jak wiadomo, feminizm nie na tym polega. Jest natomiast łyżką dziegciu, która może popsuć nawet największą kadź miodu. Jakże wspaniałe mielibyśmy pisarki, gdyby nie te feministyczne naleciałości!

Na przykład feministyczny podobno jest sarkazm, z jakim autorka traktuje zwykłe kobiety oglądające telewizyjne seriale. Jednak recenzentka „Polityki” Maria Cuber ma z feminizmem jeszcze ciekawsze skojarzenia. Jej zdaniem pisarka ‘nie uwalnia się od feministycznego stereotypu, gdy podsuwa czytelnikowi historie o aborcjach dokonywanych przez Polki w latach 60. i 70. albo o ich romansach z Żydami (wojenna historia Zofii) albo księżmi (historia Dominiki z lat 90. ubiegłego wieku)’. Jak rozumiemy, samo wspomnienie o zjawisku na ‘a’ czyni z twórcy (płci dowolnej) feministę. Wystarczy unikać brzydkiego słowa na ‘a’ i wszystko będzie dobrze. Polska bez ‘a’ byłaby zdrowa i niestereotypowa. Co jest jednak feministycznego w opisywaniu romansu z Żydem albo księdzem? Czy chodzi o jakieś stereotypowe wyobrażenia na temat feministek jako kobiet, które sypiają wyłącznie z Żydami i księżmi?! Czy jedyny dający się pomyśleć niefeministyczny romans to narzeczeństwo Polki z Polakiem, bez seksu przedmałżeńskiego i zakończone przed ołtarzem?

Nie zamierzam jednak dalej zajmować się tropieniem ideologii feministycznej w książce Bator. Mam wrażenie, że wszelkie napomknienia na ten temat nie służą zgłębieniu tej zagadki, tylko pogrożeniu autorce paluszkiem, że coś jest nie tak z tym, co napisała. A jeżeli coś jest nie tak, a autorka jest kobietą, i to taką, która feminizmem się zajmowała, to na pewno winny jest feminizm. Może jednak coś innego mogło w tej powieści bardziej drażnić?

Mnie całkiem nieoczekiwanie skojarzyła się ona z ‘Malowanym ptakiem’ (przypomnijmy, że powieść Jerzego Kosińskiego pod tym tytułem dotyczyła strasznego losu odmieńca zaszczutego w czasie okupacji przez stado miejscowych). W Piaskowej górze też mamy odmieńców i swojaków. Swoi to Polacy - genetyczni i stroniący od wszelkiej odmienności. Są brzydcy, głupi, katoliccy, skupieni na swoich małych sprawach, bezduszni, czasem cwaniacy, a czasem nawet mordercy. Odmieńcy to Żydzi, geje, lesbijki, osoby nierepresjonujące swojej seksualności (puszczalska), ci, którzy są zbyt piękni i inteligentni jak na miejscowe warunki, a jak nie są piękni i inteligentni, to przynajmniej są dobrzy. Czego mogą spodziewać się po swojskich Polakach? Wytykania palcami, separacji, ataków mniejszych lub większych. Skatowania prawie na śmierć, zamordowania, podpalenia, utopienia. Co mogą z tym zrobić? W Polsce nic. Jedynym wyjściem z tej sytuacji jest wyjazd, chociażby do Niemiec. Albo gdziekolwiek, gdzie jest pięknie, ciepło i ludzie mogą żyć, jak chcą.

Bo tutaj - czy to wojna, czy PRL, czy demokracja - zawsze jest tak samo strasznie. Brzydko, głupio, ciasno. No i bohaterka powieści - w której odezwały się żydowskie geny, jest więc piękna i studiuje matematykę - wyjeżdża. A my zostajemy w Wałbrzychu. Przypominam: to nie ja mówię, ja tylko streszczam to, co z powieści tej dość jasno wynika. Osobiście nie mam nic przeciwko Wałbrzychowi, a już na pewno nie przeciwko ludziom, którzy tam mieszkają. Sądząc po recenzjach, można przeczytać Piaskową górę i w ogóle tego wszystkiego nie zobaczyć. Nie chcieć zobaczyć? W końcu to niezbyt miły obrazek.

Tekst ukazał się w „Wysokich obcasach” z 1 sierpnia 2009.
Komentarze
Dodaj nowy
fritz_lang_ten_od_godarda   |03.08.2009 17:49:22
"osoby nierepresjonujące swojej seksualności (puszczalska)" a może
właśnie nadużywający jej? naprawdę nie rozumiem dlaczego "niepuszczanie
się" oznaczać ma represjonowanie swojej seksualności. nawet jeżeli ma być to
pseudonaukowy sposób dla opisania pewnego fenomenu, nie pozostaje on bez
"potocznego" pejoratywnego zabarwienia. aż się złośliwe komentarze na
usta cisną.
i jak trudno się z wieloma rzeczami jakie Kinga Dunin pisze nie
zgodzić, tak używanie tego typu języka sprawia, że włos się człowiekowi jeży na
głowie. jak powiedział Zizek: "feministki mają rację, ale ze złych
przyczyn".
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.76585 Seconds