Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Jak po maśle ghi Drukuj
Kinga Dunin   
21.09.2008
Ledwie niemowlę possie sobie trochę pierś matki, a już dostaje się w tryby kultury i społecznego świata. Człowiek zostaje przerobiony, pouczony, poddany rozmaitym ograniczeniom i nigdy nie zazna już pełni szczęścia. Oznacza to tyle, że zawsze będzie za czymś tęsknił, zawsze będzie mu czegoś brakowało, zawsze będzie miał w środku puste miejsce domagające się wypełnienia. Nuda, melancholia czy przygnębiająca tęsknota będą mu zaś o tym przypominać. W najnowszej powieści Wojciecha Kuczoka ‘Senność’ jest to rodzaj rezygnacji i letargu, w który popadają bohaterowie, nie mogąc dostać tego czegoś, co załatałoby choć na chwilę dziurę w ich duszach. Dziurę taką można zapełnić na wiele rozmaitych sposobów. Zalać alkoholem, zagłuszyć nieustannym, niedającym ani na chwilę odetchnąć działaniem. Możemy się starać wmówić sobie, że mamy wszystko, czego nam do szczęścia potrzeba, a więc jesteśmy szczęśliwi. Mogą to być też bardziej wyrafinowane i szlachetniejsze sposoby karmienia pustki, chociaż normalny człowiek (czyli neurotyk) nigdy się nie naje, najedzeni są tylko psychopaci. Pustką taką karmi się literatura, karmiąc przy okazji pustkę. A literatura dla kucharek zawsze karmi ją tym samym - miłością erotyczną. I zawsze zatrzymuje się w momencie spełnienia - ślub, zdobycie ukochanej osoby - i nie pokazuje, co jest dalej. Bo dalej może być tylko to samo, czyli po złudnym zaspokojeniu kolejny atak pragnienia. Mimo to chcemy to złudzenie przeżywać i nie ma nic złego w jego produkowaniu. Tak, to banał, który może nie rozwija i nie ubogaca, ale dostarcza przyjemności. A przeciwko przyjemnościom - byle nie kosztem bliźniego - nic nie mamy. I nic w tym złego, że Kuczok napisał powieść dla kucharek (kucharki nie mają płci), tym bardziej że pod względem literackim jest to robota naprawdę wysokiej próby. Poza tym nie dla zwykłych kucharek przeznaczona, ale dla kucharek smakoszek. Nie takich, które tylko kartofelki potrafią podsmażyć z kotletem z garmażerii, ale dla takich, które jak smażą, to na maśle ghi i jeszcze mleczkiem kokosowym podleją. Kuczok też gotuje swoje danie z atrakcyjnych ingrediencji. Spośród trojga bohaterów jeden jest gejem, czyli jest liberalnie i nowocześnie. Potępiona zostaje polska homofobia, a zalecony coming out. Mamy też słuszne aluzje polityczne, choćby w postaci wrednego prawicowego posła molestującego sekretarki i jego okropnej żony w moherze. Są też soczyste momenty seksualne, może trochę koszarowe i zawsze opisane z męskiego punktu widzenia, ale na szczęście Kuczok umie pisać, więc wstydu nie ma. Żeby jednak wszystko weszło nam jak po maśle ghi, rzecz jest tak ugotowana, żeby smak był oryginalny, ale nie za bardzo kłócący się z naszymi przyzwyczajeniami. Bezpruderyjnie opisany seks? Proszę bardzo, ale najwyżej oralny, bo analny nie przysługuje nawet gejom. A jak geje, to niech to będzie pan doktor i parobek, bo to się ładnie zakotwicza w znanych kulturowych wzorach. Dwa rozwody? Tak uzasadnione, żeby nie budziły cienia wątpliwości moralnych. Ciekawy język, ale coraz to uśmiechający się do nas Gombrowiczem, bo w końcu to miło samemu parantele literackie poodkrywać. A gdyby ktoś miał z tym problem, że z przyjemnością czyta powieść dla kucharek, to dosypano też trochę ironii i lekkich oznak postmodernistycznego dystansu, żeby było wiadomo, że autor wie, co robi. Możemy się razem z nim pobawić, ale nie musimy brać tego aż tak śmiertelnie serio. Wiem, że wszystko to brzmi, jakbym była za, a nawet przeciw. Jestem za, pod warunkiem że nikt nie będzie usiłował mi wmawiać, że jest to coś więcej niż świetnie napisana, niegłupia i nawet miejscami słuszna powieść dla kucharek. W końcu ja też czasami coś gotuję. Przepis na masło ghi: Masło niesolone i bez żadnych dodatków drobno pokroić, włożyć do garnka lub rondelka, najlepiej o grubym dnie, i powoli ogrzewać, nie dopuszczając do wrzenia. Na powierzchni stopionego masła pojawia się piana i wypływają wszystkie zanieczyszczenia. Stopniowo opadają na dno, gdzie tworzy się gruby kożuch. Sklarowane masło przecedzamy przez sito wyłożone gazą, a po wystudzeniu przelewamy do słoiczków.

Tekst ukazał się w „Wysokich Obcasach” z 20 września 2008.
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.79749 Seconds