Nowość w sklepie KP

kepel72dpi_maly.jpg
1proc-male-1proc.png

Komentarze

Przemoc ma płeć! Apel do posłów i p
 -Spokojny (4 komentarze)
Czarnacka: Wielka feministyczna ści
 -Spokojny (2 komentarze)
Platfaszyzm
 -Rylew (12 komentarzy)
polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Uczymy się po to, aby zmieniać świat, a nie po to, aby się do niego
przystosowywać.

Jacek Kuroń
Advertisement
Fasada i zaplecze Drukuj
Dunin
Kinga Dunin
Kinga Dunin
  
17.10.2006
Wyobraźmy sobie. Wyobraźmy sobie na przykład szpital. W łóżkach leżą pacjenci, a każdy ma przed sobą monitor, na którym dzień i noc może śledzić, co się dzieje w tajemniczym pomieszczeniu zwanym pokojem lekarskim. Zapewne nie będzie to przypominało tego, co oglądamy w naszych ulubionych serialach o dzielnych lekarzach. Lekarze okażą się zapewne zdecydowanie mniej szlachetni, kto wie, czy nie cyniczni, może usłyszymy język, który tylko w przenośni jest łaciną. Albo głupie dowcipy, podczas gdy nam wcale nie jest do śmiechu. Albo techniczną rozmowę o naszym zdrowiu, której wolelibyśmy nie słyszeć. Cokolwiek by to było, jednego możemy być pewni - będziemy rozczarowani. Zamiast lekarzy zobaczymy tylko ludzi, w najlepszym razie dużo mniej ciekawych, niż się spodziewaliśmy. W najgorszym - lepiej nie mówić.

Czyżbyśmy tego wszystkiego nie wiedzieli? Wiemy i nie wiemy. Nie myślimy o tym. Wyobrażajmy więc sobie dalej. I oto każdy lekarz ma też monitorek, na którym dla odmiany śledzi, co też porabia w domu jego żona. Żona zaś podgląda w przedszkolu ich dzieci. Dzieci na swoich małych monitorkach śledzą zaś, co też robią tatuś i mamusia, kiedy dzieci nie ma w domu.

A zresztą, po co mamy sobie to wszystko wyobrażać? Obejrzeliśmy sobie Renię z Wojtkiem i Adasiem. W telewizji pokazali, i to nawet w którymś z głównych dzienników, jak pewna pani prokurator w przymierzalni wciska na siebie trzy pary majteczek, żeby wynieść je ze sklepu. Gdyby nie kamera, udałoby się jej, więc cieszymy się, że sprawiedliwość zwyciężyła. Tylko czy potem z taką samą swobodą będziemy wyginali się przed lustrem, mierząc wybrane ciuchy?

Śmialiśmy się z Węgrów, kiedy nagranie wypowiedzi tamtejszego premiera z ważnego, lecz zamkniętego posiedzenia zachwiało państwem. Co oni tacy naiwni? Nie wiedzą, że politycy kłamią i w ogóle nie są tacy święci? Czy ktoś poważnie przypuszczał, że zakulisowe narady i rozmowy wyglądają tak jak popisy w telewizji? 'Reniu, czy dla dobra Polski zostaniesz podsekretarzem stanu?'. Ale jak doszło co do czego, oczywiście, udajemy głupich.

Podobnie było, kiedy grzebiąc w teczkach, dogrzebano się wśród opozycjonistów zdrad, przekrętów i brzydkich wyrazów. Zaraz podniósł się krzyk, że to nie jest prawdziwa prawda.

Jest i nie jest. Część z tych faktów zapewne jest prawdziwa. Zebrane w jednym miejscu mogą tworzyć wrażenie, że już nic innego za fasadą bohaterstwa się nie kryło. Rzecz jednak w czymś innym. W tym, że każda fasada ma swoje zaplecze, a na zapleczu jak to na zapleczu rzadko panuje taki porządek i jednoznaczność jak w witrynie.

Czy oznacza to zatem, że na zapleczu więcej wolno? Że póki się nie wyda, można robić wszystko? Oczywiście, że nie. Jednak nie wszystko musimy wszystkim i zawsze pokazywać. Świat, w którym każdy szczegół naszego życie byłby powszechnie dostępny, byłby nieznośny. Również nasza naturalna ciekawość cudzego życia zaspokojona do dna mogłaby okazać się ciężarem nie do zniesienia. Może wcale nie chcielibyśmy usłyszeć wszystkich plotek na nasz temat. Nie każdy ma chęć sprawdzać, kto na niego donosił. Celebrities wytaczają procesy za publikację zdjęć robionych przez dziurę w płocie. A i ze zdradą czy nielojalnością łatwiej żyć, kiedy się o niej nie wie.

No, ale jednak ta ciekawość. I ważne względy społeczne. I prawo do prawdy… Życie zawsze i na wszystkich poziomach jest grą między odsłanianiem i ukrywaniem. Budujemy granice po to, żeby czasem je otworzyć. Intymność stała się towarem w rozmaitych reality show. Łatwym łupem walki o bezpieczeństwo - wolisz być podglądanym czy zginąć w ataku terrorystycznym? Z przekraczania barier żyją nie tylko brukowce. Prasa za komuny była śmiertelnie nudna, bo zawierała jedynie oficjalne stanowiska, a dziś mamy wścibskich dziennikarzy zaglądających do politycznej kuchni. Takich, co to i podsłuch potrafią założyć.

Prostych reguł, co wolno, a czego nie, nie da się ustalić. Warto więc przynajmniej mieć świadomość, że skandal wynikający z zajrzenia pod podszewkę nie jest tak wielki, jak nam się wydaje. Bo pod ubraniem każda królowa jest naga.

Tekst ukazał się w „Wysokich obcasach” z 14 października 2006 r.  

Na podobny temat




  Skomentuj

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować artykuły.
Zaloguj się lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.3
Polska adaptacja - JoomlaPL.com Team

Aktualizacja    ( 30.10.2006 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »